65 lat SKLA Sopot - klubu tysiąca medali. Piękna przeszłość, a jakie widoki na przyszłość?

- Na igrzyskach olimpijskich w Londynie może wystartować nawet pięciu naszych zawodników, będą oni mieli trzy medalowe szanse. 2012 rok może należeć do nas! - mówi dyrektor SKLA Sopot Jerzy Smolarek.
Tomasz Osowski: W ubiegłym roku wasz klub obchodził piękny jubileusz 65-lechia. Co prawda pod nazwą SKLA Sopot funkcjonuje dopiero od 1990 roku, ale to kontynuacja tradycji gdańskiej Spójni.

Jerzy Smolarek: Historia naszego klubu ma początek w 1946 roku kiedy założone zostało koło sportowe Związku Walki Młodych, które z kolei trzy lata później stało się właśnie Spójnią. Potem zresztą klub jeszcze kilka razy zmieniał nazwy [m.in. LKS Sopot czy SLA Sopot Spójnia], ale przez cały ten czas związany był ze Stadionem Leśnym w Sopocie. SKLA jest kontynuatorem tej tradycji, dlatego Spójnia (oraz jej inne wcielenia) i SKLA to de facto jeden klub z 65-letnią tradycją i wieloma sukcesami.

Najnowsza historia SKLA to przede wszystkim Anna Rogowska, ale miała ona swoich wielkich poprzedników, legendy polskiego sportu.

- To prawda, medale dla naszego klubu zdobywali tak wielcy sportowcy jak złota medalistka olimpijska Elżbieta Duńska-Krzesińska czy Janusz Sidło. Słynna "Złota Ela" zdobyła dwa medale olimpijskie w skoku w dal, a gdyby nie pamiętna historia z warkoczem [patrz ramka] pewnie byłyby trzy. Z kolei oszczepnik Sidło większość swojej wspaniałej kariery spędził w Spójni Warszawie, ale jako zawodnik Spójni gdańskiej wywalczył złoto mistrzostw Europy w 1954 roku. Medale na największych imprezach mistrzowskich [igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata i Europy] zdobywali jeszcze Kazimierz Kropidłowski, Zbigniew Jankowski, Łukasz Chyła, Marta Jeschke, no i oczywiście wspomniana Ania Rogowska. Jest jeszcze Andrzej Magier, który stawał na podium w nietypowej konkurencji - biegu na 100 km. W sumie tych medali, tylko wśród seniorów, uzbierało się dziewiętnaście.



Medale zdobyte na mistrzostwach Polski pewnie trudno zliczyć.

- Rzeczywiście jest tego tak dużo, że trudno o dokładne szacunki. Jednak mogę powiedzieć, że we wszystkich kategoriach wiekowych nasz klub zdobył już blisko tysiąc medali!

Wspaniałą historię klubu tworzy też Stadion Leśny, obiekt unikatowy na skalę światową.

- Jest on jeszcze starszy niż nasz klub, do użytku oddany został w 1926 roku. Położony w środku lasu na skraju Trójmieskiego Parku Krajobrazowego, otoczony wzgórzami. Tworzy to niepowtarzalny mikroklimat. Nie znam drugiego takiego stadionu, kiedyś podobny był w Olsztynie, również w lesie, ale nie był otoczony wzgórzami. Tyle, że ten obiekt popadł w ruinę, a nasz pięknieje z każdym rokiem.

Historia klubu rzeczywiście wspaniała, ale i na teraźniejszość nie ma co narzekać. Rozpoczął się właśnie rok olimpijski, a lekkoatleci z Sopotu wcale nie zamierzają być w Londynie statystami.

- Jest szansa aby na igrzyska pojechało aż pięciu zawodników SKLA co byłoby wydarzeniem bez precedensu [w 1952 roku w Helsinkach oraz cztery lata temu w Pekinie wystąpiło ich czterech]. Na dodatek trójka z nich powinna w Londynie walczyć o medale. To może być dla SKLA wspaniały rok.

Największą nadzieją na medal jak zwykle jest Rogowska, ale szans na podium nie można odbierać ani wieloboistce Karolinie Tymińskiej, ani tyczkarzowi Mateuszowi Didenkowowi.

- Ania od wielu lat jest w czołówce światowej i jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego będzie w Londynie jedną z faworytek. Tymińska była w ubiegłym roku o krok od medalu mistrzostw świata w Daegu, zabrakło jej ułamków sekund w jednej z konkurencji biegowych lub kilkudziesięciu centymetrów w technicznej. Jednak przy odrobinie szczęścia 4. miejsce z Korei może zamienić na medal w Londynie. Didenkow też jest w szerokiej czołówce światowej. Wystarczy przypomnieć, że w konkursie eliminacyjnym w Daegu Mateusz skoczył wyżej niż Paweł Wojciechowski, który dzień później został mistrzem świata. W tej konkurencji wyjątkowo sprawdza się wyświechtane hasło "dyspozycja dnia". Jeśli Didenkow trafi w Londynie na swój dzień może zdarzyć się wszystko.

Kto ma szansę wystąpić w Londynie poza tą dwójką.

- Sprinterka Marta Jeschke oraz Łukasz Kujawski mistrz Polski w biegach na 3000 m z przeszkodami i 5000 metrów oraz srebrny w biegu na 10000 m.

O przeszłości i teraźniejszości już było, dwa słowa zatem o przyszłości, bo tu też wszystko rysuje się w jasnych barwach.

- Dzięki współpracy z firma Energa cztery lata temu stworzyliśmy projekt, który ma rozpowszechnić lekką atletykę w całym województwie. Już teraz mamy znakomite efekty. Warto zapamiętać takie nazwiska jak wieloboista Michał Gawlikowski, średniodystansowiec Dominik Czajka, czterystumetrowiec Wojciech Nastkiewicz czy tyczkarka Agnieszka Kolas. Szczególną uwagę chciałbym zwrócić uwagę na pochodzącego z Karsina Patryka Dobka, który w ubiegłym roku wywalczył brązowy medal mistrzostw świata juniorów młodszych w biegu na 400 m. Jak więc widać o przyszłość też nie musimy się martwić.