Antagonizmy między Arką Gdynia i Lechią Gdańsk? "Bierzcie przykład z tego, co się dzieje w rugby"

Rugbiści Arki Gdynia i Lechii Gdańsk starają się przekonać dzieci i młodzież, że rywalizacja ich klubów nie musi wcale oznaczać bandyckich akcji na stadionie i poza nim.
Rugbiści Arki i Lechii pojawili się w Szkole Podstawowej nr 10 w Chyloni, gdzie w ramach akcji "Rugby łączy ludzi. Miłuj bliźniego swego" rozmawiali z ponad setką uczniów - pisze "Polska Dziennik Bałtycki". Spotkanie odbyło się kilka dni po tym, jak kibole Arki napadli w Redzie na siedmioletnich piłkarzy Lechii.

Rugbistów z Gdańska reprezentował trener Grzegorz Kacała - najbardziej utytułowany polski zawodnik w historii, Marek Płonka, Marek Płonka jr, Grzegorz Janiec i Rafał Lademann. Ze strony Arki pojawili się trener Maciej Stachura, Łukasz Szostek, Paweł Dąbrowski oraz Rafał Kwiatkowski.



Rugbiści namawiali do zaprzestania sporów między Lechią i Arką, a jako przykład wskazywali zwyczaje, jakie wypracowano przy okazji meczów derbowych właśnie w rugby. W trakcie takich spotkań całe rodziny w żółto-niebieskich i biało-zielonych szalikach siedzą przemieszane na trybunach.

- Antagonizmy między sympatykami Arki i Lechii trwają od lat, wcale jednak nie musi tak być - mówi na łamach "Polski" Łukasz Szostek, kapitan gdyńskich rugbistów. - Chcemy, aby wszyscy brali przykład z tego, co dzieje się w rugby. Nasza gra to coś więcej niż sport. Reprezentuje sobą także szacunek dla rywala i dla kibiców drużyny przeciwnej. W rugby nie zdarza się, aby fani na trybunach wszczynali bójki. Co więcej, kibice obu drużyn oklaskują udane akcje przeciwników.

Akcję, skierowaną do dzieci i młodzieży, wymyślili księża Tyberiusz Kroplewski, kapelan gdyńskich rugbistów oraz Maciej Sobczak, pracujący na co dzień w SP 10. Dyrektor tej szkoły Marek Dąbkowski jest przekonany, że tego typu działania mogą przynieść wymierne korzyści.

- Kiedy usłyszałem ostatnio o ataku pseudokibiców Arki na rodziców dzieci ze szkółki piłkarskiej Lechii podczas turnieju w Redzie, zatkało mnie. Byłem przerażony! - przyznaje Dąbkowski i dodaje: - Takie zachowania trzeba likwidować w zarodku, już u bardzo młodych ludzi. Tym bardziej, że ankieta, przeprowadzona na potrzeby naszej akcji, wykazała, iż niektóre dzieci wykazują pewną dozę agresji na widok barw obcej drużyny, z którą się nie identyfikują. Rugbiści jednak znakomicie nadają się do tego, aby uczyć młodych ludzi tolerancji. Choć to postawni, często groźnie wyglądający mężczyźni, świetnie nawiązują kontakt z dziećmi, mają u nich posłuch.

Więcej na temat tego spotkania znajdziesz TUTAJ