Polski faworyt do medalu w Londynie żeglarz Przemysław Miarczyński: Wiem, jak to jest być olimpijczykiem

- Do Londynu pojadę walczyć o medal. Oby tylko warunki były lepsze niż na poprzednich zawodach olimpijskich. Najważniejsza jest psychiczna motywacja, a ta u mnie jest bardzo silna. Także fizycznie czuję się bardzo dobrze - mówi portalowi trojmiasto.pl żeglarz SKŻ Sopot Przemysław Miarczyński.
Miarczyński sezon olimpijski ma bardzo udany. Na przełomie lutego i marca na regatach na portugalskiej Maderze został mistrzem Europy. Przed mistrzostwami świata w Kadyksie jest jednym z faworytów do medalu.

- Złoty medal wzmocnił mnie, utwierdził, że wszystko idzie zgodnie z planem - mówi w rozmowie z portalem trojmiasto.pl Miarczyński. - Już dawno nie wygrałem nic tak ważnego. W kontekście igrzysk jestem bardziej spokojny. Potwierdziłem, że to mi należy się wyjazd do Londynu. Sukces jest tym bardziej wart podkreślenia, gdyż do tych regat nie przygotowałem się specjalnie.

Jednak najważniejszym celem na ten sezon pozostają igrzyska olimpijskie w Londynie.

- Do Londynu pojadę walczyć o medal - deklaruje "Pont". - Wiem, jak to jest być olimpijczykiem, mam na koncie piąte miejsce z regat z 2004 roku, dlatego już sam start w igrzyskach mnie nie zadowala. Oby tylko warunki były lepsze niż na poprzednich zawodach olimpijskich. Najważniejsza jest psychiczna motywacja, a ta u mnie jest bardzo silna. Także fizycznie czuję się bardzo dobrze.



Zanim jednak sopocki żeglarz rozpocznie bezpośrednie przygotowania do startu w Londynie, czekają go zawody w Kadyksie.

- Postaram się wystartować na luzie, bez presji. Do regat podejdę z marszu, po 10-dniowym treningu w Kadyksie. Dopiero po mistrzostwach świata zacznę właściwe przygotowania do igrzysk. Dużo zależeć będzie od warunków. Gdy wygrywałem na Mistralu, moim sprzymierzeńcem był Levante, czy silny i ciepły wiatr, który przychodzi od lądu. Teraz regaty są w innym terminie, gdyż dziewięć lat temu startowaliśmy w sierpniu. Dlatego pogoda może być zupełnie inna. Jednak bez względu na warunki będę walczyć o jak najlepszy wynik. Gdy staję na starcie, to podchodzę profesjonalnie do tego, co robię. Jestem to winny sobie, moim kibicom, klubowi, sponsorom - mówi Miarczyński.