Ergo Arenę, jedną z najpiękniejszych hal w Polsce... otacza brud i meliny

- Te działki to dramat. Obraz nędzy i rozpaczy. Do tego różne elementy tam się spotykają, nieraz zdarzają się podpalenia - skarży się Bogdan Derkowski, dyrektor pobliskiej szkoły przy ul. Orłowskiej w Gdańsku, która znajduje się w pobliżu hali Ergo Arena.
Okolice Ergo Areny rzeczywiście nie wyglądają najlepiej. Od lat zapuszczone, regularnie podpalane łąki i pobliskie ogródki działkowe z charakterystycznymi dla nich altankami - często zbudowanymi z kawałków dykty, desek i folii robią fatalne wrażenie. Zwłaszcza teraz, gdy zieleń jeszcze nie wyrosła i litościwie nie przysłoniła estetycznego chaosu. Tym bardziej działki - choć zdarzają się wśród nich także zadbane, uporządkowane ogrody - kontrastują z elegancką bryłą Ergo Areny. Teren dzikiej łąki jest co prawda regularnie sprzątany - zniknęły na przykład śmieci wielkogabarytowe, takie jak nieodłączne tu niegdyś stare kanapy czy potłuczone umywalki, ale i tak, dopóki pozostanie niezagospodarowany, trudno oczekiwać, że będzie tu ładnie i przyjemnie. - Działki przyciągają okolicznych pijaczków, bezdomnych, jakiś czas temu nielegalnie osiedliła się tam duża grupa Romów. Z pewnością nie jest to miejsce reprezentacyjne, aż wstyd przed gośćmi - a mamy czasem wymianę uczniów z Niemiec - kontynuuje Bogdan Derkowski. - Najgorzej, że te zaniedbane tereny upodobała sobie okoliczna młodzież, nie tylko z naszego gimnazjum. Chodzą tam na wagary, imprezują, hałasują. Na to, co robią po lekcjach, szkoła nie ma wpływu, ale gdyby po prostu uporządkować ten obszar sytuacja mogłaby się poprawić.

Widać, że działkowcy starają się bronić przed niechcianymi gośćmi. Ogródki otoczone są drutem kolczastym, wysokimi płotami, wejście na teren działek też jest zamykane. Ale z drugiej strony zdarzają się dziury w siatce, niższe ogrodzenie też nie problem przeskoczyć.



- A nieraz widuję, jak tam chłopaki się gromadzą, potem tylko puszki po piwie się walają - komentuje pani Barbara, mieszkająca w pobliskim bloku przy ul. Gospody. - Moje wnuki jeszcze są na szczęście małe, do przedszkola chodzą. Mam nadzieję, że jak podrosną, to wreszcie te okolice będą uporządkowane.

Choć, jak mówi dyrektor szkoły, działki przyciągają "różne elementy", na ich zachowanie nie ma zbyt wielu skarg. - W zeszłym roku straż miejska odebrała od mieszkańców ul. Orłowskiej i okolic siedem telefonów, część dotyczyła psów błąkających się bez opieki lub uwiązanych samotnie na działkach. Było też zgłoszenie dotyczące nocujących tam bezdomnych - relacjonuje Miłosz Jurgielewicz, rzecznik straży miejskiej w Gdańsku. - W tym roku jak dotąd mieliśmy trzy zgłoszenia. Jedno znów na temat psa biegającego bez smyczy, drugie dotyczyło dzieci bawiących się na zamarzniętym zbiorniku retencyjnym w pobliżu szkoły i trzecie w sprawie osób bezdomnych, które urządziły się w jednej z działkowych altanek. Strażnicy sprawdzili - ludzie ci byli trzeźwi i nie chcieli żadnej pomocy, pozostali więc w tym domku.

A co z wagarowiczami, uczniami imprezującymi w rozwalających się altankach?

- Przekazałem uwagi dyrektora tamtejszej szkoły naszym strażnikom. Od dziś referat dzielnicowy Żabianki będzie wysyłał w okolice działek przy ul. Orłowskiej więcej patroli - zapewnia rzecznik gdańskiej straży miejskiej. - Dodatkowo od 26 marca pojawiać się tam będzie tzw. patrol szkolny, czyli połączone siły straży miejskiej i policji. Patrol sprawdzać będzie przyszkolne tereny, zwróci szczególną uwagę na uczniów - jeśli spotka się z łamaniem przepisów, sprawa trafi do dyrekcji szkoły, pedagoga i rodziców takiego delikwenta.

Rzecznik dodaje jeszcze: - Poza tym 22 i 23 marca będziemy mieć w szkole pogadanki z młodzieżą. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami głównym tematem będą narkotyki i związane z nimi zagrożenia, ale poruszymy też temat działek i tego, co się tam dzieje.

Działki przy ul. Orłowskiej należą do ROD "Oaza" zarządzanego przez Polski Związek Działkowców. Z zarządem "Oazy" niestety nie udało się nam skontaktować.