Trener Gryfa Wejherowo Grzegorz Niciński: Moi piłkarze mieli szansę na promocję. I ją wykorzystali

- Gdyby kilka miesięcy temu ktoś nam powiedział, że zagramy z Legią w ćwierćfinale, nikt by nie uwierzył - mówi po sensacyjnym remisie 1:1 z Legią Warszawa w ćwierćfinale Pucharu Polski trener Gryfa Wejherowo Grzegorz Niciński.
Gryf przegrał pierwszy mecz 0:3 i na rewanż do Warszawy jechał jak na ścięcie. Ale sensacyjnie zremisował z Legią 1:1, tracąc gola już w doliczonym czasie gry.

- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mogliśmy dojść tak daleko w rozgrywkach Pucharu Polski. Gdyby kilka miesięcy temu ktoś nam powiedział, że zagramy z Legią w ćwierćfinale, nikt by nie uwierzył - mówi Niciński. - Po porażce 0:3 w pierwszym meczu nie było nic do stracenia. W rewanżu Legia miała przewagę i prowadziła grę, ale moi zawodnicy mieli okazję się wypromować i kilku z nich wykorzystało tę szansę. Doceniam klasę rywala. Z naszej strony nie było jednak przez cały mecz wybijania piłki na oślep, próbowaliśmy konstruować grę. Mogę być dumny z postawy mojej drużyny.

Rywalizacja z Legią i cała przygoda w PP była okazją do promocji nie tylko dla piłkarzy, ale i właśnie Nicińskiego. Były piłkarz Wisły Kraków, Pogoni Szczecin i Arki Gdynia dopiero zaczyna przygodę szkoleniowca, ale początek ma obiecujący.