Regaty Timberland Nord Cup 2012 zakończone

Słońce i lekki wietrzyk - taka pogoda z pewnością sprzyja plażowiczom, jednak na regatach przydałby się mocny wiatr. Niestety, zabrakło go w ostatnim dniu regat Timberland Nord Cup 2012. Mimo braku żeglarskie pogody - humory dopisywały.


Na omegach bez zmian

Ostatni dzień Nord Cup-u był zarazem trzecim dniem rywalizacji żaglówek w klasie Micro i drugim w klasach: Omega, Delphia 24, Żegle 500, 505, jachty morskie klasyfikacji ORC i KWR oraz Open (klasa otwarta).

Wśród omeg nie było niespodzianek - po podliczeniu punktów po dwóch dniach rywalizacji w obu dywizjach pierwsze trzy miejsca pozostały bez zmian. Wśród "sportowców" zwyciężył więc team PG Racing z Politechniki Gdańskiej ze sternikiem Tymonem Sadowskim, druga była ekipa Kamila Ortyla z Vector Sails, trzecie miejsce przypadło Andrzejowi Szymkiewiczowi wraz z załogą ze Struga Racing Team. W dywizji Standard wygrała drużyna Radosława Stachurskiego z KWS Fregata, drugi był Dariusz Bałazy z załogą z KSW Hutnik Pogoria z Dąbrowy Górniczej, trzeci - Adam Perczyński z ekipą. 

Micro na maksa

W klasie Micro także nie zmieniła się czołówka: pierwsze miejsce zajęła załoga Piotra Ogrodnika z krakowskiego KŻ Horn, wielokrotny mistrz świata w klasie Micro Piotr Tarnacki z ekipą jachtu "Dr Witt" utrzymał drugą pozycję. - Dziś wiatr był słabiutki, więc sporo czasu czekaliśmy na wodzie na wznowienie regat. Był czas na gry i zabawy w wodzie - mówił Tarnacki. - Za to wczoraj mieliśmy sytuacje kolizyjne przy bojkach - na szczęście uniknęliśmy zderzenia.

Trzeci w Micro był Vladimir Bahzenov ze swym rosyjskim teamem. Ich kraj był zresztą licznie reprezentowany w tej klasie - na 25 łódek aż 14 przybyło właśnie z Rosji.

- O tych regatach dowiedzieliśmy się z biuletynu naszego klubu w Moskwie - tłumaczył swoje przybycie do Gdańska Ilyas Nazmutdinov, pływający na Micro. - Którzy jesteśmy w klasie? Nawet nie wiem, przyjechaliśmy tu głównie by miło spędzić czas. Regaty były świetne, dobrze się tu bawiliśmy, jedyną niewygodą było to, że w hotelu nie było wolnych pokoi, więc nocowaliśmy w namiotach, a czasem w nocy bywało zimno. No i prysznice: 5 zł za 5 minut! Trochę drogo dla nas. Ale i tak chcemy tu wrócić, a na razie wybieramy się na sierpniowe mistrzostwa Europy w Micro do Austrii. Liczymy na medal - we Francji byliśmy trzeci! - opowiadał Ilyas.

Mali z dużymi

Ciekawa rywalizacja trwała w klasyfikacjach jachtów morskich ORC i KWR:

- Tu niekoniecznie jest tak, jak to zwykle w regatach, że "kto pierwszy na mecie ten pierwszy w bufecie" - śmiał się Piotr Harasimowicz, startujący na zwycięskim (w grupie ORC) jachcie "Duży Ptak" z Akademii Marynarki Wojennej. - Stosuje się specjalne przeliczniki, które pozwalają jachtom różnej wielkości rywalizować ze sobą. Dlatego może się zdarzyć, że ten, kto pierwszy przeciął linię mety, w końcowej klasyfikacji zajmie dalszą pozycję.

Tuż za "Dużym Ptakiem" w tej kategorii znalazł się "Skippi" z klubu Kotwica pod wodzą Macieja Polańskiego, trzecia była "Aquarella" ze sternikiem Mariuszem Maćkowiakiem z JK Conrad.

Wśród jachtów pełnomorskich w klasyfikacji KWR najlepsza była łódka "Exocet" (to nazwa latającej ryby, a także nawa pocisku woda-woda) ze Szczecina - w Bursztynowym Pucharze Neptuna zajęliśmy dziesiąte miejsce, za to w klasyfikacji KWR w I grupie najszybszych łodzi byliśmy dwa razy najszybsi! - opowiadał z zadowoleniem sternik Michał Jabłoński po powrocie do mariny. Początkowo na pierwszym miejscu w klasyfikacji widniał wielki "Fujimo" z kapitanem Zbigniewem Skoczylasem. Jednak ponieważ ich przelicznik KWR był jedynie szacunkowy, po obiekcjach szczecinian jacht wycofał się z udziału w tej kategorii.

Open dla Oilera

W kategorii Open bezkonkurencyjny był "Oiler" z kapitanem Markiem Kowalskim (wygrał oba biegi), dwukrotnie na drugim miejscu biegi kończył Piotr Kopczyński z załogą. Trzecia uplasowała się ekipa Zbigniewa Tomczyka. Czwarte miejsce przypadło jachtowi "Moto Mazury" ze sternikiem Karolem Góralczykiem, piąte - teamowi Macieja Góreckiego z klubu Kotwica.