Sport.pl

Przemysław Miarczyński i Piotr Myszka o przywróceniu deski RSX do programu igrzysk olimpijskich: - To najlepsza decyzja z możliwych

W sobotę w Dublinie walny zjazd światowej federacji żeglarskiej (ISAF) podjął decyzję, że deskowa klasa RS:X kobiet i mężczyzn pozostanie w olimpijskich regatach. Radości nie ukrywają dwaj najlepsi polscy deskarze: brązowy medalista igrzysk w Londynie Przemysław Miarczyński (SKŻ Hestia Sopot) oraz Piotr Myszka (AZS AWFiS Gdańsk).
Na początku maja we Włoszech członkowie Rady ISAF zdecydowali, że w Rio de Janeiro nowymi konkurencjami będą: kitesurfing (zwany również kiteboardingiem), kobiecy skiff i katamaran w formule mieszanej. W piątek obradujący w Dublinie zarząd ISAF opowiedział się za pozostawieniem klasy RS:X w regatach olimpijskich.

- To świetna wiadomość - mówi Miarczyński. - Zaszokowany nie byłem, ale na pewno zaskoczony. Chodziły słuchy, że federacja jednak pozostawi w programie igrzysk RSX-a, ale szczerze mówiąc, nastawialiśmy się na kitesurfing. Poczyniliśmy już przecież pewne inwestycje w sprzęt i przygotowania. Byliśmy choćby na zgrupowaniu na Sardynii. Teraz wracamy do tego, co było, ale to dobra wiadomość nie tylko dla mnie czy dla Piotrka, ale dla całego polskiego żeglarstwa. Na desce z żaglem w Rio de Janeiro będziemy mieli większe szanse na medale niż na desce z latawcem - uważa "Pont".

Radości nie ukrywa też były mistrz świata z 2010 r. Piotr Myszka, który przegrał rywalizację o jedyne miejsce na igrzyskach właśnie z Miarczyńskim.

- Byłem niemal pewny, że windsurfing jednak pozostanie w programie igrzysk - nie ukrywa gdański żeglarz. - Tak podpowiadał zdrowy rozsądek. Czy dalej będę pływać na kajcie? Myślę, że tak, ale już zupełnie rekreacyjnie. Choć nadal nie mam kompletnego sprzętu, to nie zamierzam odstawiać kajta do kąta, tym bardziej że trochę nas to kosztowało i czasu, i poniesionych środków. Trzy latawce, deska, stateczniki, a do tego zgrupowania to koszty porównywalne z tymi, które ponosiliśmy, trenując na desce - dodaje Myszka.

Za kilka dni kadra deskarzy wyjedzie na dwutygodniowe zgrupowanie w Egipcie. - Mieliśmy ten obóz zaplanowany już od dłuższego czasu, jedyną zagadką było to, co zabierzemy do torby - mówi Myszka. - Jesteśmy już po spotkaniu z trenerem. Teraz musimy zbudować na nowo cały plan szkolenia na nowy sezon. Pierwszym startem na desce będą prawdopodobnie lutowe mistrzostwa świata w Brazylii.

- Także nie zamierzam rezygnować z pływania na kajcie - dodaje Miarczyński. - Do Egiptu zabieram deskę, ale poza treningami na pewno znajdę czas, by "polatać". Tym bardziej że oprócz nas na zgrupowaniu będą także nasi niedoszli rywale, czyli kitesurferzy - śmieje się Miarczyński.

Cieszysz się z przywrócenia RS:X do igrzysk? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o:
Skomentuj:
Przemysław Miarczyński i Piotr Myszka o przywróceniu deski RSX do programu igrzysk olimpijskich: - To najlepsza decyzja z możliwych
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX