Polsat Boxing Night. Przemysław Saleta przyznaje: "Walka z Andrzejem Gołotą to show-business"

Maj 2012. Przemysław Saleta w Białymstoku

Maj 2012. Przemysław Saleta w Białymstoku (Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta)

Przemysław Saleta w rozmowie z "Super Expressem" przyznał rację Dariuszowi Michalczewskiemu, który podważał sens walki Salety z Andrzejem Gołotą. Dojdzie do niej 23 lutego w Ergo Arenie.
Saleta to rówieśnik Gołoty i Michalczewskiego. Wszyscy trzej skończą w tym roku 45 lat. Z tą różnicą, że Michalczewski nie walczy już od dawna, a Saleta z Gołotą wciąż nie mogą pożegnać się z ringiem na dobre. Saleta próbował nawet swoich sił w MMA i powrotu do K-1 (przegrał z Martinem Malkhasyandem oraz dwukrotnie wygrał z Marcinem Najmanem), a teraz znów wraca do boksu. Z kolei Gołota od ostatniej walki (w 2009 r. przegrał z Tomaszem Adamkiem) zdążył już przejść operację barku, zatańczyć w "Tańcu z Gwiazdami" oraz... trenować wrestling. - Ta walka nie ma większego sensu, traktuję ją w kategoriach show - stwierdził ostro Michalczewski.

Co ciekawe jednak, Saleta na "Tigera" wcale się nie obraził, a co więcej, przyznał mu nawet rację.

- Wygrany nie dostanie propozycji walki o mistrzostwo świata, nie skoczy w rankingach, więc z tego punktu widzenia to starcie nie ma sensu - przyznaje Saleta w rozmowie z "Super Expressem". - Ale sport to też show-biznes. Ludzie chcą widowiska i go dostaną, bo Andrzej też na pewno nie zapomniał, jak się boksuje. Co więcej, uważam, że był on lepszym bokserem ode mnie, to on walczył o mistrzostwo świata. Kto wygra w Ergo Arenie? Teraz to obstawianie w ciemno, bo w ringu zobaczymy zupełnie innego Gołotę niż tego z walk z np. Riddickiem Bowe'm.

Saleta to obok Michalczewskiego i Gołoty najbardziej utytułowany polski bokser. Był mistrzem Polski, Europy i interkontynentalnym w zawodowym boksie, a największy sukces odniósł w 2002 r., gdy w Dortmundzie pokonał przez TKO Luana Krasniqi i sięgnął po tytuł mistrza Europy EBU w wadze ciężkiej. Tytuł stracił niecałe trzy miesiące później na rzecz Sinana Samila Sama. W sumie do 2006 r. stoczył 50 walk, z czego wygrał 43 (21 przez nokaut). Wcześniej uprawiał kick-boxing i to z jeszcze większymi sukcesami. Był bowiem mistrzem świata i Europy dwóch organizacji. Bić więc na pewno się umie, a przynajmniej umiał. Czy 23 lutego w Ergo Arenie będzie w stanie nawiązać do czasów swojej świetności?

- Wiek mnie nie oszczędza, mój organizm się zmienia i nie mam już np. kolan 25-latka. W tym roku kończę 45 lat, ale trenuję lepiej niż kiedyś. Bardziej znam siebie, wiem, że nie mogę przeciążać organizmu, bo on już nie wybacza tak jak w młodości. Chcę znów pokazać, że mając jedną nerkę [w 2007 r. Saleta oddał nerkę swojej córce, zabiegu o mało nie przypłacił życiem], można żyć na pełen gwizdek. Ludzie boją się przeszczepów, myślą, że po nich będą ograniczeni. A jak widać, gdy się chce, można wszystko.

Salecie uda się pokonać Gołotę? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Zobacz także
  • Dariusz Michalczewski Polsat Boxing Night. Dariusz Michalczewski o walce Gołoty z Saletą: "To bez sensu, choć lepsze niż wrestling"
  • Andrzej Gmitruk Polsat Boxing Night. Trener Andrzej Gmitruk: Gołota to brylant! Inni w jego wieku chodzą z pieskami na spacery
  • Polsat Boxing Night. Nawet 3 tys. zł za bilet na walkę Gołoty z Saletą!