Sport.pl

IV-ligowiec czekał na transfer Pawła Wszołka i się nie doczekał. A w klubie czekają niezapłacone faktury

Transfer Pawła Wszołka z Polonii Warszawa do Hannoveru 96 mógł być dla niego nie tylko znacznym awansem sportowym, ale także zapewnić prawdziwą fortunę dla jego pierwszego klubu, Gryfa Tczew.
Niedoszły transfer Wszołka do Hannoveru 96 wywołał w polskich i niemieckich mediach sporo kontrowersji. Zawiedzeni fiaskiem negocjacji mogą czuć się także władze pierwszego klubu Wszołka, Gryfa Tczew. Piłkarz odchodząc do Polonii Warszawa, zagwarantował w swoim kontrakcie klauzulę, na podstawie której IV-ligowiec otrzyma 15 proc. od kwoty kolejnego transferu.

- Nie ma co ukrywać, że 15 proc. od 1,5 mln euro to kwota olbrzymia [w przeliczeniu ok. 900 tys. zł] - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl prezes Gryfa Grzegorz Glinka. - Za te pieniądze moglibyśmy pospłacać kilka rachunków i zabezpieczyć przyszłość klubu.

Zamieszanie z transferem Wszołka do Hannoveru prezes Gryfa śledził w internecie, choć miał też informacje z drugiej ręki. - O szczegółach nie mogę mówić, ale od przyjaciela Pawła wiedziałem już wcześniej, że tego transferu teraz nie będzie. Paweł narzekał na sposób, w jaki się z nim obchodzono, traktowano jak przedmiot. Potem przeprowadzkę do Niemiec odradzała mu jego dziewczyna, a na koniec pojawiły się jeszcze rozbieżności finansowe - mówi Glinka i dodaje, że jego zdaniem Wszołek mimo wszystko popełnił błąd, decydując się na dalszą grę w Polonii. - Mówię to jako osoba życząca Pawłowi dalszego rozwoju, a nie prezes klubu, który czeka na transzę od jego transferu. Hannover i gra w Bundeslidze to by była dla niego wielka szansa na rozwój. Teraz wszystko wskazuje na to, że do transferu najwcześniej dojdzie latem, więc runda wiosenna będzie w jego przypadku decydująca. Paweł dostał właśnie powołanie na mecz z Rumunią, będzie miał okazję do promocji. A z tego co wiem, to po Pawła zgłosiły się już dwa kolejne kluby. Co się odwlecze, to nie uciecze - dodaje Glinka.

Roczne utrzymanie IV-ligowca kosztuje władze Gryfa 350-400 tys. zł. Niemal połowę tej sumy (150 tys. zł) przeznacza na seniorów Urząd Miasta, a kolejne 100 tys. na szkolenie młodzieży. - Klub dodatkowo wspiera grupa kilku sponsorów, więc 900 tys. zł otrzymane za transfer Pawła wystarczyłoby nam na najbliższych kilka sezonów. Przede wszystkim jednak chcielibyśmy zainwestować te pieniądze w młodzież, by poszukać nowego Pawła Wszołka. Kupić chłopakom nowe korki, piłki, odciążyć rodziców od wydatków, które przecież nie są małe. Jesteśmy blisko nawiązania współpracy szkoleniowej z jednym z niemieckich klubów. Moglibyśmy wysłać na zagraniczne staże naszych trenerów, a w przyszłości być może powalczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie w IV lidze - rozmarza się prezes Glinka.

Na razie Gryf zajmuje w IV lidze 7. miejsce, tracąc do miejsca dającego awans 13 pkt. Nad strefą spadkową, która może objąć aż osiem ostatnich drużyn w tabeli (jeśli z II ligi wycofa się Gryf Wejherowo), tczewscy piłkarze mają tylko 3 pkt przewagi. - Wiosną ma nam pomóc wracający do zdrowia po poważnej kontuzji kolana Mateusz Kuzimski - mówi Glinka. O 21-letnim napastniku zrobiło się głośno dwa lata temu, gdy kibice Arki Gdynia ogłosili zbiórkę pieniędzy na transfer bramkostrzelnego piłkarza do gdyńskiego klubu. Do transferu ani rzeczywistej kwesty ostatecznie nie doszło. Kuzimski trafił na testy do GKS Bełchatów, a kilka dni później podpisał kontrakt z Miedzią Legnica. W II lidze zagrał tylko w sześciu meczach, po czym zerwał więzadła w kolanie. - Mateusz wrócił do Tczewa, sfinansowaliśmy mu operację i rehabilitację. Od trzech miesięcy trenuje na pełnych obrotach, nic go nie boli, więc liczymy, że wiosną nam pomoże. To może być dla nas dobra lokata na przyszłość. Może taki drugi Wszołek? - zastanawia się Glinka.

Więcej o:
Skomentuj:
IV-ligowiec czekał na transfer Pawła Wszołka i się nie doczekał. A w klubie czekają niezapłacone faktury
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX