Sport.pl

Andrej Urlep po powrocie do TBL: Wytłumaczyłem, czego żądam, a zawodnicy to wykonali

Lepszego powrotu do Tauron Basket Ligi legendarny trener Andrej Urlep nie mógł sobie wymarzyć. - Trochę sobie porozmawialiśmy z koszykarzami przed meczem. Wytłumaczyłem im, czego żądam, i myślę, że dobrze wykonali założenia. To dało nam zwycięstwo - stwierdził po rozbiciu Trefla Sopot 83:63 nowy trener Energi Czarni Słupsk.
Urlep, który na przełomie wieków zdobywał pięciokrotnie mistrzostwo Polski, po raz kolejny powrócił w dobrze znane strony. Słoweniec tym razem przejął rozbity zespół Czarnych. W ostatnim meczu pod wodzą starego trenera Mariusa Linartasa słupszczanie rozegrali najsłabsze spotkanie w sezonie, ulegając Asseco Prokom Gdynia 60:85.

- Widziałem tylko pierwszą połowę tamtego spotkania. To, co grali Czarni z Asseco, to była liga rekreacyjna - stwierdził Urlep.

Słoweniec nie miał zbyt dużo czasu, aby przygotować zespół do starcia z Treflem. Dlatego też nie można było wymagać, że już podczas niedzielnego meczu wpłynie on znacząco na zespół.

- Zawsze jak jest zmiana trenera, to zawodnicy reagują pozytywnie. Jednak ile było w tym zwycięstwie mojego wkładu, ciężko ocenić. Dopiero jak z dnia na dzień koszykarze utrzymają wysoką formę, to będzie można mówić o sukcesie trenera - uważa Urlep. - Do poprawy jest dużo rzeczy. Widać, że zawodnicy nie wiedzą do końca, o co chodzi w zagrywkach. Trzeba także poprawić przygotowanie fizyczne i jak zawsze obronę - dodaje.

Słoweniec słynął z zamiłowania do twardej obrony. To ona była jego oczkiem w głowie. Co ciekawe, Czarni już w meczu z Treflem pokazali sporo mocnej, solidnej defensywy.

- Bardzo dobrą robotę w obronie zrobiliśmy w trzech pierwszych kwartach. Zatrzymaliśmy to, co Trefl robi najlepiej. Sopocianie grają szybką koszykówkę i podstawą było zastopować ich łatwe punkty z kontrataków - analizuje nowy trener Czarnych.

Urlep w słupskiej drużynie dostrzega potencjał, który pozwoli mu odnosić kolejne zwycięstwa. Na początku sezonu Czarni potrafili przecież odnieść serię sześciu zwycięstw, a ich ofiarami były takie zespoły jak: Trefl, Prokom czy Anwil Włocławek.

- Brakuje nam jeszcze Todda Abernethy'ego, czyli pierwszego rozgrywającego. Myślę, że jest potencjał w tej drużynie, a na co ją stać, to zobaczymy - mówi Urlep, na którym spore wrażenie wywarła w ostatnich dniach postawa drugiego rozgrywającego Czarnych Odeda Brandweina. - Już na treningach byłem zaskoczony jego postawą. Powiedziałem mu, że tak samo ma grać w meczu, a on to zrobił. Dlatego też rozegrał dobre spotkanie - dodaje.

Dla Urlepa to już szósty klub, który prowadzi w Polsce. Wcześniej był w: Śląsku Wrocław, Anwilu Włocławek, Baskecie Kwidzyn, Turowie Zgorzelec i AZS Koszalin.

- Już wcześniej miałem kolejne propozycje powrotu do ligi polskiej. Ale albo ja nie chciałem, albo nie potrafiliśmy się dogadać z władzami klubu. Brakowało propozycji, która natychmiast skłoniłaby mnie do przyjazdu. A w przypadku Czarnych dogadaliśmy się bardzo szybko. Znam już jakiś czas prezesa Twardowskiego i wiem, że co się z nim ustali, to tak będzie. I przez to jestem w Czarnych - kończy Urlep.

Czy Urlep odniesie sukces z Czarnymi? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: