Sport.pl

Sylwia Gruchała chce założyć w Trójmieście własną szkołę szermierczą

Najlepsza polska florecistka w historii Sylwia Gruchała, która jest w ciąży, ma w planach założenie szkoły szermierczej w Gdyni. - Potrzebuję tylko 14 metrów na planszę - mówi..
Gruchała, która z powodu ciąży zmuszona była przerwać karierę (czytaj TUTAJ), może poświęcić się rzeczom, na które jako czynny sportowiec nie miał czasu. Właśnie została twarzą Centrum Handlowego Wzgórze w Gdyni i jako ambasadorka tej inwestycji będzie wspierać akcję prospołeczne organizowane przez gdyńskie centrum handlowo-usługowe.

- Bardzo się cieszę, że mogę zająć się tym o czym zawsze marzyłam. Otrzymałam w swoim życiu bardzo dużo pomocy. Teraz nadszedł czas, aby to dobro, które trafiło do mnie, przekazać dalej ze zdwojoną siłą - tłumaczy Gruchała. - W piątek będziemy na Kaszubach promować aktywność fizyczną oraz sport. Podczas wyjątkowego obiadu spotkam się z dziećmi, które będę chciała zainteresować sportem. Zależy mi, aby przedstawić im szermierkę, która jest dla mnie wyjątkowo ważna. W Polsce moja ukochana dyscyplina jest niestety niedoceniana, ubolewam nad tym, jednak nie zrażam się. Opowiem najmłodszym o mojej karierze, historii występów w największych imprezach. Mam nadzieję, że to pomoże wypromować szermierkę, ale co ważne, pobudzi w dzieciakach wiarę, że każdy może spełniać swoje marzenia - podkreśla dwukrotna medalistka olimpijska.

Gruchała wierzy, że autorytet motywuje młodych ludzi, i uważa, że jako znana osoba ma obowiązek się udzielać się w mediach. Działania te są też szansą na promocję szermierki.

- Teraz, gdy musiałam na chwilę odwiesić floret na kołku, namiastką sportu jest możliwość opowiadania o nim. Media nie chcą mówić o szermierce, dla ludzi ta dyscyplina jest niezrozumiała. Spotkania i dyskusja o szermierce może być superreklamą. Moim celem jest, aby ten sport stał się w naszym kraju popularny. To właśnie z promocją dyscypliny wiąże swoją przyszłość po zakończeniu kariery. Chciałabym zostać osobą poszukującą sponsorów dla młodych szermierzy, postaram się również, abym to ja mogła być takim sponsorem - zaznacza florecistka.

Gruchała planuje w najbliższym czasie założyć własną szkołę szermierczą w Gdyni, gdzie będzie mogła szkolić młodych zawodników. - Potrzebuję 14 metrów na planszę. Niezwykle ciekawą propozycję dostałam dziś od przedstawiciela CH Wzgórze, który podczas śniadania zasugerował, że taka szkoła mogłaby powstać w ich obiekcie - zdradziła Gruchała.

Na pytanie, jaką dyscyplinę sportu uprawiać będzie jej dziecko, z uśmiechem odpowiedziała:

- Rodzicie są szermierzami - mama florecistką, tata szpadzistą - ale tak naprawdę nie mam pojęcia. Dziecko wybierze samo. Oczywiście cieszyć się będę, jeśli wybierze szermierkę, bo to dyscypliną wdzięczną. Nie jest kontuzjogenna, nie zniekształca ciała, rozwija zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Cieszyć będziemy się również, gdy wybierze inną drogę, niekoniecznie związaną ze sportem - podkreśla Gruchała.

Srebrna i brązowa medalistka olimpijska oraz 12-krotna indywidualna triumfatorka turniejów Pucharu Świata przyznała również, że ciąża ma na nią bardzo dobry wpływ.

- Odpoczywam fizycznie i psychicznie. Jedyny trening, jaki mogę obecnie wykonywać, to korzystanie z basenu i częste spacery, a ponieważ jestem odpowiedzialna, to stosuję się do zaleceń lekarza. Jest to czas dla mojego ciała, dla regeneracji po 20 latach pracy na planszy szermierczej. Powrót na plansze planuję podczas Igrzysk Wojskowych w 2015 roku - mówi Gruchała, która przy okazji wypomniała bierność i brak kompetencji władzom Polskiego Związku Szermierczego.

- Szermierka jest piękną dyscypliną, cierpiącą na słabe zarządzanie. W związku nie ma profesjonalnego menedżera, który zająłby się rozwojem sportu, który jest niezwykle widowiskowy, a gdzie kluczowe są zasady fair play, o których obecnie wielu zapomina - podsumowała zawodniczka.

Czy Gruchała będzie w przyszłości odnosić sukcesy? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: