Anna Rogowska zrezygnowała ze startu w halowych mistrzostwach Polski, bo... rywalki były za słabe!

Tyczkarka SKLA Sopot Anna Rogowska zrezygnowała ze startu w halowych mistrzostwach Polski w Spale i zdobycia pewnego złotego medal. Powód? Zbyt słabe rywalki!
Po zakończeniu kariery przez Monikę Pyrek sytuacja w kobiecej tyczce jest w Polsce dość osobliwa. Daleko z przodu jest rekordzistka kraju Rogowska (4,85 m w 2011 roku), pozostałe zawodniczki skaczą - delikatnie rzecz ujmując - na dużo niższym poziomie. W tym roku poza sopocianką, która podczas mityngu w Dreźnie uzyskała wynik 4,63 m, żadna z pozostałych Polek nawet nie zbliżyła się do wysokości 4 metrów! Z tyczkarek, które zgłosiły się do zawodów w Spale, najwyżej skakały Aleksandra Wiśnik (OSoT Szczecin) oraz Agnieszka Wrona (KKL Kielce) - po 3,90 m. To wyniki mizerniutkie, niedające naszym zawodniczkom miejsca chociażby w pierwszej setce najlepszych tegorocznych wyników na świecie (Rogowska jest 7.).

Do mistrzostw Polski w Spale w konkurencji skoku o tyczce pierwotnie zgłoszonych zostało osiem zawodniczek, ale ostatecznie wystartowało ich tylko pięć. Zabrakło m.in. Rogowskiej, która złoty medal miałaby w kieszeni. Dlaczego więc zrezygnowała?

- Ania chciała na spokojnie odreagować dwa ostatnie nieudane występy [na mityngach w Doniecku oraz Pedros Cup w Bydgoszczy], poza tym ewentualny start wiązał się z dużym ryzykiem - tłumaczy dyrektor SKLA Jerzy Smolarek. - Po rozgrzewce, którą zgodnie z regulaminem wszystkie zawodniczki przeprowadzają razem, Anię czekałyby długie minuty oczekiwania na swoje skoki. Pozostałe dziewczyny, nic im nie ujmując, rywalizowały na wysokościach od 3,60 m do 4 m, dla Ani skakanie na takich wysokościach ze szkoleniowego punktu widzenia nie ma żadnego sensu. Z kolei długie oczekiwanie na swoją kolej spowodowałoby zastanie mięśni, a to mogło grozić złapaniem jakiejś niepotrzebnej kontuzji. Stąd taka, a nie inna decyzja - zaznaczył Smolarek.

Dla Rogowskiej najważniejszą imprezą sezonu są halowe mistrzostwa Europy w Goeteborgu (1-3 marca), wcześniej wystartuje jeszcze podczas mityngu w Sztokholmie (21 lutego).

- Ostatnio byłam osłabiona po przebytej chorobie, ale zarówno w Sztokholmie, jak i Goeteborgu na pewno wystąpię. Poza tym feralnym przeziębieniem nic mi w ostatnich tygodniach nie dolegało, dlatego jestem dobrej myśli - podkreśla rekordzistka Polski.

A na nieobecności Rogowskiej w Spale skorzystała Wiśnik, której do zdobycia złotego medalu wystarczyły 4 m. Srebro wywalczyła Paulina Hnida (MKS MOS Wrocław) - 3,90 m, a brąz Wrona - 3,80 m.

Jak oceniasz decyzję Rogowskiej? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »