Mistrzostwa Europy w siatkówce mężczyzn jednak w Gdyni. Trwają ostatnie procedury

Przedstawiciele Gdyni, jako współorganizatorzy ME, potwierdzają, że impreza na pewno odbędzie się w Gdyni. Europejski czempionat, który wyłoni najlepszy zespół Starego Kontynentu, zaplanowano na dni 20-29 września. Gdynia gościć będzie zespoły z grupy D.
W tym roku Polska wspólnie z Danią będzie organizatorem Mistrzostw Europy w siatkówce mężczyzn. Polsce przypadły mecze dwóch grup oraz dwa ćwierćfinały. Organizację meczów powierzono Trójmiastu. W gdańsko-sopockiej grupie zagrają: Polska, Francja, Słowacja oraz drużyna z eliminacji. W Ergo Arenie obędą się także dwa mecze ćwierćfinałowe. Drugim polskim ośrodkiem będzie Gdynia i jej hala sportowo-widowiskowa. Gdyni przypadła bardzo atrakcyjna grupa D z Rosją, Niemcami, Bułgarią oraz Czechami.

Tymczasem pod koniec stycznia nad organizacją mistrzostw w Gdyni zaczęły zbierać się czarne chmury. Kością niezgody miała być kwota wpisowego, jaką Polski Związek Piłki Siatkowej wymaga od organizatorów. Pojawiła się kwota 2 mln zł. Gdynia tę propozycję miała odrzucić, gdyż, jak sugerowano, budżet miasta zmniejszył się o 30 proc, a co za tym idzie - zmniejszyły się także nakłady na sport. Jak udało nam się ustalić, wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Teraz dopinane są ostatnie szczegóły.

- Z Polskiego Związku Piłki Siatkowej dostaliśmy niezbędne dokumenty, rozpoczynamy procedury przetargowe, po ich zakończeniu podpiszemy umowę i wtedy oficjalnie poinformujemy, że Gdynia ma mistrzostwa Europy. Zresztą my od samego początku mówiliśmy, że tak będzie. Wokół ME wytworzyła się jakaś dziwna dyskusja. Powstały niezrozumiane dla nas artykuły. Takie są jednak procedury i musimy działać wedle określonego schematu - mówi trojmiasto.sport.pl Marek Łucyk, kierownik Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Łucyk przekonuje, że negocjacje wychodzą na ostatnią prostą.

- Jeszcze w tym tygodniu, być może w środę lub czwartek, wystartujemy z procedurą przetargową. Zgodnie z harmonogramem czekamy na ofertę z PZPS, bo to jedyny wykonawca tej imprezy. Uspokajam jednak, że oferta związku ma być zbieżna z tym, co wcześniej ustaliliśmy. Dopiero gdy wszystko będzie dograne, to na 100 proc. będziemy mogli powiedzieć: "Tak, robimy to". Co nie zmienia faktu, że prace są już w toku. Spotykają się przedstawiciele Hali Widowiskowo-Sportowej, Urzędu Miasta Gdynia z Wydziału Zarządzania Kryzysowego w celu m.in. omówienia szczegółów organizacji czy przejazdu drużyn. Poza tym nigdy nie było przesłanek ku temu, by sądzić, że mistrzostwa Europy w Gdyni są zagrożone - dodaje kierownik GOSiR.

Słowa Marka Łucyka ostatecznie rozwiewają wszelkie wątpliwości. Z jego przekazu wynika, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby Gdynia zorganizowała mecze grupy D. Negocjacje dobiegły właśnie końca.

- Ani my, ani PZPS oficjalnie nigdy nie podawaliśmy żadnych sum. A pojawiające się kwoty nie zgadzały się z rzeczywistymi kosztami. Co rusz podkreślałem, że przy większości dużych imprez tak wygląda harmonogram prac i innych procedur. Może ktoś podający określone kwoty po prostu chciał nam pomóc w negocjacjach? Tak naprawdę większego zagrożenia nie było. Najważniejsze jednak, że się udało - podkreśla Łucyk.

Cieszą się też gdyńscy przedsiębiorcy. Dla nich obecność Rosjan i Niemców nad morzem to większe zyski.

- Trzeba pamiętać, że to nie Gdynia jest organizatorem, a Polski Związek Piłki Siatkowej. My jesteśmy partnerem mistrzostw. Niemniej fakt przyznania imprezy Trójmiastu otwiera szansę przyjazdu dużej grupy kibiców z krajów sąsiadujących z Polską. Mówię nie tylko o Rosjanach, bo dogodne połączenia lotnicze z Gdańskiem mogą zachęcić także Niemców. Co prawda nie mamy w grupie Polaków, ale mamy na tyle atrakcyjny zestaw drużyn, że możemy liczyć na wysoką frekwencję - kończy kierownik Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Wybierasz się do Trójmiasta na siatkarskie mistrzostwa Europy? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »