Sport.pl

Artur Siódmiak martwi się o szkolenie w polskiej piłce ręcznej. Pozytywną przyszłość widzi natomiast przed Wybrzeżem Gdańsk

To właśnie Artur Siódmiak w 2009 roku zdobył gola z drugiego końca boiska dającego Polakom awans do półfinału mistrzostw świata. Były reprezentant kraju niepokoi się sytuacją szczypiorniaka w Polsce. Zapowiada, że bez konkretnych działań w przyszłości zabraknie nam klasowych zawodników. W niedzielę o godz. 20 reprezentacja Polski zmierzy się w Ergo Arenie ze Szwecją w meczu eliminacji mistrzostw Europy.
Kacper Suchecki: Grałeś w kadrze, kiedy osiągaliśmy największe sukcesy w ostatnich latach. Uważasz, że dobrze wykorzystano te chwile? Czy ręczna zyskała chociażby na srebrze z mistrzostw świata w Niemczech z 2007 roku?

Artur Siódmiak, były reprezentant Polski w piłce ręcznej: I tak, i nie. Na pewno okres "Orłów Wenty" i naszych sukcesów nie został w pełni przełożony na rozwój dyscypliny. Wszyscy byli zachwyceni medalami i mało kto wtedy zastanawiał się nad przyszłością, nad tym, że ta kadra nie będzie trwała wiecznie. W aspekcie marketingowym i wizerunkowym nie zrobiono wiele. Ta ogromna siła medialna, jaką stanowił nasz zespół, oraz pozytywny odbiór społeczny nie zostały dobrze wykorzystane. Marketing w związku wyraźnie wtedy kulał. Później od 2009 roku rozpoczęły się pozytywne zmiany. Poprawiła się organizacja meczów, obsługa naszego zespołu i inne. Obecnie widać progres i pozytywne zmiany. Jest jeszcze jednak dużo do zrobienia - szczególnie w kwestii promocji dyscypliny. Popracować należy również nad szkoleniem.

Zatrzymajmy się przy nim. Założyłeś Akademię Piłki Ręcznej, w której szkolisz dzieciaki już od wieku przedszkolnego. Myślisz, że w Polsce można wypracować taki system, aby znowu odnosić sukcesy na arenie międzynarodowej?

Wydaje mi się, że taki system istnieje, ale trzeba go, powiedzmy, zreformować. Nie da się tego zrealizować w dwa, trzy lata. Mam tu na myśli ujednolicenie systemu szkolenia na poziomie centralnym, ze ścisłą współpracą głównego trenera kadry ze szkoleniowcami i grup młodzieżowych. Tylko taki system ciągłości szkolenia gwarantuje wychowanie przyszłych reprezentantów polski. Nie wymyślajmy nowych rzeczy. Wystarczy zaadoptować wzorce chociażby niemieckie czy skandynawskie. Jest to o tyle istotne, że tam ten etap zaczyna się już w wieku przedszkolnym w formie zabawowej, a nie jak zazwyczaj bywa u nas, dopiero od 10. roku życia. Tracimy kilka lat rozwoju dziecka, dlatego moja Akademia szkoli już od najmłodszych lat. Przecież od razu nie zastąpimy np. Karola Bieleckiego czy braci Lijewskich.

Ciężko sobie wyobrazić kadrę bez tych zawodników.

Pozostaje nam szyć tyle, ile nam materiału staje. Dlatego związek powinien kłaść duży nacisk na promocję piłki ręcznej i szkolenie już od wieku przedszkolnego. Tutaj polski szczypiorniak może liczyć na pomoc z mojej strony i Akademii Piłki Ręcznej. Przecież wszystkim zależy na sukcesach reprezentacji, ale co jeszcze ważniejsze, aby coraz więcej dzieciaków czynnie uprawiało sport.

Trudno mi sobie wyobrazić, jak będzie wyglądała nasza kadra już podczas mistrzostw Europy w Danii. Jest młodzież, która da odsapnąć "starej gwardii"?

Ta młodzież, co ma niby wchodzić do kadry i stanowić o sile już podczas mistrzostw w Danii, to dla mnie młodymi zawodnikami już nie są. To są faceci 24- lub 25-letni. Jak dla mnie młody zawodnik, który jest talentem piłki ręcznej, powinien mieć 18-19 lat. Niemcy, Słoweńcy, Norwegowie czy Duńczycy wprowadzają co roku jednego, dwóch zawodników, którzy wchodzą w wieku 20 lat do pierwszej reprezentacji i są znaczącymi graczami w kadrze. Ja u nas nie widzę żadnego 19-latka, który mógłby dzisiaj sprostać wymogom gry w pierwszej reprezentacji i prezentować jeszcze ponadprzeciętny poziom. O mistrzostwa w 2016 roku jeszcze jestem spokojny, bo wiem, że wielu chłopaków z aktualnego składu dogra spokojnie do tego czasu.

Ale co po 2016 roku?

Tu należy zacząć się już martwić. Po 2016 roku znaczący zawodnicy już odejdą, a kadra się diametralnie zmieni. Koniecznością będzie wprowadzenie dużo nowych graczy. Jaka będzie jednak ich wartość, ciężko stwierdzić.

Jest to czarna wizja. Nim system szkolenia zacznie działać i będziemy mogli korzystać m.in. z podopiecznych twojej fundacji, trzeba jakoś sobie poradzić. Można jeszcze jakoś zadziałać?

Dobrym pomysłem jest połączenie kadry A i B. Wtedy młodzi zawodnicy mogą jeszcze podpatrzeć i skorzystać z treningów oraz kontaktu z naszymi wybitnymi szczypiornistami. Wspólna praca i ćwiczenia dają możliwość szybszej asymilacji młodych graczy w zespole. Co za tym idzie - łatwiejsze wprowadzenie ich do pierwszej reprezentacji. Istnieje szansa, że gracze z kadry B będą bardziej zmotywowani do treningu i potwierdzenia swych aspiracji do gry na najwyższym poziomie.

W czwartek w Malmoe nasza reprezentacja wysoko przegrała ze Szwedami 21:28. Stać biało-czerwonych na rewanż podczas niedzielnego meczu w Ergo Arenie?

Sport jest nieprzewidywalny. Bez wątpienia potrafimy grać dużo lepiej. Dlatego głęboko wierzę, że w rewanżu chłopacy dadzą z siebie wszystko. Jednak, aby osiągnąć lepszy wynik, trzeba przede wszystkim poprawić defensywę. Nie było dostatecznej agresji i komunikacji w zespole, a czasami graliśmy zbyt indywidualnie w tym elemencie. Były problemy z przekazywaniem kołowego. To nie był monolit. Brakowało mi sportowego zacięcia, tzw. zęba. Problemem ponownie była gra w przewadze. Mając nawet dwóch zawodników więcej, mieliśmy kłopoty z wypracowaniem dogodnej pozycji rzutowej. Stosowaliśmy różne warianty ataku pozycyjnego, jednak Szwedzi bardzo szybko "pokapowali się", o co chodzi w naszej grze. Gdy dołożymy do tego sporadyczny kontratak, to wszystko składa się na przegraną. Na to należy zwrócić szczególną uwagę, aby w niedzielę w Ergo Arenie odnieść sukces.

Właśnie o meczu w Ergo Arenie chciałbym porozmawiać. Podczas meczu z Niemcami było 11 tysięcy kibiców. W niedzielę ponownie będzie komplet. Motywacja z pewnością ogromna.

Bez wątpienia, to ogromna nobilitacja i zaszczyt dla każdego zawodnika grać w Polsce przed tak wspaniałą publicznością. Wyprzedana hala pokazuje, jaki jest głód na piłkę ręczną. Nie tylko w Trójmieście, ale w całej Polsce. Myślę, że jest to pokłosie tego, co osiągnęliśmy przez ostatnie kilka lat. Do tego piłka ręczna jest bardzo widowiskowym sportem i chętnie się ją ogląda. Na żywo, w hali emocje są jeszcze większe niż przed telewizorem.

No tak. Jedna Wenta i rzut Artura Siódmiaka przez całe boisko, które dały nam awans do półfinału mistrzostw świata z pewnością spowodowało kilka chorób serca w naszym kraju.

(śmiech) To akurat była wyjątkowa sytuacja, ale takie zwroty akcji w ręcznej się zdarzają. Sport jest nieprzewidywalny, dlatego jest taki piękny. Po sukcesach reprezentacji, w której grałem, wciąż mamy pełne hale. Musimy to wykorzystać. Sukcesy naszej reprezentacji oraz dobra postawa Vive Targi Kielce w Lidze Mistrzów są kołem napędowym dyscypliny i gwarantują frekwencje w sportowych arenach, a to ważne w kontekście Euro 2016.

Na stałe mieszkasz w Gdańsku. Porozmawiajmy o Wybrzeżu Gdańsk. Spędziłeś tam sześć lat, więc klub z pewnością jest Ci bliski. Zespół po wielu kłopotach powoli staje na nogi. Czy można zbudować w Trójmieście potęgę w szczypiorniaku?

Klub rozwija się w dobrym kierunku. Tworzy solidne struktury od szkoleniowej, finansowej, przez marketingową, aż po kadrę trenerską. Prowadzi to mój kolega Damian Wleklak wraz z Danielem Waszkiewiczem. Sportowo mieli słabszy start, ale upragniony awans, który jest zakładanym celem, wciąż jest w zasięgu. Gdańsk z pewnością zasługuje na grę w Superlidze i jest to do zrobienia. Pytałeś, czy można zbudować potęgę. Odpowiem z pełną odpowiedzialnością, że można. Potrzebne jest jednak wsparcie miasta, lokalnego biznesu, co za tym idzie - odpowiednie środki finansowe. Trenerzy już są, struktury także. Nie da się jednak zbudować potęgi w rok czy dwa lata. Niezbędne są cierpliwość, odpowiednie planowanie i chęci.

Jaki wynik typujesz przed niedzielnym spotkaniem Polska - Szwecja w Ergo Arenie?

Szczerze myślę, że mecz zakończy się remisem, bo o wygraną będzie wyjątkowo trudno. Trzymam jednak kciuki za zwycięstwo. Dobra gra i sukcesy są najlepszą promocją danej dyscypliny. Nam jest to potrzebne.

Czy Polacy pokonają Szwecję w Ergo Arenie? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o:
Skomentuj:
Artur Siódmiak martwi się o szkolenie w polskiej piłce ręcznej. Pozytywną przyszłość widzi natomiast przed Wybrzeżem Gdańsk
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX