Brak stypendium dla Natalii Partyki. "Dla Gdańska to PR-owy strzał w stopę"

Natalia Partyka, trzykrotna złota medalistka Igrzysk Paraolimpijskich z Aten, Pekinu i Londynu w 2013 roku nie będzie otrzymywać stypendium sportowego, przyznawanego corocznie przez miasto Gdańsk. Skandal? A może rzeczywiście gdańszczance miejskie pieniądze się nie należą?
Partyka to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego sportu ostatnich lat. Rodowita gdańszczanka, która mimo niepełnosprawności radzi sobie świetnie w rywalizacji także ze zdrowymi sportowcami. Jej występy na igrzyskach w Pekinie i Londynie wywołały furorę wśród komentatorów i publiczności, którzy docenili samozaparcie polskiej tenisistki stołowej i jej determinację w pokonywaniu własnych słabości. Wczoraj o Partyce stało się ponownie głośno, tym razem nie za sprawą sukcesów sportowych, a informacji podanej przez TVN, że Natalia nie dostaje miejskiego stypendium.

Dlaczego miasto Gdańsk nie chce jej go przyznać?

Kryteria dla stypendystów

W 2012 roku wspólnie z Katarzyną Grzybowską została mistrzynią Polski w deblu, również z Grzybowską doszła do ćwierćfinału mistrzostw Europy seniorek, rozgrywanych w duńskim Hering. W myśl uchwały Rady Miasta Gdańska powyższe osiągnięcia kwalifikuję Partykę do tego, by otrzymać miejskie stypendium. Przepisy stanowią bowiem, że pieniądze należą się tym sportowcom, którzy wywalczyli medal na mistrzostwach świata lub Europy seniorów, bądź wywalczyli miejsce od czwartego do szóstego na igrzyskach olimpijskich. Ci otrzymają co miesiąc 2 tys. zł. Z kolei miejsca od czwartego do szóstego w mistrzostwach świata lub Europy to kwota 1,7 tys. zł.

Natomiast 1,3 tys. zł miesięcznie otrzymać mają ci sportowcy, którzy zdobyli tytuł mistrza Polski seniorów lub wywalczyli medale na mistrzostwach świata bądź Europy młodzieżowców. Natalia Partyka spełnia te dwa ostatnie kryteria.

Sęk jednak w tym, że swoje sukcesy osiągnęła jako zawodniczka klubu SKTS Sochaczew. Choć Partyka mieszka i trenuje w Gdańsku, to w lidze broni barw klubowych drużyny z Mazowsza. Podobnie jest w imprezach rangi mistrzowskiej, zarówno tych międzynarodowych, jak i krajowych. Dlatego też Partyka przez miasto nie jest traktowana jako tenisistka z Gdańska i jako takiej pieniądze jej się nie należą.

O co więc cała awantura?

Co innego, gdy mowa o rywalizacji sportowców niepełnosprawnych. Na igrzyskach paraolimpijskich Partyka reprezentowała już Polskę jako zawodniczka Stowarzyszenia Rehabilitacyjno-Sportowego Szansa-Start Gdańsk. I złoto na ubiegłorocznych paraigrzyskach wywalczyła jako gdańszczanka. Sukcesy na paraolimpiadzie nie kwalifikują jednak Partyki do tego, by otrzymywać pieniądze z miejskiej kasy. O co więc cała awantura?

Jak podkreśla Partyka, w całym zamieszaniu pieniądze nie są najważniejsze. Zresztą pod tym względem tenisistka nie ma prawa narzekać. Za złoty medal paraolimpiady w Londynie Partyka otrzymała od miasta nagrodę w wysokości 20 tys. zł. Dodatkowo tenisistka otrzymała 10 tys. zł nagrody wręczonej jej przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas Gdańskiej Gali Sportu. W sumie miasto przeznaczyło więc dla Partyki 30 tys. zł, co jest najwyższą nagrodą dla sportowca z Gdańska za 2012 rok. Dodatkowo Partyka otrzymuje stypendium miasta Sochaczewa oraz pensję z sochaczewskiego klubu.

Jeśli więc nie chodzi o pieniądze, to o co cała awantura? Zdaniem tenisistki chodzi o zasady. - Sport paraolimpijski jest traktowany trochę gorzej. Z tego co słyszałam, medale paraolimpiady to zbyt mało, żeby dostać stypendium - powiedziała w TVN Partyka. Jej zdanie podziela dwukrotna złota medalistka paraolimpiady z Turynu z 2006 roku, członkini Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego, Katarzyna Rogowiec.

- Na świecie Natalia jest naprawdę znaną postacią. W Chinach istnieje wręcz "Partykomania". W Londynie wizerunek Natalii wykorzystywany jest do reklam kart płatniczych. Który inny sportowiec z Polski mógł pochwalić się billboardami ze swoją postacią w centrum Londynu? Dla Gdańska jest to PR-owy strzał w stopę. Nie chodzi o to, żeby teraz łamać przepisy, ale zrobił się już medialny szum i jak społeczeństwo będzie odbierało teraz Gdańsk? Jako miasto nieprzyjazne dla niepełnosprawnych - mówi w rozmowie z "Gazetą" Rogowiec.

Gdańsk miastem bez barier?

W myśl rozporządzenia podpisanego przez minister sportu Joannę Muchę od Igrzysk w Soczi w 2014 sportowcy pełnosprawni, jak i ci występujący na paraolimpiadzie za identyczne sukcesy mają otrzymać takie same nagrody. Warto, by także Gdańsk poszedł tym śladem i w kolejnej uchwale znalazł się punkt, umożliwiający przyznanie stypendium dla zawodników niepełnosprawnych. Nie wystarczą bowiem jednorazowe nagrody. Partyka poradzi sobie i bez miejskiego stypendium. A co zrobić z tymi niepełnosprawnymi sportowcami, którzy nie mogą poszczycić się taką sławą jak gdańska mistrzyni? Warto, by Gdańsk, który chce być miastem bez barier, pamiętał także o nich. Dla radnych to kwestia zmian w przepisach, dla budżetu tak naprawdę niewielki wydatek, a dla niepełnosprawnego zawodnika kwestia być albo nie być na sportowej arenie.

Natalia Partyka powinna otrzymać stypendium? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: