Sport.pl

Adam Korol oficjalnie zakończył karierę. Teraz maratony, triathlon i trenerka

Adam Korol, jeden z najlepszych zawodników w historii polskiego wioślarstwa - mistrz olimpijski i czterokrotny mistrz świata - oficjalnie zakończył karierę. Podczas rozgrywanych w Kruszwicy mistrzostw Polski czwórka podwójna AZS AWFiS Gdańsk z nim w składzie zajęła 5. miejsce.
39-letni Korol profesjonalną karierę zakończył tuż po Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Słynni dominatorzy (Korol, Marek Kolbowicz, Konrad Wasielewski, Michał Jeliński), którzy w latach 2005-2010 byli niepokonani na największych imprezach, w swoim ostatnim starcie zajęli 6. miejsce. Przy okazji rozgrywanych w Kruszwicy mistrzostw Polski Korol postanowił oficjalnie pożegnać się kolegami z toru i po raz ostatni wziąć udział w regatach.

W ostatnim wyścigu towarzyszyli mu koledzy z AZS AWFiS: Tomasz Wesołowski, Antoni Kozak i Łukasz Czubak. Z czasem 6.42,93 gdańska osada zajęła 5. miejsce w finale A czwórek podwójnych. Co ciekawe, kiedy dominatorzy w 2006 roku bili rekord świata w tej konkurencji, uzyskali na torze w Poznaniu czas 5.37,31. Do mety dopłynęli więc o ponad minutę szybciej!

- Ale siedem lat temu w Poznaniu mieliśmy idealne warunki atmosferyczne, płynęliśmy z wiatrem. W Kruszwicy było dużo gorzej, więc myślę, że czas nie był najgorszy - zaznacza Korol. - Oczywiście miejsce i czas nie miały żadnego znaczenia. Chciałem po prostu pożegnać się z całym środowiskiem wioślarskim. Była bardzo fajna, rodzina atmosfera, no i nie da się ukryć, że mocno się wzruszyłem - podkreśla były już wioślarz.

W tym samym wyścigu z wyczynowym wioślarstwem pożegnał się również 42-letni Kolbowicz, który płynąc w zespole AZS Szczecin wspólnie m.in. z Wasielewskim zajął 4. pozycję.

O swoich planach na najbliższą przyszłość Korol mówił trojmiasto.sport.pl już w grudniu (zobacz TUTAJ). Cały czas są one realizowane.

- Kilka dni temu pobiegłem w Gdyni w Biegu Świętojańskim [dystans 10 km]. Miałem numer startowy, miałem chip, ale niestety, nie zostałem ujęty w końcowych wynikach! - dziwi się Korol. - Trochę się wkurzyłem, bo uzyskałem całkiem niezły czas, ale oficjalnie jakbym w ogóle w tym biegu nie wystartował. No nic, nie zrażam się, jeszcze w tym roku chcę przebiec maraton [prawdopodobnie w Poznaniu], a teraz biorę na tapetę triathlon. 20 lipca wystartuję w okolicach molo w Brzeźnie na dystansach dziesięć razy krótszych niż w słynnych zawodach Iron Man, czyli 380 m pływania, 18 km jazdy rowerem oraz 4 km biegu. Tydzień później w Ślesinie dystanse zwiększą się do 1/4 Iron Mana - 900 m pływania, 45 km na rowerze i 10 km biegu. To już będzie duże wyzwanie - nie ma wątpliwości Korol, który waży obecnie zaledwie 2 kg więcej niż w trakcie kariery. - Brzuszek mi nie grozi - śmieje się mistrz olimpijski z Pekinu.

Korol na brak zajęć narzekać nie może. Cały czas jest pracownikiem gdańskiej AWFiS, został również przewodniczącym Komisji Zawodniczej przy Polskim Komitecie Olimpijskim (w jej skład wchodzą m.in. Leszek Blanik, Piotr Myszka, Monika Pyrek, Tomasz Majewski, Artur Siódmiak, Kamil Stoch czy Maja Włoszczowska). Od niedawna jest również trenerem polskiej kadry "B". - Nie wiem, w co ręce włożyć, więc nawet nie było czasu, aby zająć się przygotowaniem benefisu, który chcę zorganizować w Gdańsku. Nie wiem, czy uda się go przeprowadzić jeszcze tym roku - podsumowuje Korol.

Czy Korol to najlepszy sportowiec w historii gdańskiego sportu? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: