Odliczanie rozpoczęte. "Studniówka" Halowych Mistrzostw Świata w Sopocie [DUŻO ZDJĘĆ]

100 dni przed początkiem Halowych Mistrzostw Świata w Sopocie zorganizowano akcję promocyjną tego wielkiego wydarzenia dla Trójmiasta i Polski. Głównym bohaterem "studniówki" był znakomity lekkoatleta, Wilson Kipketer, dwukrotny uczestnik i medalista igrzysk olimpijskich, który jest twarzą imprezy, a obecnie współpracuje z IAAF (Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych).
Sopocka studniówka rozpoczęła się biegiem, którego start zlokalizowano na placu Konstytucji 3 Maja. Wzięły w nim udział zarówno dzieci i młodzież z sopockich i gdańskich szkół, jak i wszyscy amatorzy biegania. Największą atrakcją dla uczestników była możliwość biegu z samym Wilsonem Kipketerem. Oprócz niego ulicami Sopotu pobiegli członkowie Sopockiego Klubu Lekkoatletycznego: Anna Rogowska, Patryk Dobek, Michał Lewandowski. Po czym nastąpiło uhonorowanie wybitnych sportowców związanych z Sopotem i Gdańskiem. Nagrody z rąk Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu w Sportowej Alei Dębów odebrali: Jarosława Jóźwiakowska-Bieda, Rogowska, Kipketer, Janusz Sidło oraz Kazimierz Zimny.

- Muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem, kiedy zobaczyłem, jak Portland w USA i Birmingham w Anglii rywalizowały ze sobą o kolejne mistrzostwa. Jednak znaleziono rozwiązanie polubowne. Kolejna edycja odbędzie się najpierw w jednym, a potem w drugim z tych miast. Wcześniej zaszczyt organizacji tej wielkiej imprezy przypadł Stambułowi, a przed nami były jeszcze Rzym i Paryż. Sopot znalazł się więc w doborowym towarzystwie. Co ważne, atmosfera mistrzostw jest już wszechobecna. Czuć ją na każdym kroku. Nawet nie spodziewałem się takiej frekwencji podczas biegu. Jestem przekonany, że będzie to najważniejsza impreza sportowa, jaka kiedykolwiek miała miejsce - cieszył się prezydent Karnowski.

Kipketer nie szczędził ciepłych słów Sopotowi i Ergo Arenie, która w dniach 7-9 marca zamieni się w jedną wielką bieżnię.

- Jestem zaskoczony, że tak zmieniło się to miasto. W czwartek, gdy przejeżdżałem tunelem pod Monte Cassino, zastanawiałem się, gdzie ja jestem. Teraz, gdy widzę całą infrastrukturę sportową Sopotu, uważam, że pobiłbym jeszcze więcej rekordów - śmiała się legenda światowych biegów.

- Czuję się tutaj bardzo dobrze dzięki mojemu trenerowi [Sławomir Nowak przez wiele lat pracował z Kipketerem - przyp. red.]. - Jestem zadowolony, że przyjechałem do Sopotu. Znam kilku waszych sportowców, którzy swoją twarzą firmują mistrzostwa. Wymienię choćby Anię Rogowską czy Karolinę Tymińską. Dla nich to ogromna szans na medal i sukces przed własną publicznością - dodał Kipketer, który mimo zakończenia kariery nadal czynnie działa w lekkoatletyce.

- Sport to wielka część mojego życia. Nauczył mnie, jak walczyć i radzić sobie także z trudnościami w normalnym życiu. Dla mnie praca w IAAF to ogromny zaszczyt. Czuję się wyróżniony. Serce jeszcze bardziej rośnie, gdy patrzy się na całą generację młodych sportowców, którzy chcą iść w twoje ślady. My musimy być dla nich liderami, pokazać, jak powinni się zachować. Wskazać odpowiedni kierunek i cel - tłumaczył Kipketer.

Największą gwiazdą sopockich mistrzostw będzie Shelly-Ann Fraser-Pryce, jamajska sprinterka, podczas gali w Monako wybrana na najlepszą lekkoatletkę 2012 roku. Ze ścisłej czołówki światowej pojawią się też Blanka Vlasić (skok wzwyż), Yohan Blake (60 m), Ashton Eaton (siedmiobój), Bohdan Bondarenko (skok wzwyż), Teddy Tamgho (trójskok).

Wybierasz się na Halowe Mistrzostwa Świata? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »