Sport.pl

Wybrzeże się odradza. Reaktywacja piłki ręcznej w Gdańsku

10 tytułów mistrza Polski, dwa srebrne medale Pucharu Europy, wśród wychowanków wielu znakomitych reprezentantów Polski z Bogdanem Wentą na czele. To tylko część z listy sukcesów, jakie w dorobku ma Wybrzeże Gdańsk. Po latach posuchy niegdysiejszy hegemon polskiej piłki ręcznej jest o krok od powrotu do krajowej elity - do PGNiG Superligi.
Ostatni sukces Wybrzeża to rok 2001, kiedy gdański zespół świętował wywalczenie złotych medali mistrzostw Polski. Był to jednak śmiech przez łzy, bowiem trenerzy i piłkarze, którzy osiągnęli sukces, byli właściwie wolontariuszami grającymi w lidze charytatywnie, bo praktycznie bez wynagrodzenia. Nic dziwnego, że przybity problemami finansowymi klub upadł, a jego utalentowani zawodnicy rozjechali się po kraju i nie tylko, szybko znajdując nowych pracodawców. Wybrzeże z mapy szczypiorniaka znikło na długie lata.

- Z bólem serca patrzyłem na to, jak różni ludzi poprzez swoje decyzje doprowadzili do takiego stanu - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl Marcin Lijewski, były reprezentant Polski, obecnie zawodnik Orlen Wisły Płock, a w przeszłości mistrz Polski z Wybrzeżem. - Ale Wybrzeże to nie jest klub, który da się tak łatwo pogrzebać. Dlatego chylę czoła przed tymi ludźmi, którzy zaangażowali się w proces reanimacji męskiej piłki ręcznej w Gdańsku - Zbigniewem Trzoską, Arturem Czoską i wielu innymi - dodaje "Lijek".

W 2010 roku grupa kilkudziesięciu byłych zawodników Wybrzeża i Spójni Gdańsk (drugi zasłużony dla gdańskiego szczypiorniaka klub upadł niemal w tym samym czasie co Wybrzeże) podjęła się piekielnie trudnego działania, jakim miało być reaktywowanie piłki ręcznej w Gdańsku, który po wycofaniu z rozgrywek drużyny AZS AWFiS został bez reprezentanta w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dzięki działaniom m.in. byłego zawodnika Wybrzeża Jerzego Nowaka, a także Ryszarda Gaudena powstało Stowarzyszenie Handball Club Wybrzeże Gdańsk, które przystąpiło do rozgrywek II ligi i już w pierwszym sezonie uzyskało awans na zaplecze Superligi, i to bez ani jednej porażki. Od tamtego czasu Wybrzeże (przez pewien czas drużyna występowała jako SPR Spójnia-Wybrzeże) atakuje póki co bezskutecznie bramy ekstraklasy. W sezonie 2011/2012 zespół zajął trzecie miejsce, a sezon później drugie. Wybrzeże przegrało wówczas jednak baraże z Nielbą Wągrowiec i pozostało na zapleczu PGNiG Superligi. Czy za trzecim podejściem upragniony awans stanie się faktem?

- Taki mamy cel, ale o tym, co będzie na koniec sezonu, jeszcze nie myślimy. Dobrze funkcjonujemy jako drużyna i to wszystko zmierza w pożądanym przez nas kierunku. Ale skupiamy się po prostu na tym, aby wygrać najbliższy mecz. Z połączenia tych małych kroków może urodzić się coś większego - wyjaśnia Daniel Waszkiewicz, który wraz z Damianem Wleklakiem prowadzą zespół jako trenerzy. A jeszcze niedawno wraz z Bogdanem Wentą tworzyli sztab szkoleniowy kadry narodowej.

- Damian i Daniel wykonują w Wybrzeżu naprawdę kapitalną pracę. Wiem po swoim przykładzie, jaką trener Waszkiewicz ma świetną rękę do młodych zawodników i jak potrafi kształtować ich umiejętności. W gdańskiej drużynie jest teraz wielu młodych zawodników, którym trzeba pokazać właściwą drogę rozwoju sportowego. Pamiętam, jak w latach 90. też byliśmy ekipą "młodych gniewnych" i właśnie Daniel stworzył z nas grupę, która sięgnęła po mistrzostwo Polski - przekonuje były gracz Wybrzeża i reprezentacji Polski Artur Siódmiak w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Bardzo chciałbym, żeby gdański klub wrócił do elity, bo Wybrzeże zasługuje na to, aby grać w ekstraklasie. Tym bardziej że także pod względem organizacyjnym Wybrzeże jest klubem stabilnym i poukładanym. I jest jak najbardziej gotowe na wejście do PGNiG Superligi. Choć nie da się ukryć, że przydałyby się wzmocnienia kadry zawodniczej. Może któryś z byłych chłopaków zdecydowałby się na powrót do Gdańska? W końcu zawsze miło jest wracać do domu, na tzw. stare śmieci - mówi "Siudym".

- Nie ukrywam, że ja swoją przyszłość wiążę z Wybrzeżem i chciałbym być częścią tego klubu. Czy jako zawodnik? Trudno powiedzieć, bo mam już zdecydowanie bliżej niż dalej do końca kariery. Ale może w innej roli? Kto wie... - przyznaje Lijewski.

Póki co gdańszczan w sobotę o godz. 17 czeka mecz z głównym rywalem do awansu, czyli Nielbą. Oba zespoły zdominowały rywalizację w I lidze - gdańscy szczypiorniści jak do tej pory wygrali wszystkie swoje mecze, a drużyna z Wągrowca ma tylko jedną porażkę - 21:22 z Wybrzeżem w Gdańsku. W sobotę przyjdzie czas na rewanż w Wągrowcu.

- Dla gdańszczan to będzie ciężki mecz, bo Wągrowiec to gorący teren - podkreśla Siódmiak. - Pewnie więcej będzie twardej walki niż finezji w grze, ale emocji nie powinno zabraknąć. Trzymam kciuki za obie drużyny, bo przecież zaczynałem swoją karierę w Nielbie i chciałbym, aby te dwa zespoły awansowały w tym sezonie do elity. Nieznacznym faworytem dla mnie będzie w tym meczu Wybrzeże - przekonuje były kołowy reprezentacji.

- Też będę w tym meczu trzymać kciuki za gdańszczan. Wiadomo, że myślami jestem w Płocku, ale sercem w Wybrzeżu i chciałbym zobaczyć gdański klub w Superlidze. Liczę, że odbudowa tej drużyny nie zakończy się po ewentualnym awansie, ale że trafią do klubu poważni sponsorzy i dobrzy zawodnicy. Wiadomo, że trudno, by gdańszczanie od razu wskoczyli na poziom, jaki prezentują pod względem sportowym i organizacyjnym topowe polskie drużyny, jak te z Kielc czy Płocka, ale przecież nie od razu Kraków zbudowano. Przy dobrej pracy za kilka lat to Wybrzeże może być znów na tronie. Czego temu klubowi serdecznie życzę - podsumowuje Lijewski.

Wybrzeże wróci do krajowej elity? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: