Ostatni dzwonek dla plażówki w Polsce. PZPN pomoże?

Nie ma łatwo beach soccer nad Wisłą. Niemal w każdym sezonie ten piękny sport powoli niszczony jest przez skomplikowane gierki działaczy. Czy w 2015 roku polska piłka plażowa odzyska należne jej miejsce w Europie? Wszystko zależy od władz Polskiego Związku Piłki Nożnej...
... władz, które w ostatnim czasie, ustami prezesa Zbigniewa Bońka, podały w wątpliwość sens dalszej działalności tysięcy zwolenników tej dyscypliny. Ale do tego jeszcze wrócimy, bo najpierw należy wspomnieć, że włodarze polskiej piłki do beach soccera zawsze podchodzili z dystansem. W 2009 pieczę nad rozgrywkami piłki nożnej plażowej oraz reprezentacją PZPN przejął od federacji Beach Soccer Polska, która przez lata rozwijała dyscyplinę w naszym kraju. Był to pierwszy zgrzyt w środowisku, mocno dzielący zwaśnione strony. Ci, którzy opowiedzieli się za pionierami plażówki, szybko musieli zweryfikować, z kim będą współpracować, bo tylko z PZPN istniała szansa gry w reprezentacji.

W 2012 roku przed wyborami na stanowisko prezesa PZPN (wygrał je Zbigniew Boniek) nastąpiły kolejne zmiany. Połączono komisje piłki plażowej i futsalu, usuwając z komisji przedstawicieli drużyn beachsoccerowych. Wrzucenie dwóch dyscyplin do jednego worka spowodowało walkę o pieniądze i wzajemną niechęć, choć obie kadry często korzystają z tych samych zawodników - latem piłkarz gra na plaży, zimą przenosi się do hali. Cierpieli wszyscy - kluby, piłkarze i przede wszystkim reprezentacja.

W grudniu przewodniczącym połączonych komisji został Kazimierz Greń, który swoją uwagę mocno skupiał na futsalu. Taki stan rzeczy jeszcze bardziej marginalizuje plażówkę, która bez wsparcia związku z roku na rok traci należne miejsce w europejskich rankingach.

Wydawało się, że sezon 2014 będzie przełomowy. Do komisji ds. piłki nożnej plażowej dołączył jako przewodniczący Adam Górko (właściciel agencji eventowej), natomiast mniejszą rolę otrzymał od zawsze związany z beach soccerem Tomasz Iwan, który musiał poświęcić więcej uwagi nowej roli w związku - dyrektora seniorskiej reprezentacji Polski. Nasz kraj został gospodarzem turnieju Europejskiej Ligi Beach Soccera. Do Sopotu przyjechały najlepsze reprezentacje z Europy, a na konferencji prasowej otwierającej zawody swoich zachwytów nad turniejem i dyscypliną nie krył prezes PZPN Zbigniew Boniek:

- To, co wydarzy się pod koniec czerwca w Sopocie, to rzecz niebywała i wspaniała, jeśli chodzi o show i zabawę. Muszę oczywiście jeszcze zauważyć, że my w piłce nożnej plażowej jesteśmy szalenie mocni i w świecie się z nami wszyscy liczą (więcej TUTAJ).

Choć turniej okazał się organizacyjnym sukcesem, a światowa federacja wyraziła podziw, proponując rozegranie kolejnych zawodów w 2015 roku, w PZPN coraz mniej liczono się z plażówką.

- Nie było szans na wystarczające pieniądze. Trzeba było walczyć o każdą złotówkę. Nasza reprezentacja nie miała warunków do przygotowań, przed Europejską Ligą Beach Soccera już byliśmy na straconej pozycji. Podczas gdy inne reprezentacje do sezonu przygotowywały się już zimą, my tuż przed rozgrywkami mieliśmy dopiero zgrupowanie. Jednak obóz nie pomoże, gdy nie ma możliwości rozegrania sparingu. Tak nieprzygotowana kadra zawiodła, a Polska spadła do Dywizji B - mówi osoba ze środowiska piłka plażowej.

Co ciekawe, przez długi czas reprezentacja grała z logo sponsora na koszulce.

- Kasa z tego tytułu? Wolne żarty. Operator telefonii komórkowej podpisał umowę, z której płacił kadrze trawiastej, a logo umieszczał też m.in. na koszulkach reprezentacji beach soccera. Komisja ds. piłki plażowej nie zobaczyła z tej umowy ani złotówki, choć reklama była spora. Przez lata turnieje Europejskiej Ligi Beach Soccera transmitowane były przecież przez Eurosport - dodaje osoba z kręgu związku.

Po sezonie ze swoich funkcji w strukturach komisji ds. piłki plażowej zrezygnowali Adam Górko, Tomasz Iwan oraz Marek Żuk. Jednym z powodów były na pewno problemy z decyzyjnością i... budżetem plażówki.

Czarę goryczy w beachsoccerowym środowisku przelała wypowiedź prezesa PZPN w wywiadzie udzielonym portalowi Weszlo.com, w której Zbigniew Boniek przyznał, że nie widzi sensu finansowania przez związek reprezentacji beach soccera. Oto fragment wywiadu:

- (...) Rozdajemy sprzęt, a nie gotówkę. Tu dasz 70, tu 100, tu 200, tu 400 i okaże się, że oprócz 16 reprezentacji, mamy do wydania kolejne miliony. Kolejna sprawa - piłka plażowa. Wiecie, ilu mamy w Polsce zawodników beach soccera? (...) bardzo niewielu. Czy mamy prowadzić reprezentację w piłkę plażową? Dlaczego? To jakiś sport narodowy? W jakim celu? (...) Mamy opłacać te wszystkie wyjazdy do Brazylii? Przykro mi. Nie da się rządzić tak, by wszyscy byli zadowoleni. Nam ma się kalkulować [sponsorowanie m.in. reprezentacji AmpFutbol - przyp. red.]?! Takich reprezentacji - powtarzam - może być 200. Kadra bezdomnych też odnosiła sukcesy.(...) Możemy kupić sprzęt, zafundować nagrody, ale - czy się to komuś podoba, czy nie - mamy taką zasadę, że nie płacimy. Pomoc? Tak. Kasa? Nie.

Jest jednak nadzieja

Czy to oznacza koniec polskiej plażówki? Wydaje się, że na horyzoncie pojawił się jednak promyk nadziei. W wyniku wakatu w komisji ds. piłki nożnej plażowej powołano do niej Daniela Kaniewskiego, szerszej publiczności znanego z organizacji turnieju Amber Cup, rozgrywanego w Słupsku. Kaniewski od lat związany jest z polskim beach soccerem. Na Pomorzu założył drużynę Vacu Active.

Jak tę kandydaturę odbiera środowisko? Wielu zastanawia się, dlaczego dopiero teraz Kaniewski został zaangażowany w struktury komisji. Z niemal wszystkich ośrodków beachsoccerowych w Polsce słychać pozytywne głosy. Wielu liczy, że Kaniewski wniesie do plażówki swoje doświadczenie z organizacji Amber Cup, którego rozmach i renoma znane są w całym kraju. Podczas ostatniej edycji ambasadorami zawodów byli Kamil Grosicki i Sebastian Mila. Na turnieju pojawił się także m.in. Marcin Wasilewski.

- Kania w komisji to bardzo dobry krok. Mały, ale bardzo dobry - im więcej ludzi bezpośrednio związanych z działaniami na piasku, tym lepiej - słyszymy od jednego z działaczy.

Teraz pozostały do obsadzenia jeszcze dwa wolne miejsca. Blisko wejścia do komisji jest Jarosław Jagielski, który z plażówką związany jest od lat. Społecznik i właściciel drużyny Grembach Łódź od lat próbuje złączyć środowisko beach soccera, pod koniec 2014 roku zaproponował też sporo zmian w rozgrywaniu polskiej ekstraklasy. Pod koniec stycznia w Łodzi odbyło się zebranie przedstawicieli polskich drużyn, na którym w głosowaniu wybrano Jagielskiego na przedstawiciela klubów w kontaktach z PZPN.

Jeśli chodzi o plany na ten sezon, to dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie odmłodzona zostanie reprezentacja, większa uwaga skupiona zostanie na reformie szkolenia, ekstraklasa ma zyskać sponsora, a turnieje specjalną oprawę i telewizyjną transmisję z zawodów. Upraszczając, beach soccer ma w Polsce stać się bardziej profesjonalny, by być swego rodzaju dumą PZPN-u.

Plażowa odmiana piłki nożnej może również powalczyć o własnych sponsorów, których logotypy będą mogły znaleźć się na koszulkach reprezentacji. To pozwoli zabezpieczyć finanse potrzebne do nadążenia za coraz szybciej uciekającą Europą i światem.

- Oby tylko władze PZPN-u otworzyły oczy również na naszą odmianę piłki. Każda zasługuje na odpowiednie wsparcie, a gdy odnosi się sukcesy na arenie międzynarodowej, tym bardziej. Prezes w wywiadzie mówił, że nikt nie gra w plażówkę. Nie gra profesjonalnie, bo nie ma możliwości, ale to tylko potwierdza, że mamy zaangażowanych i utalentowanych zawodników, którzy ćwiczą swoje umiejętności na plażach i mimo wszystko odnoszą sukcesy. Warto im pomóc, a na pewno się odwdzięczą, a my usłyszymy nieraz hymn Polski podczas największych plażowych imprez. Przecież łączy nas piłka. Warto iść razem. Teraz, gdy do struktur wszedł Daniel Kaniewski, jesteśmy na dobrej ku temu drodze - mówi przedstawiciel jednego z czołowych polskich klubów.

DO SOPOTU PRZYJECHAŁY NAJPIĘKNIEJSZE CHEERLEADERKI PLAŻOWE NA ŚWIECIE [ZDJĘCIA]