Leszek Blanik: Bez nowej hali moje medale przestaną mieć znaczenie [ROZMOWA]

- Nie czarujmy się, moje sukcesy bez braku hali i kontynuatorów, którzy powalczą o medale, nie będą miały aż takiej wagi. Fajnie jest oglądać medale olimpijskie w gablocie w domu, przewracać je z jednej strony na drugą, ale nabiorą one wartości dopiero wtedy, gdy powstanie nowy obiekt. Wówczas moja 23-letnia nabierze pełnego znaczenia. I będzie miała sens - przekonuje Leszek Blanik, najlepszy polski gimnastyk w historii, złoty medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie, który wkrótce rozpocznie pracę z kadrą narodową.
Piotr Wiśniewski: Nowa hala pańskiego imienia (więcej TUTAJ) otwiera nowe możliwości przed młodymi gimnastykami. To dla nich szansa, aby poszli w pańskie ślady.

Leszek Blanik: Gdy zakończyłem karierę sportową, wiedziałem jedno, że muszę sam zabrać się za wdrożenie planu budowy hali gimnastycznej. Zdaję sobie sprawę, że aby moi następcy osiągali dobre wyniki, a ich treningi były łatwiejsze i bezpieczniejsze, taka hala po prostu musi powstać. Nie czarujmy się, moje sukcesy bez braku hali i kontynuatorów, którzy powalczą o medale, nie będą miały aż takiej wagi. Fajnie jest oglądać medale olimpijskie w gablocie w domu, przewracać je z jednej strony na drugą, ale nabiorą one wartości dopiero wtedy gdy powstanie nowy obiekt. Wówczas moja 23-letnia nabierze pełnego znaczenia. I będzie miała sens.

Młodzi gimnastycy trenować będą w świetnych warunkach. Nie powtórzy się zatem sytuacja z czasów, gdy pan trenował na gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu, mając rozbieg na korytarzu?

- Bez wątpienia ta hala będzie o bardzo wysokim, europejskim, standardzie. Żeby była jasność - nie będzie tam żadnych "wodotrysków" - to będzie rzetelna hala, w której można dobrze pracować. Bo tylko praca tworzy sukces. Możliwości hale będę ogromne. Na tym obiekcie jednorazowo będzie mogło trenować nawet 100 osób. Obiekt zapewni trenującym komfortowe treningi, jest gwarantem bezpieczeństwa. Przez te półtora roku, kiedy powstawać będzie hala, zamierzamy stworzyć pakiet działań dla ludzi, którzy w przyszłości przywiozą swoje pociechy na treningi. Poza tym przygotujmy także ofertę dla starszych osób - dla rodziców, żeby mogli coś zrobić z czasem, czekając na dzieci. Marzy mi się, aby gimnastyka była u nas tak promowana jak w Niemczech. Uważam, że jest to jak najbardziej możliwe. Widzę ku temu potencjał. Zwłaszcza że stworzymy dzieciom optymalne warunki rozwoju, zapewniając im zabawę. Bo sport to też zabawa. Mistrzami olimpijskimi zostają jednostki. Podstawą każdej dyscypliny jest zrobienie z niej masowości Ta hala umożliwi nam to. Gimnastyka stanie się powszechna. Z tego na pewno urodzą się jakieś "rodzynki".

Za kilka miesięcy (1 lipca) oficjalnie zostanie pan trenerem kadry narodowej gimnastyków. Gdzie były tego początki?

- Na AWF-ie powstanie Ośrodek Przygotowań Olimpijskich. W przyszłym roku powinniśmy przeprowadzić się już do nowej hali. Pomysły na temat podjęcia przeze mnie funkcji trenera kadry padały już wcześniej. Jednak obowiązki parlamentarne nie pozwalały mi objąć tego stanowiska. W tej chwili jestem na etapie tworzenia ośrodka, bazy, w którym mieszkać będą zawodnicy. Chcemy im zapewnić opiekę psychologiczną. Z autopsji wiem co najbardziej jest potrzebne zawodnikowi. W kadrze narodowej znajdzie się maksymalnie 10 zawodników w wieku od 15, 16 lat do 19. Chcemy ich przygotować do igrzysk olimpijskich w Tokio i dalej. Marzy mi się i mam nadzieję, że medal olimpijski w 2022 roku dla Polski w gimnastyce jest realny.

Dla wielu jest pan autorytetem. A gdy ktoś taki bierze się za trenowanie młodych ludzi, to chyba jest to dla nich dodatkowa motywacja?

- Jeden z moich kolegów, który startował na igrzyskach, Roman Kulesza, widząc, jaki progres robią moi podopieczni, zapytał się: "jak ja to robię?". Odpowiedziałem: "po prostu trenują z mistrzem olimpijskim" (śmiech). Może zabrzmiało to nieskromnie, ale coś w tym rzeczywiście jest. Oprócz pasji, poświęcenia, dużą pracę przeszedłem z trenerem Andriejem Levitem, który pokazał mi jak trzeba pracować. W dużej mierze na tym bazuję. Dzięki temu moi podopieczni należą do najlepszych w Polsce. Myślę, że z czystym sumieniem, mając już jakiś potencjał, mogę rozpocząć pracę trenera kadry.

CHEERLEADERKI Z GDYNI - KIM SĄ, GDZIE TAŃCZĄ, JAK OSIĄGNĘŁY SUKCES?