Sopocianin Patryk Dobek powalczy o medal mistrzostw świata w lekkiej atletyce

Patryk Dobek z SKLA Sopot wystartuje dziś w finałowym biegu na 400 m przez płotki podczas mistrzostw świata w Pekinie. 21-letni zawodnik awansował z czwartym czasem i ma szansę nawet na medal. W finale - na 1500 m - pobiegnie też koleżanka klubowa Dobka Angelika Cichocka.
Dobek to prawdziwa rewelacja ostatnich miesięcy. Uczestnik programu Energa Athletic Cup, pochodzący z kaszubskiej wsi Osowo koło Karsina, już od kilku lat uważany jest za jeden z największych talentów w polskiej lekkoatletyce. Od początku kariery jego specjalnością było płaskie 400 metrów. W tej konkurencji zdobył m.in. brązowy medal mistrzostw świata juniorów młodszych w 2011 r. (Lille) oraz srebro mistrzostw Europy juniorów w 2013 r. (Rieti). Miał również medale w sztafecie 4x400 m, oba srebrne - w mistrzostwach świata juniorów w 2012 r. (Barcelona) oraz wspomnianych mistrzostw Europy juniorów w 2013 r.

Dopiero w poprzednim sezonie Dobek zdecydował się ostatecznie przekwalifikować na dystans 400 m przez płotki (chociaż pierwsze próby podejmował już w 2012 roku). W swoim pierwszym poważnym międzynarodowym starcie - podczas mistrzostw Europy w Zurychu - zdołał awansować do półfinału. To był dobry prognostyk na kolejne miesiące, ale chyba nikt nie przypuszczał, że Dobek będzie robił tak błyskawiczne postępy. W tym roku prezentuje wręcz rewelacyjną formę i poprawia się ze startu na start.

W lipcu podczas młodzieżowych mistrzostw Europy w Tallinie podopieczny trenera Krzysztofa Szałacha wywalczył złoty medal i po raz pierwszy zszedł poniżej 49 sekund, osiągając czas 48,84. Kilka dni później zadziwił świat podczas mityngu Diamentowej Ligi w Monaco, kiedy w doborowym gronie zajął 2. miejsce, przegrywając tylko ze znakomitym Amerykaninem Bershawnem Jacksonem i znów poprawiając rekord życiowy (48,62). Do Pekinu jechał z 8. wynikiem wśród zawodników zgłoszonych do zawodów, z wielkimi nadziejami na finał.

I rzeczywiście Dobek prezentuje się w stolicy Chin bardzo dobrze. Najpierw w biegu eliminacyjnym zajął 2. miejsce (48,94), a potem w swoim półfinale dobiegł do mety na 3. miejscu po raz kolejny poprawiając rekord życiowy (48,40). Okazało się, że jest to czwarty wynik dnia i Dobek przed biegiem finałowym naprawdę realnie myśleć może o medalu. Tym bardziej że ośmioosobowa stawka jest wręcz niesamowicie wyrównana. Najlepsze w tym roku wyniki wszystkich finalistów mieszczą się w przedziale zaledwie 0,23! Najszybciej biegał Rosjanin Denis Kudriawcew (48,23), najwolniej Turek Yasmani Copello (48,46). Między nimi są Kenijczycy Boniface Tumuti i Nicholas Bett (obaj 48,29), Amerykanin Michael Tinsley (48,34), Jeffery Gibson z Wysp Bahama (48,37), Dobek (48.40) oraz kolejny Amerykanin Kerron Clement (48,44). Jak więc widać różnice są minimalne, a o kolejności zadecyduje dyspozycja dnia i lepsze rozłożenie sił podczas całych zawodów.

Dobek po półfinale zapewniał, że w jego przypadku nie ma obaw, jeśli chodzi o regenerację. - Jestem co prawda bardzo zmęczony, nie spodziewałem się, że ten bieg będzie mnie tyle kosztować, ale nie boję się o regenerację. Mam jeden dzień przerwy, teraz wskoczę do kubła z zimną wodą i mam nadzieję, że na wtorek będę gotowy - mówił tuż po biegu półfinałowym.

Dobek wystartuje w finale z trzeciego toru (najbardziej niekorzystny - pierwszy - będzie wolny, gdyż bieżnia stadionu w Pekinie posiada dziewięć torów). Początek biegu zaplanowano na godz. 14.25.

- Chcę po prostu zająć jak najlepsze miejsce. W tym sezonie najważniejsze były dla mnie młodzieżowe mistrzostwa Europy, gdzie zdobyłem złoto. Finał w Pekinie to miły dodatek - przyznał zawodnik SKLA.

Po raz ostatni w finale mistrzostw świata w biegu na 400 m przez płotki Polak wziął udział w 2007 roku w Osace. Marek Plawgo poprawił wówczas utrzymujący się do dziś rekord Polski (48,12) i zdobył brązowy medal. Teraz taki wynik pewnie również da miejsce na podium, pytanie tylko, czy Dobek jest już teraz przygotowany na tak szybkie bieganie. Bo tego, że w niedalekiej przyszłości pobije rekord Plawgi i jako pierwszy Polak w historii zejdzie poniżej 48 sekund, eksperci są niemal pewni.

We wtorek w finale wystąpi jeszcze jedna zawodniczka SKLA Angelika Cichocka. Srebrna medalistka halowych mistrzostw świata w Sopocie (2014) na 800 m i halowych mistrzostw Europy w Pradze (2015) na 1500 m, pobiegnie wśród 12 najlepszych specjalistek na 1500 m. Cichocka w swoim półfinale zajęła dopiero 7. miejsce, ale dzięki dobremu czasowi wślizgnęła się do finału (jego początek o godz. 14.35). W nim sukcesem będzie miejsce w pierwszej "10".

Transmisje z Pekinu można oglądać w TVP oraz Eurosporcie.

DZIEWIĘĆ FINAŁÓW EUROPEJSKICH PUCHARÓW DLA ZESPOŁÓW Z TRÓJMIASTA. KTO PRZED SIATKARKAMI ATOMU?