Polscy tenisiści powalczą o Grupę Światową w Pucharze Davisa. "Zaszliśmy tak daleko, że szkoda na tym poprzestać"

Już w piątek 18 września w hali Gdynia Arena rozpoczną się trzydniowe zmagania tenisistów w meczu barażowym o awans do Grupy Światowej Pucharu Davisa między Polską a Słowacją.
We wtorek w gdyńskiej hali miała miejsce przedmeczowa konferencja prasowa obu reprezentacji. W bardzo dobrych humorach do Polski przyjechali Słowacy.

- Wierzę, że jesteśmy w dobrej formie. Wyjdziemy na każdy mecz walczyć o zwycięstwo. To z pewnością będzie zacięta rywalizacja - zaczął kapitan Słowaków, mistrz olimpijski z Seulu z 1988 roku, dwukrotny finalista turniejów Wielkiego Szlema, Miloslav Mecir. - Być może wynik będzie zależał od ostatniego niedzielnego meczu - dodał.

Dużo mniej rozmowni, ale równie rozbawieni byli sami zawodnicy słowackiej kadry.

- Słowacja wygra, bo jest lepsza. Mamy lepszą drużynę - śmiał się lider reprezentacji Martin Klizan. - Wierzę, że wygramy my, przygotowaliśmy się dobrze do tego meczu. Mamy przecież bardzo groźny debel - zauważył deblista Igor Zelenay.

Od czasu reformy struktury terytorialnej Pucharu Davisa w 1981 roku reprezentacja Polski ani razu nie awansowała do Grupy Światowej (liczy ona 16 zespołów). Ostatni raz tak blisko celu jak teraz Polacy byli w 2013 roku. Jednak wówczas biało-czerwoni przegrali 1:4 z Australią.

- Mamy superzawodników i wszyscy są dobrze przygotowani. Jestem optymistą, liczę, że trzy punkty będą nasze - stwierdził kapitan Polaków Radosław Szymanik. - Nie mają w drużynie Lukasa Lacko, więc to jedyna możliwość szachowania w ich kadrze. My jesteśmy gotowi na każdy wariant - dodał. - Słowacja jest ciężkim przeciwnikiem, bo mają chociażby Klizana - stwierdził deblista Marcin Matkowski.

Za potwierdzenie tych słów niech posłuży fakt, iż Słowacy rozegrali już 12 meczów w Grupie Światowej, a 10 lat temu grali nawet w finale z Chorwatami.

- Na pewno mecz nie będzie łatwy, ale zaszliśmy tak daleko, że szkoda na tym poprzestać - dodał lider polskiej kadry Jerzy Janowicz.

- Mamy świetny debel, wszyscy lubimy grać na hali, dlatego uważam, że to my mamy większe szanse - zauważył z kolei Michał Przysiężny.

- To nasze doświadczenie sprawia, że naprawdę jesteśmy inną drużyną. Wierzę, że zdobędziemy trzy punkty i wygramy. Obserwują nas na każdym treningu i zdają sobie sprawę, że muszą zagrać naprawdę dobrze, żeby nas pokonać. Ja liczę tylko, żeby nam zdrowie dopisywało. Chciałbym, żeby żadnego żółtego krzesełka na hali nie było wolnego. Dla nas to ważny mecz - komentował Łukasz Kubot.

Spotkanie rozpocznie się w piątek od dwóch meczów singlowych (początek o godz. 15). W sobotę kibice zobaczą jedno spotkanie deblowe (godz. 13), zaś w niedzielę znowu odbędą się dwa singla (pierwszy mecz o godz. 12). Bilety na mecz można nabywać TUTAJ.

CHEERLEADERKI Z GDYNI - KIM SĄ, GDZIE TAŃCZĄ, JAK OSIĄGNĘŁY SUKCES?