Sport.pl

Piłkarki ręczne z Trójmiasta walczą w mistrzostwach świata

Reprezentacja Polski z pięcioma zawodniczkami z Trójmiasta w składzie, wywalczyła awans do 1/8 finału mistrzostw świata. Jednak zwycięstwa z teoretycznie dużo słabszymi Chinami i Angolą rodziły się w bólach. Najlepiej z naszych szczypiornistek prezentowała się Monika Kobylińska.
Biało-czerwone dzięki zwycięstwom z Chinami (29:24) oraz Angolą (29:27) są już pewne co najmniej 3. miejsca w grupie (do 1/8 finału kwalifikują się cztery pierwsze zespoły). Jednak do tej pory prezentują się poniżej oczekiwań i jeśli realnie myślą o zachowaniu szans na awans do igrzysk olimpijskich - do tego potrzebny jest awans do ćwierćfinału - w kolejnych spotkaniach muszą spisywać się dużo lepiej.

Z zawodniczek trójmiejskich klubów póki co najrówniejszą formę prezentuje Monika Kobylińska (Vistal Gdynia), która w meczach z Chinami oraz Angolą zdobyła po pięć bramek i to na bardzo przyzwoitej skuteczności (odpowiednio 63 i 71 proc.). W sumie prawa rozgrywająca reprezentacji Polski ma już w tym turnieju 15 trafień i jest trzecią snajperką naszej ekipy - więcej goli mają tylko Karolina Kudłacz-Gloc (28) oraz Agnieszka Kocela (18).

Po słabym początku wreszcie rozkręciła się też koleżanka klubowa Kobylińskiej, prawoskrzydłowa Aneta Łabuda. W pierwszych dwóch spotkaniach - z Kubą i Szwecją - próbowała pokonywać bramkarki rywalek osiem razy, ale do siatki trafiła tylko raz. W dwóch kolejnych meczach oddała sześć rzutów, z których pięć kończyło się bramkami (dwa gole z Chinami oraz trzy z Angolą przy 100-procentowej skuteczności). Wygląda więc na to, że 20-letnia debiutantka najgorsze ma już za sobą i w kolejnych meczach powinna grać jeszcze odważniej.

Ze zmiennym szczęściem spisuje się kolejna zawodniczka Vistalu Patrycja Kulwińska. W meczu z Chinami grała krótko (15 minut) i w tym czasie zdobyła jedną bramkę (na trzy próby). Dużo lepiej było w spotkaniu z Angolą, w którym kołowa biało-czerwonych przez 19 minut zaliczyła cztery trafienia i tylko przy jednym rzucie się pomyliła.

Póki co tylko epizody zalicza czwarta gdynianka Aleksandra Zych - z Chinami przybywała na boisku 4,5 min (dwa rzuty bez gola), natomiast z Angolą, choć wyszła w pierwszej "7", zaledwie trzy minuty (jeden nieskuteczny rzut).

Do udanych póki co nie może też zaliczyć tych mistrzostw Monika Stachowska (AZS Łączpol AWFiS Gdańsk). Z Chinami ta specjalistka od defensywy przebywała na boisku 29 minut i zdobyła jedną bramkę (ale zmarnowała też rzut karny). Z Angolą grała niemal 21 minut, oddała jeden nieudany rzut po kontrataku i w drugiej połowie zobaczyła czerwoną kartkę wynikającą z gradacji kar (trzy dwuminutowe wykluczenia).

W piątek o godz. 18.30 (transmisja w TVP Sport) Polki zmierzą się z Holandią. Jeśli wygrają, zajmą 2. miejsce w grupie, jeśli zremisują bądź przegrają, zakończą fazę grupową na 3. miejscu. W piątek odbędą się również mecze Szwecja - Kuba oraz Chiny - Angola.

TABELA GR. B

1. Holandia47152:69
2. Szwecja47143:109
3. Polska46115:104
4. Angola42112:126
5. Chiny42112:148
6. Kuba4098:149
CHEERLEADERKI Z GDYNI - KIM SĄ, GDZIE TAŃCZĄ, JAK OSIĄGNĘŁY SUKCES?


Więcej o: