Rozkręcona Rosja i duńskie szaleństwo w Ergo Arenie

Ostatni dzień gier w Ergo Arenie obfitował w wiele pozytywnych akcentów. Cała hala krzycząca "Montenegro!", jak zwykle świetni duńscy kibice i wspólne śpiewanie. A sportowo? Wszystko zgodnie z planem. Bardzo wysokie zwycięstwa Danii i Rosji, które pokazały, że w tym turnieju stają się coraz silniejsi.
Ostatni dzień mistrzostw Europy w Ergo Arenie zaczęliśmy od nadziei. Nadziei pobicia rekordu frekwencji, bo i o taki nie miało być trudno.

- W tej chwili sprzedano 8108 biletów, a w kasach znajduje się jeszcze niecała setka. Jeśli również one się rozejdą, to odnotujemy rekordowy wynik, czyli ponad 8200 biletów. W sobotę, w pierwszym dniu meczowym w Gdańsku była to liczba 8179. Do tego należy doliczyć kilkaset miejsc dla mediów, drużyn i ich sztabów oraz VIP-ów. Trybuny Ergo Areny mogą pomieścić w sumie 9400 osób - poinformował szef biura prasowego w Gdańsku Tomasz Dobiecki.

I faktycznie. Ergo Arena - o ile w meczu Rosja - Czarnogóra - świeciła momentami pustkami, to z upływem każdej następnej minuty tego spotkania na trybunach robiło się coraz bardziej czerwono. To był początek inwazji Duńczyków w dniu trzecim. 8361 widzów.

Rosjanie spełnili oczekiwania, popis bramkarzy

Niespodzianki nie było. Waleczna w meczu z Danią Czarnogóra już przeciwko Rosji nie miała kompletnie argumentów. Przegrywali od początku aż do końca meczu i w żadnym momencie nie przejęli inicjatywy - coś jak Francuzi w meczu z Polską. Im dalej w las, tym prowadzenie Sbornej rosło, aż przykro było patrzeć na blamaż Czarnogórców, którzy już na początku drugiej połowy pogodzili się z faktem, że wracają do domu. Koniec końców zostali wyraźnie pokonani. Rosyjski walec wygrał 28:21 i potwierdził, że z meczu na mecz coraz bardziej się rozkręca.

W poprzednim meczu Rosjan wrażenie robił ich golkiper - Victor Kireev. W starciu z Czarnogórcami dalej był na topie. Miał jednak godnego przeciwnika, bo jego vis a vis Rade Mijatovicia, który broniąc w pierwszej połowie dwa na trzy wykonywane rzuty karne nabił sobie procent skutecznych obron. Łącznie w tej części gry brylował z 39-procentową skutecznością. Można patrzeć z uznaniem. Szkoda, że w drugiej części już nie zagrał. Skoro jednak tak, to co mówić o 47-procentowych obronach przez Kireeva przed przerwą?

Później bronił jeszcze lepiej. Bronił sytuacje sam na sam, rzuty ze skrzydła, z dystansu. Wydawało się, że broni wszystko. W sumie zatrzymał 15 z 28 rzutów, co daje 54-procentową skuteczność. Imponujące liczby.

W końcówce na boisku pojawił się też Vadim Bogdanov - etatowy golkiper Azotów Puławy, który jednak na dziesięć rzutów obronił tylko dwa.

- Byliśmy dobrze przygotowani. W pierwszej połowie nie użyliśmy wszystkiego, co mieliśmy. Później rywale mieli problemy z naszą ofensywą. To był klucz do zwycięstwa - ocenia trener rosyjskiej drużyny Dimitri Torgovanov.

- Rosja wraca na swój najwyższy poziom. Trzeba na nich uważać - dodaje selekcjoner Czarnogórców Ljubomir Obradović.

Hala za Czarnogórcami

O tym, że Rosjanie nie cieszą się wielką sympatią w Ergo Arenie (ale pewnie i nie tylko w niej) pisaliśmy już podczas pierwszego i drugiego dnia grania w Gdańsku. Podczas meczu z Czarnogórą miał miejsce jednak bardzo sympatyczny i symboliczny moment. Wynik na tablicy świetlnej nie napawał fanów Czarnogóry optymizmem. 9:14 i w posiadaniu piłki Rosjanie. Po pierwsze kciuki za rywala Sbornej trzymali duńscy fani, a po drugie wspomniany brak sympatii.

Wracając - cisza w hali, atak Rosjan i nagle jeden kibic (prawdopodobnie z Polski) zaczyna krzyczeć "Montenegro!". Szybko podchwycił to ktoś ze sztabu Czarnogórców i podnosił ręce w geście większego dopingu. Zatem, proszę bardzo. Do pojedynczego kibica doszły głosy innych fanów, a po chwili w Ergo Arenia słychać było jedno zgodne "Montenegro!".

Pokaz siły Ibrahimovicia piłki ręcznej

Mocno naładowani Węgrzy aspiracje pokonania aktualnych wicemistrzów Europy szybko musieli schować do szuflady. Świetny start Duńczyków to wynik mocnej obrony i Mikkela Hansena, który tym razem zagrał jak na gwiazdę przystało. Kilka minut i 6:1. Węgrzy musieli najpierw sami się zbierać z podłogi - co rzecz jasna nie było proste.

Ibrahimović szczypiorniaka - czyli właśnie Hansen tłuk z dystansu, ile tylko się dało. Co więcej, większość z tej potężnej artylerii trafiało do celu. Liczby nie kłamią: 6/7 celnych armat, co daje 86-procentową skuteczność!

To był zdecydowanie jego mecz. Dość powiedzieć, że to jego bramki wypracowały tak wysoką przewagę Duńczykom. W drugiej połowie niewiele stracił na skuteczności, rzucając 9/12, czyli 75 procent, co dalej jest znakomitym wynikiem. Rzecz jasna - wybrany zawodnikiem meczu. Dania natomiast nie dała szans Węgrom, tłumiąc ich marzenia wynikiem 30:22.

To dopiero początek zabawy!

To była czysta wojna kibicowska. Oczywiście, tych z czerwonymi flagami z białym krzyżem było znacznie więcej, ale i Węgrzy dawali o sobie znać.

- Oczywiście, że jedziemy do Wrocławia, to dopiero początek zabawy! Inaczej w ogóle byśmy nie przyjeżdżali. Takie plany mieliśmy już nawet przed turniejem. Wiedzieliśmy, że nasza drużyna awansuje do kolejnej rundy. Polska organizuje świetny turniej, tę atmosferę się czuje! Szkoda tylko, że musimy wyjechać z Gdańska, bo to bardzo piękne miasto. No i dziewczyny macie równie piękne - śmieje się Anders, kibic duńskiej reprezentacji.



To tylko jeden z kilku, albo nawet kilkunastu obecnych w Ergo Arenie fanclubów duńskiej kadry. Niesamowita radość i pozytywny przekaz. Kibice chcę rozmawiać z każdym, robić sobie zdjęcia. Pozytywnie zarażeni szczypiorniakiem. Trudno jednak być zmartwionym, kiedy twoja drużyna pokonuje każdego kolejnego rywala na swojej drodze. Aż łezka w oku się kręci, że Ergo Arena żegna się z tak żywiołowymi fanami. Przyjemnie było też posłuchać "Polska, biało-czerwoni!" i szumne brawa dla naszej reprezentacji, mimo, że po boisku biegały zupełnie inne ekipy.

A więc to Duńczycy i Rosjanie - wyraźnie zaznaczając swoją przewagę w grupie - grają dalej. Do tego dochodzą Węgrzy, zaś przegrani we wszystkich meczach Czarnogórcy jadą do domu. Niespodzianek w tej grupie nie było. Rywalami tej trójki będą Niemcy, Hiszpania i Szwecja. Mecze zostaną rozegrane we Wrocławiu, a początek rywalizacji 22 stycznia.

Tabela grupy D:

1.Dania3691:75
2.Rosja3480:78
3.Węgry3280:84
4.Czarnogóra3076:90


CHEERLEADERKI Z GDYNI - KIM SĄ, GDZIE TAŃCZĄ, JAK OSIĄGNĘŁY SUKCES?