Reprezentacja Polski na Półwyspie Helskim. "Cały region tym żyje, to dla nas powiew wielkiej piłki"

Dla piłkarzy reprezentacji Polski pobyt na Półwyspie Helskim to okazja do regeneracji i wypoczynku przed ostatnią fazą przygotowań i samym turniejem Euro 2016. Dla miejscowych wielkie święto. - Jesteśmy dumni, że możemy być cząstką przygotowań naszych piłkarzy do mistrzostw Europy - mówi pan Marek z Jastarni.
Piłkarska reprezentacja Polski do zbliżających się wielkimi krokami mistrzostw Europy we Francji (10 czerwca - 10 lipca) przygotowywać się będzie na dwóch zgrupowaniach w naszym kraju. Pierwsze z nich - wypoczynkowo-regeneracyjne - rozpoczęło się we wtorek w Juracie (potrwa do soboty). Drugie zaplanowano w Bieszczadach, w pięknie położonym ośrodku w Arłamowie (23-31 maja). To nowość - do poprzednich wielkich imprez biało-czerwoni przygotowywali się zagranicą. Teraz jest inaczej, co ma być m.in. ukłonem w stronę polskich kibiców.

"Cały region tym żyje, wszyscy chcą zobaczyć chłopaków"

O tym, że była to bardzo dobra decyzja można przekonać się odwiedzając w tych dniach Półwysep Helski. Dla mieszkańców Juraty (tam w hotelu Bryza mieszkają piłkarze wraz z rodzinami - mają go wyłącznie do swojej dyspozycji, nie jest on dostępny dla innych gości, kibiców i mediów), Jastarni (tu z kolei zawodnicy trenują), Kuźnicy, Helu, Karwi, Władysławowa czy Jastrzębiej Góry, wizyta polskiej kadry w ich stronach to naprawdę wielkie wydarzenie.

- Cały region żyje tym zgrupowaniem, wszyscy o tym mówią, wszyscy chcą chłopaków zobaczyć, nawet jeśli na co dzień nie interesują się sportem. Fajnie, że przez te kilka dni coś się dzieje na półwyspie, to taki powiew wielkiej piłki. My z synem jeździmy na mecze Lechii czy Arki, no ale reprezentacja to coś wyjątkowego - mówi nam pan Paweł z Karwi.

- Cieszymy się, że możemy być cząstką przygotowań naszych piłkarzy do Euro, że możemy ich niemal dotknąć i obserwować z bliska. To dla nas wielkie przeżycie - dodaje pan Marek z Jastarni.

To właśnie tu, na specjalnie przygotowanym boisku, zaplanowano dwa otwarte treningi biało-czerwonych. Pierwszy odbył się w środę, drugi w piątek (godz. 10.30). Już podczas środowych zajęć pod malutkim obiektem w Jastarni zebrały się setki kibiców - nie tylko z okolic, ale i Trójmiasta. Byli również goście z takich miast jak Katowice czy Lublin. Wszyscy chcieli na żywo zobaczyć gwiazdy naszej reprezentacji, chociaż obowiązki klubowe sprawiły, że nad polskie morze nie dotarli m.in. Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek czy Grzegorz Krychowiak.

Nie ma "Lewego", więc idolem numer 1 jest Milik!

Wielką grupę stanowiły dzieciaki z pobliskich szkół, m.in. ze szkoły podstawowej w Jastarni, które ubrane były w jednakowe koszulki z napisem "Polska Mistrzem Europy 2016". Kogo chciały zobaczyć najbardziej?

- Milik, Milik, Milik! - to nazwisko wykrzykiwano z wielkim entuzjazmem zdecydowanie najczęściej, ale swoich fanów mieli też Glik, Błaszczykowski, Szczęsny czy Grosicki. W tłumie wyróżniali się trzej mali chłopcy w koszulkach Ajaksu Amsterdam z numerem 9 i właśnie nazwiskiem Milik. 12-letni Mateusz oraz 11-letni Janek i Oliwier.

- Jesteśmy w Trójmieście na zgrupowaniu z Rozwojem Katowice, a to właśnie tego klubu wychowankiem jest Arek Milik. To nasz idol. Udało nam się z nim spotkać już wczoraj, ale dzisiaj też przyjechaliśmy, żeby znów zobaczyć go z bliska. A poza tym chcielibyśmy zrobić sobie zdjęcie i wziąć autograf od Kuby Wawrzyniaka.

Wawrzyniaka, a także drugiego piłkarza Lechii przebywającego na zgrupowaniu, czyli Sławomira Peszki, akurat na wtorkowym treningu zabrakło (narzekali na drobne urazy, za to gościnnie wzięli w nim za to udział dwaj bramkarze Arki - Konrad Jałocha i Jakub Miszczuk), ale i tak łowcy autografów mieli swoje żniwa. Z bardzo bliska zabawowe zajęcia polskich piłkarzy ("dziadek", siatkonoga, rozciąganie, trochę strzałów na bramkę) mogło obejrzeć tylko 150 szczęśliwców, którym udało się zdobyć wejściówki. Reszta próbowała dojrzeć coś zza płotu, niestety zasłonięty był on wielkimi banerami z napisem "Łączy na piłka". Tu akurat, bardzo chwalebne swoją drogą hasło, nie poszło w parze z praktyką.

- Nie dość, że nie dostałam się do środka, to jeszcze te banery wszystko zasłaniają. Szkoda, że nie możemy popatrzeć na naszych piłkarzy chociaż zza ogrodzenia. Coś tam widać, ale niewiele - narzekała pani Magda z Gdańska. Jednak wszyscy, którzy cierpliwie czekali na zawodników poza obiektem, zostali wynagrodzeni, gdyż nikt z piłkarzy po zakończeniu treningu nie odmawiał autografu czy wspólnego zdjęcia.

Fanatyczny kibic z Lublina jest zawsze

Najbardziej zachwyceni byli oczywiście szczęśliwi posiadacze wejściówek, którzy mogli z odległości dosłownie kilku metrów zobaczyć swoich idoli w akcji.

- Pierwszy raz widziałem trening z tak bliska, to na pewno super sprawa - mówi pan Kamil z Helu. - Największe wrażenie zrobił na mnie Arek Milik, który pokazał, że ma nie tylko super lewą nogę, ale i bardzo dobrą prawą. Ogólnie zajęcia bardzo mi się podobały, chociaż widać, że na tym etapie więcej jest zabawy, niż prawdziwej pracy.

Mniej szczęścia miał wierny fan polskiej reprezentacji, który przyjechał aż z Lublina.

- Tam gdzie reprezentacja, tam i ja. Od 2000 roku mamy swoją ekipę, z którą staramy się jeździć na wszystkie mecze Polaków, a także odwiedzać ich na zgrupowaniach. Dlatego przyjechałem też na półwysep i jestem bardzo rozczarowany, że nie udało mi się dostać do środka. Może uda się w piątek - mówi z nadzieją w głosie pan Mariusz. - Na szczęście po treningu udało mi się zrobić wspólne zdjęcia z Arkiem Milikiem i Pawłem Wszołkiem [niestety w czwartek piłkarz ten odniósł kontuzję, która eliminuje go z Euro], chwilkę porozmawialiśmy, było naprawdę sympatycznie. W ogóle bardzo mi się tu podoba, Jurata to piękny kurort, miejsce przyjemne, pogoda fajna, nic tylko się relaksować - podkreśla zapalony kibic biało-czerwonych.

Glik odkrywa nowe miejsce

Pobyt na półwyspie bardzo chwalą sobie również piłkarze.

- Każdy z nas czekał na te kilka dni, żeby odpocząć fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie - przyznaje Kamil Glik. - Chciałbym się trochę wyłączyć z tego całego zgiełku i miło spędzić czas. Cieszę się tym bardziej, że jestem w tych okolicach po raz pierwszy w życiu, będzie więc okazja, żeby poznać nowe miejsce. Fajnie, że mamy też okazję spotkać się z kibicami, tymi wszystkimi dzieciakami, to dla nas spora przyjemność - podkreśla obrońca reprezentacji Polski.

Oby ten kilkudniowy pobyt w Juracie i okolicach pomógł im w jak najlepszym przygotowaniu i świetnym występie na Euro. Za to mieszkańcom półwyspu już na zawsze pozostaną wspaniałe wspomnienia.

REPREZENTACJA POLSKI NA PÓŁWYSPIE HELSKIM [GALERIA ZDJĘĆ]