Sport.pl

Polska przegrała z Holandią, kwadrans Sławomira Peszki

Reprezentacja Polski przegrała 1:2 z Holandią w przedostatnim meczu towarzyskim przed mistrzostwami Europy we Francji. W 76. minucie na boisko wszedł piłkarz gdańskiej Lechii Sławomir Peszko. Całe spotkanie na ławce rezerwowych przesiedział za to Jakub Wawrzyniak.
Generalnie brak Wawrzyniaka i Peszki w wyjściowym składzie nie był dla nikogo zaskoczeniem. Dzień wcześniej selekcjoner Adam Nawałka zapewniał, że przeciwko Holandii wystąpi możliwie najsilniejszy skład biało-czerwonych i tak rzeczywiście było.

Inna sprawa, że grający w pierwszej połowie na lewej obronie Artur Jędrzejczyk rozdawał prezenty (1 czerwca, a więc dzień dziecka do czegoś zobowiązuje). To właśnie zawodnik Legii zupełnie odpuścił krycie i bezradnie patrzył jak Riechedly Bazoer celnie dośrodkowuje piłkę na głowę Vincenta Janssena. Po przerwie miejsce na lewej stronie defensywy zajął Thiago Cionek, a Jędrzejczyk przeszedł na swoją nominalną pozycję. I po chwili cieszył się ze zdobytej bramki po stałym fragmencie gry, a Wawrzyniak do końca rywalizacji nie podniósł się z ławki rezerwowych.

Niewidoczny byli za to skrzydłowi. Kamil Grosicki wprawdzie był aktywny, szarpał, ale brakowało konkretów. Ale jeśli słabo zagrał Grosicki, to co powiedzieć o Jakubie Błaszczykowskim, którego praktycznie nie było na boisku. Kibice oczekiwali, że w jego miejsce na murawie zamelduje się Peszko, ale sztab szkoleniowy od początku drugiej połowy postawił na Bartosza Kapustkę.

Ale i Peszko doczekał się swojej chwili. Na kwadrans przed końcem meczu zmienił wspomnianego Grosickiego. Było widać, że chce się pokazać. Oddał jeden groźny strzał zza pola karnego, ale niestety piłka o centymetry minęła bramkę gości. Nawałka śmiało może zapisać małego plusa przy nazwisku 31-latka.

Samo spotkanie nie było zbyt emocjonujące. Holandia czuła się bardzo pewnie na stadionie w Gdańsku, była zespołem zdecydowanie lepszym i zasłużenie wygrała 2:1.



Więcej o: