W sobotę wybory prezesa Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. Kandydatów trzech

W najbliższą sobotę odbędą się wybory do władz Pomorskiego Związku Piłki Nożnej na kolejne cztery lata. Kandydatów na funkcję prezesa jest trzech - obecny Radosław Michalski, a także Andrzej Szczepański oraz Olaf Dramowicz. Przedstawiamy najważniejsze punkty ich programów.
Delegaci Pomorskiego Związku Piłki Nożnej (będzie ich 110) wybiorą także zarząd na kolejną kadencję (składający się z 11 członków), wiadomo jednak, że najważniejszy będzie wybór prezesa. Cztery lata temu został nim Radosław Michalski - były świetny piłkarz, wychowanek Stoczniowca Gdańsk, a potem zawodnik m.in. Widzewa Łódź i Legii Warszawa (grał z tymi zespołami w Lidze Mistrzów), 28-krotny reprezentant Polski. Pokonał on pełniącego wówczas obowiązki prezesa Andrzeja Szczepańskiego - wieloletniego działacza Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. Teraz znów staną oni w szranki wyborcze, ale mieć będą jeszcze jednego konkurenta. Swoją kandydaturę zgłosił bowiem Olaf Dramowicz, znany głównie jako założyciel i prezes Klubu Sportowego Olivia.

Michalski zadowolony

Michalski postanowił kandydować na kolejną kadencję, gdyż uważa, że przez cztery lata jemu i jego ekipie udało się zrobić wiele pozytywnych rzeczy.

- Podjęliśmy szereg uchwał przynoszących ulgi finansowe dla klubów, a także podjęliśmy działania, dzięki którym pozyskano środki zewnętrzne. Bardzo wiele zmieniliśmy również na płaszczyźnie poprawy organizacji, co wpłynęło pozytywnie na funkcjonowanie samego związku i klubów - podkreśla Michalski. - M.in. wprowadziliśmy możliwość rozliczania delegacji sędziowskich przez biuro związku, możliwość dokonywania przedpłaty za kartki, zdjęliśmy z klubów obowiązek ponoszenia kosztów obserwacji sędziowskich, zmieniliśmy przepisy regulujące rozliczenia dojazdów sędziów na zawody. Były to problemy, które doskwierały klubom od lat, a za naszej kadencji zostały rozwiązane. Ponadto obniżyliśmy opłaty i pozyskaliśmy sponsora dla większości lig seniorskich. Przykładem może być również postulat z maja tego roku, aby trzy grupy malborskiej B klasy połączyć w dwie liczniejsze. Prośbę tę zrealizowaliśmy już od tego sezonu - wylicza prezes Pomorskiego ZPN.

Problemów nie brakuje

Cały czas jest jednak wiele do zrobienia, szczególnie jeśli chodzi o współpracę z najmniejszymi klubami. Zwracają one uwagę na takie sprawy jak zbyt wygórowane wymogi licencyjne, zbyt małe ekwiwalenty za młodych piłkarzy (za zawodnika do 12. roku życia wystarczy zapłacić 200 zł) czy zbyt wysoki koszt kursów trenerskich. Dla trenerów z małych miejscowości wydatek rzędu 2 tys. zł (aby zdobyć licencję na prowadzenie zespołów A klasy, B klasy i V ligi) lub 4-5 tys. (od IV ligi w górę) jest często nie do przeskoczenia.

- Odnosząc się do wymogów licencyjnych, to z perspektywy tych czterech lat widzę, że największym problemem jest terminowość przesyłania dokumentów oraz przejściowe kłopoty finansowe klubów. Wielokrotnie idziemy klubom na rękę, przywracając termin składania wniosków czy udzielając prolongaty na spłatę zadłużenia. Umożliwiliśmy również zrezygnowanie z wymaganej drużyny młodzieżowej, po wpłacie określonej kwoty na poczet Komisji Grantowej (pieniądze "wracają" do klubów organizujących turnieje młodzieżowe). W przypadku niedociągnięć infrastrukturalnych lub szkoleniowych przyznawana jest licencja z nadzorem. Chcąc w przyszłości wyeliminować część problemów dotyczących procesu licencyjnego, wprowadzimy arkusz on-line, który intuicyjnie pokieruje klub przy kompletowaniu dokumentacji - tłumaczy Michalski. - Jeżeli chodzi o kwestie prawne regulujące ekwiwalent za wyszkolenie zawodnika, to leżą one w gestii PZPN i z mojej wiedzy wynika, że opracowywany jest nowy projekt uchwały. Odnosząc się do zarzutu zbyt drogich kursów trenerskich, to należy wyjaśnić, że koszt jest pochodną wielu czynników. UEFA narzuca określoną ilość godzin wykładowych, wymogi dotyczące infrastruktury (sala wykładowa, boisko). Część opłaty to koszt sprzętu, który otrzymuje uczestnik kursu. Zdaję sobie sprawę, że może być to duże obciążenie dla szkoleniowców, zwłaszcza z niższych klas rozgrywkowych, jednak obligują nas przepisy UEFA, które sukcesywnie wprowadza w życie PZPN. Warto również dodać, że Pomorski ZPN jest jednym z niewielu wojewódzkich związków, które otrzymały prawo do organizacji kursów na swoim terenie, dzięki czemu nasi szkoleniowcy nie muszą ponosić dodatkowych kosztów związanych z dalekimi dojazdami do Białej Podlaskiej - podkreśla Michalski. I dodaje:

- Jestem pełen zapału, jeśli zostanę wybrany na kolejną kadencję nie zamierzam zwolnić tempa i myślę, że będzie ona jeszcze bardziej efektywna. Chcę utrzymać dobre trendy i kierunek, który obraliśmy. A więc dalsze działania mające na celu pozyskanie i redystrybucję środków finansowych dla klubów, kolejne uproszczenia procedur i umacnianie pozycji Pomorskiego ZPN w Polsce.

Dramowicz - człowiek z pomysłami

Jakie pomysły mają dwaj pozostali kandydaci? Dramowicz liczy przede wszystkim na poparcie małych klubów. Problemy, z którymi się borykają zna od podszewki, gdyż zakładał i od wielu lat jest prezesem jednego z nich - KS Olivia. Od niedawna sprawuje również funkcję menedżera Pomorskiego Zrzeszenia Ludowych Związków Sportowych. Przez lata dał się poznać jako człowiek z otwartą głową, pełen ciekawych pomysłów i - co najważniejsze - realizujących je. Jak np. ten z 2009 roku, kiedy przy wsparciu śp. Macieja Płażyńskiego zorganizował dla młodych piłkarzy swojego klubu niecodzienne zgrupowanie w Argentynie. Jest również organizatorem cenionego turnieju międzynarodowego dla młodzieży "Euronadzieje".

- Za główny cel w swoim programie wyborczym postawiłem sobie zjednoczenie poróżnionego podziałami środowiska piłkarskiego, aby Pomorze było w końcu jedną drużyną. Chcę postawić na zarządzanie związkiem, a nie administrowanie nim, co powinno przynieść wyraźne zredukowanie wydatków, które przecież ponoszą kluby - mówi Dramowicz. - Zamierzam znacząco podnieść poziom kursów trenerskich, co do jakości których są spore zastrzeżenia i jednocześnie zdecydowanie obniżyć zbyt wysokie opłaty za nie. Chciałbym również nawiązać współpracę z zagranicznymi odpowiednikami Pomorskiego ZPN. Będę szukał możliwości pozyskania środków zewnętrznych na poprawę szkolenia oraz infrastruktury obiektów sportowych, między innymi z programów unijnych. Zamierzam dostosować wymogi licencyjne do potrzeb małych klubów. Obecnie, przez administracyjne utrudnienia, już na starcie zabijany jest największy potencjał pomorskiej piłki. A przecież droga do profesjonalnej piłki zaczyna się daleko od pięknych stadionów. To w małych miejscowościach, daleko od szosy, tworzy się prawdziwa historia piłki nożnej - tłumaczy Dramowicz.

Szczepański - siła doświadczenia

Najbardziej doświadczonym z kandydatów jest Szczepański. W strukturach związkowych działa już ponad 20 lat. M.in. przez dziewięć lat był wiceprezesem Pomorskiego ZPN, a potem - po odwołaniu Henryka Klocka, przez trzy lata kierował związkiem jako pełniący obowiązki prezesa.

- Według mnie związek powinien zajmować się rozgrywkami od IV ligi w dół, piłką kobiecą, futsalem i piłką młodzieżową. Proponuję koncepcję zmian w piłce młodzieżowej, które według mojej oceny zwiększą poziom, przy jednoczesnym zmniejszeniu kosztów. Jeśli chodzi o IV ligę to od sezonu 2017/18 proponuję dwie grupy co zmniejszy odległości i koszty przejazdów. Chciałbym też zmniejszyć w klubach z najniższych lig i w piłce młodzieżowej wpisowe za udział w rozgrywkach oraz niższe stawki za transfery. Zamierzam też wprowadzić weryfikację boisk bez zastrzeżeń na dwa lata, a weryfikować co roku tylko te z zastrzeżeniami albo po awansie do klasy wyższej - wylicza najważniejsze punkty swojego programu Szczepański.

Więcej o: