Leszek Blanik idzie w ślady... Tomasza Golloba

Już za kilka tygodni spełni się wielkie marzenie Leszka Blanika. Najlepszy polski gimnastyk w historii zaczyna karierę... żużlowca. Jego nauczycielem będzie Zenon Plech.
Blanik pod koniec 2009 r. zakończył wyczynową karierę, jednak ani myśli całkowicie zerwać ze sportem. Jeszcze w tym miesiącu, jeśli tylko pozwoli pogoda, rozpocznie treningi na motocyklu żużlowym.

- Myślałem o tym od dawna, ale w trakcie kariery było to zbyt ryzykowne. Teraz wreszcie będzie szansa poszaleć na torze - cieszy się przyszły żużlowiec.

Sprawa przeciągała się w czasie, a wszystko z powodu kontuzji ścięgna Achillesa, jakiej Blanik nabawił się w swoim ostatnim starcie w karierze - na pożegnalnych zawodach w gdańskiej hali AWFiS.

- Uraz nie jest jeszcze do końca zaleczony, ale mam nadzieję, że nie będzie mi to przeszkadzać w nauce jazdy na żużlu. Gorzej z kilogramami, których nabrałem podczas kilku miesięcy bezczynności. W tej chwili na pewno nie mogę się pochwalić sylwetką żużlowca - śmieje się Blanik, który czarnym sportem interesuje się od ponad 25 lat.

Ponieważ pochodzi ze Śląska kibicuje zespołowi ROW Rybnik, ale od kiedy przeniósł się do Trójmiasta, trzyma kciuki również za żużlowców Lotosu Wybrzeże.

- Kiedy tylko mogę, jestem na meczach w Gdańsku. Zdarza mi się też kibicować Wybrzeżu na wyjazdach, byłem m.in. w Gnieźnie i Grudziądzu - podkreśla najlepszy gimnastyk w historii polskiego sportu.

Rozpoczęcie przez Blanika kariery żużlowca realnych kształtów nabrało na początku roku. Przedsięwzięciu postanowiła patronować Telewizja Polska.

- Chcemy towarzyszyć Leszkowi z kamerą przez kilka miesięcy, aż do momentu, kiedy będzie przygotowany do egzaminu na licencję "Ż" [bez niej zawodnik nie można startować w zawodach] - mówi dziennikarka TVP Sylwia Dekiert-Darżynkiewicz, która będzie jednym z twórców programu. - Egzamin miałby się odbyć jesienią, przed jednym z finałowych meczów ekstraligi. Dla żużlowych kibiców z pewnością będzie to duża atrakcja, a my planujemy zrobić z tego wydarzenia prawdziwy show - podkreśla dziennikarka.

Jeśli Blanik marzy o licencji, nie ma już dużo czasu, gdyż według regulaminu Polskiego Związku Motorowego mogą się o nią ubiegać osoby pomiędzy 15. a 35. rokiem życia. A mistrz olimpijski z Pekinu kilka dni temu odchodził 34. urodziny.

- O zdaniu licencji na razie nie myślę. To wyższy stopień wtajemniczenia, a ja zaczynam przecież od zera. Choć jeśli złapię bakcyla, to nic mnie nie powstrzyma - zaznacza Blanik.

Polecamy - Sport w Trójmieście na żywo



O to, żeby robił szybkie postępy, zadba Plech - jeden z najlepszych polskich żużlowców w historii.

- Leszek zna żużel od podszewki, dlatego nie mam wątpliwości, że szybko złapie, o co chodzi - podkreśla Plech. - Zaczniemy od teorii, budowy silnika, motocykla, dopiero potem przyjdzie czas na naukę jazdy. Wierzę, że nam się uda i Leszek pokaże, jak się trzyma gaz przez cztery okrążenia. Mówi, że za dużo waży? A co on chce, zostać zawodnikiem ROW Rybnik? - pyta ze śmiechem Plech.

Blanik jest już po przymiarce kevlaru [żużlowy strój], który specjalnie dla niego (a także dla Plecha) przygotowała firma Maliniak. Co ciekawe, w identycznych strojach rywalizować będzie reprezentacja Polski w tegorocznej edycji Drużynowego Pucharu Świata. Czy mistrzowi gimnastyki uda wedrzeć się do zespołu mistrzów świata na żużlu, w którym pierwsze skrzypce grają Tomasz Gollob, Jarosław Hampel i Janusz Kołodziej?

- Jeśli będzie mi dobrze szło na pewno powalczę o miejsce w składzie - odważnie zapowiada Blanik.

Treningi, dzięki uprzejmości klubu Wybrzeże Gdańsk, odbywać się będą na stadionie przy Długich Ogrodach. Pierwszy z nich zaplanowano na 26 marca. Zmagania Blanika z żużlowym motocyklem będzie można oglądać co wtorek (począwszy od 29 marca) w magazynie żużlowym "Wokół Toru" emitowanym w TVP Sport (planowana godz. 21.30).

Mistrz świata, Europy i olimpijski

Leszek Blanik w gimnastyce osiągnął wszystko. Jest złotym (Pekin 2008) i brązowym (Sydney 2000) medalistą olimpijskim, jest też mistrzem świata (Stuttgart 2007) i mistrzem Europy (Lozanna 2008). Jest pierwszym polskim gimnastykiem, którego nazwiskiem nazwano element gimnastyczny. Zapisany pod nr. 332 przez Międzynarodową Federację Gimnastyczną skok-przerzut, podwójne salto w przód w pozycji łamanej, otrzymał nazwę "blanik". W grudniu 2009 r. ogłosił zakończenie kariery, a w maju 2010 r. podczas międzynarodowej gali gimnastycznej "Leszek Blanik - Finałowy Skok", oficjalnie zakończył karierę.