Sport.pl

Finał Ligi Światowej w Gdańsku. Polacy w końcu na podium?

Od środy do niedzieli Ergo Arena w Gdańsku będzie pępkiem siatkarskiego świata. Do Trójmiasta zjechało osiem najlepszych drużyn, by walczyć o zwycięstwo w finale Ligi Światowej. Faworytem, jak zwykle, jest Brazylia. Czy Polska wdrapie się w końcu na podium?
Turniej finałowy Ligi Światowej odbędzie się w Polsce po raz trzeci. Dwa poprzednie odbyły się w Spodku (2001 i 2007 r.), teraz najlepszych siatkarzy świata gościć będzie Ergo Arena. Zdaniem polskich zawodników, którzy na otwarcie tego obiektu pokonali Brazylię 3:2, to najlepsza i najpiękniejsza hala w kraju, a lider biało-czerwonych Bartosz Kurek stwierdził nawet, że "tutaj można góry przenosić". A przeniesienie góry w przypadku polskiej reprezentacji to wdrapanie się na podium, co do tej pory nie udało jej się nigdy. Mało tego, tylko dwa razy - na 22 edycje LŚ - Polacy doczołgali się do pierwszej czwórki (w 2005 i 2007 r.). Teraz ich celem jest medal.

Polacy mają ułatwioną drogę do półfinału. W grupie uniknęli hegemonów ostatnich lat Brazylijczyków (1. miejsce w rankingu międzynarodowej federacji siatkówki), mistrzów olimpijskich Amerykanów (5.), jak zwykle bardzo silnych Rosjan (2.) oraz nieobliczalnych Kubańczyków (4. miejsce). Cała ta czwórka spotka się w grupie śmierci F. Rywalami Polaków (10.) w grupie E będą z kolei Włosi (6.), Bułgarzy (7.) oraz Argentyńczycy (8.).

Najgroźniejsi wydają się Włosi, którzy z mozołem odbudowują swoją pozycję z lat 90. (osiem zwycięstw w Lidze Światowej). W fazie grupowej obecnej edycji wygrali aż 10 z 12 meczów, zostawiając w pobitym polu m.in. Kubańczyków i Francuzów. W reprezentacji Italii trudno w tej chwili wskazać tak znakomitych siatkarzy, jak gwiazdy sprzed lat - Andrea Giani, Samuele Papi, Andrea Zorzi czy Lorenzo Bernardi. Siłą Włochów jest kolektyw, a co ciekawe ich czołowi zawodnicy urodzili się poza granicami kraju: atakujący Michal Lasko przyszedł na świat we Wrocławiu, a rozgrywający Dragan Travica w Zagrzebiu. Jeśli dodać do tego mającego bułgarskie korzenie przyjmującego Ivana Zaytseva oraz drugiego rozgrywającego Michała (Michele) Baranowicza - syna byłego polskiego siatkarza Wojciecha Baranowicza - okaże się, że kadra Italii stała się mocno kosmopolityczna.

Największa gwiazda grupy E zagra jednak w zespole Bułgarii. Matej Kazijski to siatkarska maszyna. Żaden zawodnik grający na pozycji przyjmującego nie ma tak potężnego zasięgu w ataku (370 cm, dla porównania nasz bombardier Kurek skacze "zaledwie" 352 cm), żaden nie uderza też równie mocno. Jego koledzy nie prezentują już tak wysokiej klasy, ale mając takiego lidera Bułgaria zawsze jest zespołem niebezpiecznym.

Najmniej okazale w polskiej grupie wygląda Argentyna, dlatego jej awans do półfinału byłby niespodzianką.

Na największych Polacy mogą jednak trafić dopiero w półfinale. Brazylia - z najlepszych siatkarzem świata Murilo, USA - z uderzającym z siłą niedźwiedzia Claytonem Stanleyem, Kuba - z efektownie grającym najmłodszym kapitanem świata, 17-letnim (!) Wilfredo Leonem, i Rosja z jednym z najlepszych środkowych świata Aleksandrem Wołkowem. Te nazwiska gwarantują polskim kibicom pięciodniową siatkarską ucztę!

Terminarz turnieju

Środa: Rosja - USA (godz. 11), Brazylia - Kuba (13.30), Argentyna - Włochy (17.15), Polska - Bułgaria (20).

Czwartek: Kuba - Rosja (11), USA - Brazylia (13.30), Bułgaria - Argentyna (17.15), Polska - Włochy (20).

Piątek: Kuba - USA (11), Brazylia - Rosja (13.30), Włochy - Bułgaria (17.15), Polska - Argentyna (20).

Sobota: zwycięzca gr. F - drugi zespół gr. E (17), zwycięzca gr. E - drugi zespół gr. F (20).

Niedziela: mecz o 3. miejsce (17), finał (20).

Więcej o: