Leszek Blanik będzie miał halę... własnego imienia

Leszek Blanik - najlepszy polski gimnastyk w historii - w trakcie kariery miał skok firmowany swoim nazwiskiem, po jej zakończenia doczeka się hali swojego imienia. Stanie ona na terenach gdańskiej AWFiS


- Jestem niezmiernie szczęśliwy, że w końcu doczekamy się w Polsce hali gimnastycznej z prawdziwego zdarzenia. Warunki w jakich ja trenowałem i w jakich obecnie trenują moi następcy, delikatnie mówiąc znacznie odbiegają od przyzwoitych. Teraz wszystko się zmieni - podkreśla Blanik, mistrz olimpijski, mistrz świata i mistrz Europy w skoku. Do tych sukcesów przygotowywał się w malutkiej salce AWFiS w Gdańsku, gdzie na niewielkiej powierzchni (około 10 na 22 metry) upchniętych jest kilka stanowisk do ćwiczeń i nie ma nawet centymetra kwadratowego niewykorzystanej przestrzeni. W 2007 roku Blanik opowiedział "Gazecie" jak wygląda jego miejsce pracy: - Teoretycznie mamy wszystkie przyrządy, na których rozgrywane są konkurencje olimpijskie, ale nie ma nawet miejsca, żeby wszystkie równocześnie znajdowały się w hali. Po prostu jedne wnosimy, inne wynosimy, w zależności od potrzeb. Specjalistycznych trenażerów nie ma nawet sensu kupować, gdyż nie byłoby gdzie ich postawić. Na dodatek aby trenować skok muszę rozłożyć rozbieg... na zewnątrz, gdyż cały nie mieści się w hali! Startuję więc z korytarza, przyklejony plecami do ściany, oczywiście pod warunkiem, że studenci nie mają przerwy w zajęciach. Wtedy korytarz jest pełen ludzi. Czasami muszę czekać, aż wszyscy przejdą. W końcu korytarz jest miejscem przemieszczania się, a nie trenowania skoku. Jak zrobi się pusto wracam do treningu - opowiadał Blanik. Za nieco ponad dwa lata ta prowizorka ma się skończyć, a na obiektach AWFiS stanie duża, funkcjonalna hala gimnastyczna z prawdziwego zdarzenia. Będzie to przede wszystkim obiekt treningowy, choć będzie w nim można organizować zawody mniejszej rangi.

- Na razie ciężko oszacować dokładny koszt budowy obiektu, ale będzie on wynosił kilkanaście milionów złotych - mówi rektor AWFiS Waldemar Moska. - Mamy zapewnienie, że 50 procent kosztów pokryje ministerstwo sportu [taką deklaracją złożył wiceminister sportu Ryszard Stachurski], resztę będziemy musieli znaleźć sami. Jestem już po rozmowach z samorządem wojewódzkim, bardzo liczę na pomoc tej instytucji - podkreśla rektor.

Budowa miałby ruszyć na początku 2012 roku. Jeśli tak się stanie pod koniec 2013 roku Polska doczeka się pierwszej profesjonalnej hali do uprawiania tego sportu. - W tej chwili tylko obiekt Zawiszy w Bydgoszczy prezentuje jako taki standard, ale nasza hala to będzie światowy top - zapewnia Blanik. - Jej długość, szerokość, wysokość [12 metrów, gdzie normą dla hal gimnastycznych jest 10 metrów) sprawią, że w jednym miejscu będzie można trenować zarówno gimnastykę sportową, jak i artystyczną oraz skoki na batucie [od 2000 roku jest to dyscyplina olimpijska]. Dzięki temu staniemy się atrakcyjnym miejscem dla zagranicznych federacji, które będą mogły przyjeżdżać do Gdańska na zgrupowania. Ale przede wszystkim będzie to handicap dla polskich gimnastyków, którzy na miejscu będą mieli fantastyczny ośrodek treningowy. W tej sytuacji mogę chyba obiecać, że najpóźniej na igrzyskach w 2020 roku Polska będzie miała kolejny medal olimpijski - odważnie zadeklarował Blanik, który o swojej roli w polskiej gimnastyce wypowiedział się dyplomatycznie. - Na razie pomagam trenerom kadry narodowej, ale nie ukrywam, że w Polskim Związku Gimnastycznym powinno się w najbliższym czasie zmienić bardzo dużo. Ale do tego tematu wrócimy po igrzyskach olimpijskich w Londynie - podkreślił najlepszy polski gimnastyk w historii.

Hala w Gdańsku nosić będzie rzecz jasna imię Leszka Blanika. - To nie będzie pomnik zbudowany mi za życia. Jeśli moje nazwisko ma pomóc w rozwoju polskiej gimnastyki, w budowaniu takich pięknych hal, zawsze jestem do dyspozycji. Poza tym taka nazwa będzie praktyczna, na AWFiS jest kilka hal, jak ktoś powie "idę na Blanika" wszystko będzie jasne.