Sport.pl

Andrea Anastasi: Trójmiasto to piękne miejsce, ale mam z tym jeden mały problem [ROZMOWA]

- Lubię Trójmiasto. Sopot i Gdańsk to fantastyczne miejsca. Mam z tym nawet jeden mały problem. Co weekend rezerwuję bilety dla rodziny, przyjaciół, znajomych. Wszyscy oni bardzo chętnie tutaj przyjeżdżają. Jest tylu chętnych, że nie wszystkich dam radę pomieścić w domu - mówi trener siatkarzy Lotosu Trefla Gdańsk Andrea Anastasi, były szkoleniowiec reprezentacji Polski.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

Polska mistrzem świata. To dla pana zaskoczenie?

Andrea Anastasi: Trochę tak. Przed turniejem wymieniało się kilku kandydatów do zwycięstwa. Wiele z tych zespołów dysponowało większym potencjałem od Polski. Polacy zagrali jednak świetny turniej. Pokonali wszystkich rywali. To wspaniałe! Byłem zaskoczony, że tak słabo wypadli Rosjanie, Włosi, zwycięzcy Ligi Światowej Amerykanie. To już jednak nieważne. Ważne, że Polska wygrała.

Polacy zasłużenie zdobyli tytuł?

- Tak. Wierzyłem, że Polakom uda się osiągnąć świetny wynik. Ostatecznie w pełni zasłużenie sięgnęli po mistrzostwo świata. Pamiętajmy o jednej ważnej rzeczy - Polacy grali równo i dobrze. Kiedy oglądałem ten turniej, całkowicie się odłączyłem od innych rzeczy. Nie czytałem gazet. Cały czas poświęciłem na studiowanie siatkówki. Nowych zagrań. Obserwowałem, jak zawodnicy zachowują się na boisku. Dostrzegłem bardzo dobrą grę Polaków, a tym, który robił różnicę był nasz Mateusz Mika. W trudnych momentach prezentował inną siatkówkę. Cieszę się, że gra z Lotosie Treflu (śmiech).

Po tym turnieju Mika stał się w Polsce supergwiazdą.

- Zdaję sobie z tego sprawę. I rozumiem to. O Mateuszu rozmawialiśmy w klubie. Swoim siatkarzom powiedziałem: "Chłopaki musimy pomóc Mateuszowi". Wiem jak to jest być w Polsce supergwiazdą. Przed nim było kilku takich. Musieli sobie radzić z nieustanną presją. A po tym nie grali już tak dobrze. Prosty przykład to Mariusz Wlazły, który po mistrzostwach świata we Włoszech nie chciał grać w reprezentacji. Czuł jak ludzie wywierają na nim presję. Tak to już jest w Polsce. To samo z Bartoszem Kurkiem. Mieliśmy gwiazdę, najlepszego zawodnika na świecie. Balon był nadmuchany do granic możliwości. Aż w końcu pękł. Mateusz to świetny chłopak z "mocną głową".

Dla sportowca to bardzo ważne mieć "mocną głowę".

- Dokładnie. Mam nadzieję, że z naszą pomocą Mateusz stanie się jeszcze lepszym siatkarzem i rozwinie swoje najlepsze cechy. On jest przecież na początku swojej kariery.

Co w takim razie pana zdaniem było kluczem do sukcesu polskich siatkarzy?

- Mariusz Wlazły (śmiech).

A może Wlazły i trener Stephane Antiga?

- Na pewno. Mam duży szacunek dla Stephane'a, który jest moim kolegą. Gdy wygrywasz, cieszysz się jeszcze większą sympatią ludzi. Czuję do nich obu duży respekt. Polski zespół potrzebował kogoś takiego jak Mariusz. To siatkarz robiący różnicę. I wielka osobowość. Mariusz od początku do końca turnieju grał bardzo dobrze, może z wyjątkiem finału, ale to on zdobył ten decydujący punkt. W przeszłości Polsce brakowało takiej postaci, która w decydującym momencie uderza i kończy akcję. Na pewno waszym sprzymierzeńcem byli też fani.

Co pan czuł widząc Polaków na najwyższym stopniu podium?

- Będę z panem całkowicie szczery... Pracuję w Polsce... (śmiech)

Czyli świętował pan razem z nami?

- Z oczywistych względów nie mogłem być w Katowicach. Przygotowywałem się do pracy w klubie. Cieszyłem się, że wygraliście.

Były łzy wzruszenia?

- Nie. Ja nigdy nie płaczę, nawet gdy wygrywam (śmiech). Gdy patrzyłem na ceremonię wręczania medali przypomniał mi się rok 1990, gdy jako zawodnik zdobyłem z reprezentacją Włoch mistrzostwo świata. To były niezwykłe emocje. Wspaniałe chwile. Wracaliśmy ze złotem z Brazylii, a Polacy wygrali u siebie w domu. Gdy atak Mariusza zakończył mecz, właśnie o tym pomyślałem. Wiem, co wtedy przeżywałem. I wiem, jak czuli się teraz Polacy. To był ogromny ładunek emocjonalny. Patrzyłem na ich twarze. Pamiętam jak sam z nimi pracowałem.

Ta drużyna była mocna psychicznie?

- Wiem, że w Polsce zawsze szuka się nawiązań do psychiki albo rzeczy, które są złe. Nie w tym rzecz. To zespół o dużych umiejętnościach. W przeszłości Polska też wygrywała. Jednak czasem po prostu nie mogła.

Taki jest sport.

- Owszem, ale ważne, żeby zrozumieć jego istotę. Cieszmy się z tego co jest. Raz wygrywasz, raz przegrywasz. Tak jak w życiu. Mam nadzieję, że ludzie będą celebrować ten sukces. Reprezentacja może się zmienić, ale nie patrzmy na przyszłość w ten sposób. Teraz jest czas Stephane'a i jego drużyny. Kolejne decyzja Stephane'a będę kluczowe dla reprezentacji walczącej o kwalifikacje na Igrzyska Olimpijskie w Brazylii. Stephane musi mieć trochę czasu na przygotowanie drużyny do turnieju kwalifikacyjnego. Ludzie muszę sobie zdawać sprawę, że ciężko jest wygrywać mistrzostwo co cztery lata. Do tego czasu może się wiele zmienić. Może do tego czasu na przykład umrę (śmiech).

Dużo mówi pan o idei siatkówki. Według jakiej filozofii pan działa?

- Różnie. Zawsze staram się wygrywać. Główną moją dewizę podczas meczu jest: po prostu próbuj. Nieważne, że ci nie wyjdzie. Ważne, że spróbowałeś. Bo jak nie spróbujesz, to nie wygrasz. Musisz budować zaufanie do własnych umiejętności. Tak widzę filozofię siatkówki.

Jaką zatem filozofią kierował się pan budując skład Lotosu Trefla Gdańsk?

- Zamierzenie było proste. Po pierwsze szukałem zawodników o dobrych umiejętnościach technicznych. Po drugie opracowaliśmy pewien system gry. Do tego systemu dobierałem odpowiednich zawodników. To prosta siatkówka. Nie chcemy grać nie wiadomo jak skomplikowanie. Zasady są klarowne. Musimy być dobrze zorganizowani. Potem każdy z zawodników otrzyma swoje zadanie, zadanie dostanie też cały zespół. System. To według niego działam. Chcę, aby Lotos Trefl był coraz lepszą drużyną. Wspólnie budujemy ten klub. Trenerzy, siatkarze, pracownicy klubu. Wszyscy.

Dlaczego wybrał pan Lotos Trefl?

- Bo lubię pracować. Cieszę się pracą. Jestem szczęściarzem, że mogę być trenerem siatkówki. Kiedy w głowie podejmowałem decyzję o tym, gdzie chcę pracować, pojawiło się kilka propozycji. Jedna nawet z Iranu. Miałem prowadzić reprezentację tego kraju na mistrzostwach świata u was.

Pracę w Gdańsku traktuje pan jak wyzwanie?

- Tak. Poza tym zdążyłem już poznać mentalność Polaków. Dobrze znam PlusLigę, polskich zawodników. Mam w domu dekoder Polsatu. Przez cztery lata uważnie śledziłem mecze ligowe. Lubię wasz kraj. Lubię Trójmiasto. Sopot i Gdańsk to fantastyczne miejsca. Mam z tym nawet jeden mały problem. Co weekend rezerwuję bilety dla rodziny, przyjaciół, znajomych. Wszyscy oni bardzo chętnie tutaj przyjeżdżają. Jest tylu chętnych, że nie wszystkich dam radę pomieścić w domu (śmiech). Ale cieszę się, że tak często mnie odwiedzają. Stwierdziłem, że chcę coś zmienić w swojej karierze, dlatego jestem w Lotosie Treflu, gdzie zawodników będę miał codziennie pod ręką.

Czyli to dla pana też nowe doświadczenie?

- Tak, w końcu jestem młodym szkoleniowcem (śmiech)

Lotos jest gotowy na start sezonu?

- Wierzę, że tak. Dołączyli do nas Mateusz [Mika] i Sebastian [Schwarz - przyp.aut.], zespół trenuje w komplecie. Po chłopakach widać radość, dużą motywację i chęć do intensywnych treningów. Dużo czasu spędzamy w Ergo Arenie, która jest naszym domem. Cieszę się, że zawodnicy rozumieją moją filozofię pracy. PlusLiga jest bardzo wymagająca. To będzie trudny sezon. Mam nadzieję, że załapiemy się do play-offów. Czasem wygramy, czasem przegramy. Będziemy się starali od początku budować swoją pozycję w lidze.

Które miejsce na koniec sezonu zadowoli pana?

- Cztery drużyny są poza naszym zasięgiem. PGE Skra Bełchatów, Asseco Resovia Rzeszów, Jastrzębski Węgiel, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Play-offy to też nie taka oczywista sprawa.

Ale są w zasięgu Lotosu Trefla?

- Wierzę, że tak. Lotos jako zespół dąży do bycia lepszym. Wynik z poprzedniego sezonu był słaby. Chcemy podnieść poziom zawodników. Aby cały czas się rozwijali. I mieli pewność w grze. Przepracowaliśmy razem dwa miesiące. Teraz czas zobaczyć efekty w PlusLidze.

Mika i Schwarz będą gwiazdami ligi?

- Mam nadzieję. Jestem szczęśliwy, że mam w składzie dwóch tak dobrych zawodników. Kiedy tutaj przychodziłem Mika nie był aż tak bardzo znany. Wiem co mówię. Ale pierwsze co powiedziałem to: "bierzemy go". Wokół niego zbudowaliśmy zespół. A potem zakontraktowaliśmy Sebastiana, który był objawieniem mistrzostw. Jednak nie jest gwiazdą w swojej reprezentacji. Ten status mają Denis Kaliberda i Georg Grozer. Każdy kto śledził mistrzostwa widział, że Grozer to 50 proc. tej drużyny. Sebastian to siatkarz grający na równym poziomie, dobry technicznie. Kto wie, może będzie naszą gwiazdą. Chociaż może to za daleko idące wnioski. Uważam, że będzie jednym z lepszych siatkarzy Lotosu Trefla.

Mika sprzed mistrzostw i Mika po mistrzostwach to ten sam zawodnik?

- Nie. Dorósł mentalnie. Jest młodym graczem, a już zrobił kolosalny postęp. Pamiętam młodych włoskich siatkarzy, którzy zostali mistrzami w wieku 22 lat. A w wieku 21 lat byli mistrzami Europy. To wspaniałe, że mam w drużynie Mateusza.



RYK SILNIKÓW, DOOKOŁA ŻUŻEL, TWARDZI ZAWODNICY - TO PRZYCIĄGA PIĘKNE KOBIETY


Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 24 26:8 8 1
2 VERVA Warszawa 22 25:10 8 1
3 Jastrzębski Węgiel 22 24:14 8 3
4 PGE Skra Bełchatów 19 22:14 6 3
5 Aluron Virtu CMC Zawiercie 18 22:17 6 4
6 Indykpol AZS Olsztyn 16 20:13 6 2
7 Cerrad Czarni Radom 15 19:20 5 5
8 Trefl Gdańsk 13 17:11 5 2
9 GKS Katowice 11 19:23 3 6
10 Cuprum Lubin 8 14:25 3 7
11 Asseco Resovia 8 13:22 2 7
12 MKS Ślepsk Suwałki 6 8:17 2 5
13 BKS Visła Bydgoszcz 4 9:27 0 9
14 MKS Będzin 0 4:21 0 7

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały
Komentarze (3)
Andrea Anastasi: Trójmiasto to piękne miejsce, ale mam z tym jeden mały problem [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • yokoono23

    Oceniono 5 razy 5

    Ach Anastasi , jest jak dobre wino.

  • gawor4

    Oceniono 4 razy 4

    Anastasi to dobry trener i dobrze że jest w Polsce.

  • bigosmiszcz

    Oceniono 11 razy -11

    Siatkówka !!!
    Oprócz Rosji Brazyli Włoch i Polski nikt w to nie gra !!!
    Ale cieszą się polaczki !!!

    Siatkówka się skończyła.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX