Sport.pl

Lotos Trefl Gdańsk - rośnie drużyna na medal?

Nawet najwięksi optymiści nie sądzili, że drużyna, która powstała w Gdańsku, będzie w stanie walczyć z możnymi PlusLigi i nawet z nimi wygrywać. Lotos Trefl za czasów Andrei Anastasiego rośnie w siłę i ani myśli oddać podium rywalom.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

I pomyśleć, że kilka miesięcy temu nastroje wśród kibiców gdańskiej drużyny były zgoła odmienne. Lotos Trefl zajął 10. miejsce w lidze, co zostało przyjęte w kategorii wielkiego zawodu. Nowy sezon miał przynieść nowe rozdanie. Już sam pomysł z zatrudnieniem doświadczonego włoskiego szkoleniowca, który w przeszłości z powodzeniem pracował z reprezentacją Polski, z marketingowego punktu widzenia okazał się strzałem w "10". Anastasi zaraził wszystkich swoim entuzjazmem, filozofią i zbudował drużynę, która jest rewelacją PlusLigi.

Gdy sezon dopiero co się zaczynał, a gdańszczanie wygrywali mecz za meczem, przebąkiwano, że to efekt korzystnego terminarza. O tym, w jakim byli błędzie, pokazały spotkania z "wielką czwórką". W zeszłym sezonie ze Skrą Bełchatów, Asseco Resovią Rzeszów, Zaksą Kędzierzyn-Koźle oraz Jastrzębskim Węglem Lotos Trefl ugrał punkt. Tyle zespół Anastasiego miał po meczu z Bełchatowem w 10. kolejce, przegranym po tie-breaku. Ale potem gdańszczanie wygrali z niepokonaną wówczas Asseco Resovią, by następnie pokonać na wyjeździe Jastrzębski Węgiel i poprawić 3:1 z Zaksą, którą pokonali w 2. kolejce sezonu 3:0. I tak oto narodziła się kompletna drużyna, który idzie łeb w łeb z mocarzami ligi i śmiało myśli o strefie medalowej. Lotos Trefl wygrał 14 z 16 meczów, kończąc rok efektownym 3:0 z Cerrad Czarnymi Radom.

- To był najlepszy świąteczny prezent. Potrzebowaliśmy takiego szybkiego meczu, może poza drugim setem, kiedy trochę za bardzo ryzykowaliśmy [wygrana na przewagi 27:25]. Kontrolowaliśmy przebieg meczu [pierwszy set gdańszczanie wygrali do 10, a trzeci do 15]. Nie, w drugim secie nie myśleliśmy o świętach. Po prostu trochę osłabliśmy w zagrywce, a Radom grał nieco lepiej niż w pierwszej i trzeciej partii. To normalne, zawsze mogą przytrafić się jakieś błędy. Ale najważniejsze są trzy punkty, również w kontekście zbliżających się świąt - przyznał Marco Falaschi.

Rozgrywający z Włoch świetnie odnajduje się w filozofii gry trenera Anastasiego. Jest prawdziwym liderem drużyny na boisku i największym pozytywnym zaskoczeniem pierwszej części sezonu. W piątek został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

- Tragedii nie było. Można zresztą spojrzeć w statystyki (śmiech) - mówił Bartosz Gawryszewski. - Najważniejszy jest wynik, nieważne kto jak grał, jesteśmy zespołem i liczy się efekt końcowy. Cieszę się, że każdy z nas dołożył małą cegiełkę do wyniku końcowego, dzięki czemu możemy spokojnie rozjechać się na święta. Ogrom pracy za nami, ogrom pracy przed nami. Teraz okres świąteczny, dlatego chcieliśmy sprawić kibicom niespodziankę na święta. Udało się. Dokładamy trzy punkty, rewelacja.

- Cieszę się, że sprawiliśmy kibicom tyle radość w tym roku. Mam nadzieję, że to początek czegoś wielkiego - dodał środkowy gdańskiej drużyny.

RUSZYLI Z TRÓJMIASTA NA PODBÓJ ŚWIATA. BĘDZIE O NICH GŁOŚNO?


Więcej o:

PlusLiga 2018/19

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 62 65:22 21 3
2 ONICO Warszawa 57 61:28 19 5
3 Jastrzębski Węgiel 50 55:34 17 7
4 Aluron Virtu Warta Zawiercie 43 54:42 15 9
5 Cerrad Czarni Radom 42 48:37 14 10
6 PGE Skra Bełchatów 38 51:45 14 10
7 Asseco Resovia Rzeszów 35 42:48 11 13
8 GKS Katowice 32 44:47 11 13
9 Indykpol AZS Olsztyn 30 45:51 9 15
10 Trefl Gdańsk 28 41:53 9 15
11 Chemik Bydgoszcz 22 32:57 7 17
12 Cuprum Lubin 20 29:57 7 17
13 MKS Będzin 9 22:68 2 22

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały