Piotr Gacek przed hitem PlusLigi: Gra przy 10 tysiącach kibiców to coś wyjątkowego

Piotr Gacek jest podwójnie szczęśliwy z powrotu do Kędzierzyna-Koźla

Piotr Gacek jest podwójnie szczęśliwy z powrotu do Kędzierzyna-Koźla (DOMINIK SADOWSKI)

- Większość chłopaków odbiera ten mecz jako formę wyróżnienia. Gra przy 10 tysiącach kibiców to coś wyjątkowego. Przypominam sobie mecze, które rozgrywałem w reprezentacji, kiedy przy okazji Ligi Światowej hale wypełniały się po brzegi. To niesie i nakręca do jeszcze lepszej gry - mówi Piotr Gacek, libero Lotosu Trefla Gdańsk, przed środowym hitem PlusLigi z PGE Skrą Bełchatów. Początek meczu o godz. 20.30. Transmisja w Polsat Sport i Polsat Sport HD.
Ponad 10 tys. w Ergo Arenie, mecz o sporą stawkę, w końcu obecność na trybunach trenera polskiej reprezentacji siatkarzy Stephana Antigi. Powodów, żeby w środowy wieczór pojawić się w hali na granicy Sopotu i Gdańska, jest jednak więcej. Po obu stronach siatki roić się będzie od gwiazd PlusLigi, w tym kilku mistrzów świata. Z wyjątkowości spotkania zdają sobie sprawę także sami siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk.

- Większość chłopaków odbiera ten mecz jako formę wyróżnienia. Gra przy 10 tysiącach kibiców to coś wyjątkowego. Przypominam sobie mecze, które rozgrywałem w reprezentacji, kiedy przy okazji Ligi Światowej hale wypełniały się po brzegi. To niesie i nakręca do jeszcze lepszej gry. Na jutrzejszy mecz wyjdziemy po to, by celebrować naszą dotychczasową pracę - mówi Gacek, któremu gra przed tak liczną publicznością na pewno nie spędza snu z powiek. Ba, nawet bardziej napędza do dobry gry.

CZYTAJ: W ERGO ARENIE PADNIE KOLEJNY REKORD?

- Swoją grą i dotychczasową postawą udowodniliśmy, że warto nas wspierać. Zwycięstwa drużyny i walka o każdą piłkę to magnes, który przyciąga kibiców do hali. PGE Skry nie trzeba reklamować, ludzie zawsze przychodzą, by obejrzeć ten zespół. Ale jesteśmy pewni, że dzięki naszym dobrym występom do tej pory zyskaliśmy wielu kibiców, którzy pomogą nam w tym szczególnym pojedynku - podkreśla libero gdańskiej drużyny.

Dodatkowych smaczków tej rywalizacji nie trzeba szukać zbyt daleko. Mistrzowie Polski to jedyny zespół z czołówki PlusLigi, z którym gdańszczanie nie zdołali jeszcze wygrać. Zespół Andrei Anastasiego pokonał i Zaksę Kędzierzyn-Koźe - i to dwa razy, i Jastrzębskiego Węgla, a nawet Asseco Resovię Rzeszów. Ze Skrą Lotos Trefl przegrał w pierwszej części sezonu 2:3, tocząc zaciętą batalię z utytułowanym rywalem. Czy na tej podstawie może przypuszczać, że równie emocjonujące spotkanie czeka kibiców w środę?

- Nie jest to dla mnie szczególny mecz ze względu na to, że grałem w PGE Skrze, ale dlatego, że razem z drużyną Lotosu Trefla wystąpimy przed 10 tysiącami ludzi i w tych wyjątkowych okolicznościach będziemy grać o zwycięstwo. Sportowo też nie trzeba nas dodatkowo mobilizować. Każdy z nas jest bardzo podekscytowany przed tym spotkaniem, rozmawiamy o nim od dłuższego czasu i nie możemy się go doczekać - uważa Gacek.

TRÓJMIEJSCY SPORTOWCY W SOCIAL MEDIACH