Sport.pl

Ekipa Anastasiego nie dała rady. Hit PlusLigi jednak dla PGE Skry Bełchatów [RELACJA+ZDJĘCIA]

Lotos Trefl Gdańsk jeszcze nigdy nie pokonał w PlusLidze PGE Skry Bełchatów. I na pierwsze zwycięstwo z utytułowanym rywalem gdańszczanie muszą jeszcze poczekać. Przy rekordowej publiczności w Ergo Arenie mistrzowie Polski wygrali, choć gospodarzom trzeba oddać, że podjęli z nimi walkę.
Przyjazd mistrzów Polski sprawił, że Ergo Arena zapełniła się do ostatniego miejsca. Blisko 11-tysięczna (10635 - więcej TUTAJ) publiczność zadbała o to, żeby atmosfera na hicie PlusLigi przypominała tą z pamiętnych meczów polskiej reprezentacji siatkarzy podczas występów w Lidze Światowej w 2011 roku. Wówczas kadrę prowadził obecny trener Lotosu Trefla Andrea Anastasi.

Wielu z kibiców po raz pierwszy pojawiło się na meczu gdańskich siatkarzy. Byli oczywiście tacy, którzy specjalnie na ten mecz przyjechali z innych województw. Nie mogło też zabraknąć również fanów Skry Bełchatów. Ci zasiedli w samym rogu hali na górnej kondygnacji i głośno wspierali swoją drużynę przez całe spotkanie, choć ciężko im było przebić się dopingiem przez żywiołowo reagującą publiczność na udane zagrania drużyny Anastasiego.

Już pierwszy punkt spotkania zdobyty przez Murpy'ego Troya przy aplauzie publiczności zapowiadał, że to będzie prawdziwe święto siatkówki. Kibice wiwatowali, a po chwili na prowadzenie wyszli goście. Jednak to gdańszczanie schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:5. Po kolejnym ataku Mateusza Miki przewaga gdańszczan urosła do czterech punktów (12:8). I tak też było na kolejnej przerwie technicznej. Przy tak sprawnie działających klockach - punkty z zagrywki, szalejący Mika, żywiołowo reagujący Anastasi, Lotos Trefl nie mógł przegrać pierwszego seta. Poddenerwowany trener Miguel Angel Falasca starał się coś zmienić w grze PGE Skry, lecz jego zespół nie potrafił już się odnaleźć. Kibice co chwilę podrywali się z miejsc, gdy gdańszczanie precyzyjnie kończyli ataki. Dzieła dopełniła zepsuta zagrywka gości. Pierwszy set dla Lotosu Trefla 25:18.

Mimo wysoko wygranego seta przez gdański zespół mecz mógł się podobać. Zgodnie z oczekiwaniami hit PlusLigi stał na bardzo wysokim poziomie. Były efektowne obrony, skuteczne bloki, pomysłowe wymiany. Kibic siatkówki z pewnością nie mógł się nudzić.

Nie mniej efektownie było w drugim secie. Z tą różnicą, że spotkanie się wyrównało. Akcja za akcję, punkt za punkt. Seria Skry pozwoliła przyjezdnym wyjść na trzypunktowe prowadzenie. Ale od tego jest Mika, aby w trudnym momencie poderwać zespół. Gdańszczanie zbliżali się do rywala, aż w końcu doszli na jeden punkt (18:19). A w końcówce partii Lotos Trefl prowadził 21:20. Emocje sięgnęły zenitu, gdy na tablicy świetlnej pojawił się wynik 25:25. Dużo kontrowersji wzbudziła akcja, po której PGE Skra mogła zakończyć seta. Było 25:27, ale po wideoweryfikacji sędziowie cofnęli wynik do stanu 25:26. I tak ostatecznie do 25 triumfowali bełchatowianie.

W trzecim secie obie drużyny znów szły równo. Jednak po pierwszej przerwie technicznej goście odskoczyli na trzy punkty. Gdańszczanie ofiarnie walczyli. Nie było dla nich straconej piłki. Większemu doświadczeniu gości Lotos Trefl przeciwstawił ogromną wolę walki. Lecz to mistrzowie Polski zdawali się kontrolować mecz. Siatkarze z Gdańska wyraźnie stracili impet. I wtedy do akcji wkroczył Mika. Podobnie jak w drugim secie zamierzał podgonić wynik. Drużyna z Bełchatowa odpowiedziała natychmiast i trener Anastasi zmuszony był poprosić o czas (16:22). Starający się ratować sytuację, Włoch dokonał kilku korekt w składzie. Nic z tego. Bełchatowianie dowieźli bezpieczną przewagę do końca seta, którego wygrali 25:19.

Przed czwartym setem kibice Lotosu Trefla Gdańsk zadawali sobie pytanie, czy ich ulubieńcy przełamią wreszcie serię przegranych spotkań z PGE Skrą. To bowiem jedyny zespół, z którym gdańszczanie jeszcze nie wygrali w PlusLidze. Gdy w ataku pomylił się Mariusz Wlazły, Lotos Trefl wyszedł na jednopunktowe prowadzenie 10:9. W takich sytuacjach, gdy wynik jest na styk, górę biorą albo wyższe umiejętności albo sprytne zagrywki, z którymi rywal nie potrafi sobie poradzić. Toteż bełchatowianie skorzystali z opcji numer dwa i trzymali gospodarzy na dwa punkty. Zablokowany atak Miki okazał się gwoździem do trumny Lotosu Trefla. Gdańszczanie już się nie podnieśli. I tradycji pojedynków gdańsko-siatkarskich w siatkówce mężczyzn stało się zadość.

Lotos Trefl Gdańsk - PGE Skra Bełchatów 1:3

Sety: 25:18, 25:27, 19:25, 22:25

Lotos Trefl: Falaschi, Mika, Grzyb, Troy, Schwarz, Gawryszewski, Gacek (libero), Stępień, Wierzbowski, Ratajczak, Schulz, Czunkiewicz.

PGE Skra: Uriarte, Conte, Lisinac, Wlazły, Marechal, Kłos, Piechocki (libero), Brdović, Włodarczyk, Wrona, Muzaj.

Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały