Sport.pl

Lotos Trefl pisze nową historię. Andrea Anastasi: Chcemy dokonać niezwykłych rzeczy [ROZMOWA]

We wtorek siatkarze Lotosu Trefla zagrali swój pierwszy, historyczny mecz w Lidze Mistrzów. Ich przeciwnikiem była serbska Vojvodina Nowy Sad (25:18, 25:16, 25:19). - Chcemy dokonać niezwykłych rzeczy, cel numer jeden to wyjście z grupy - mówił przed spotkanie w rozmowie z trojmiasto.sport.pl trener gdańskiego zespołu Andrea Anastasi.
Robert Kobierowski: Lotos Trefl zaczyna nowy rozdział w swojej historii, po raz pierwszy zagra w Lidze Mistrzów.

Andrea Anastasi: Jesteśmy bardzo podekscytowani tym faktem. Chcemy dokonać niezwykłych rzeczy i złotymi zgłoskami zapisać się w historii klubu. Widzę, że atmosfera w drużynie jest bardzo dobra, włożyliśmy wiele pracy żeby jak najlepiej zaprezentować się w Lidze Mistrzów i uważam, że zmierzamy we właściwym kierunku.

Jakie są Wasze oczekiwania, jeśli chodzi o te prestiżowe rozgrywki?

- Chcemy wyjść z grupy i zakwalifikować się do fazy play-off. Jeśli uda nam się to osiągnąć, będzie to oznaczało, że znajdziemy się w gronie dwunastu najlepszych drużyn w Europie. Gdy obejmowałem tę drużynę, nie przypuszczałem, że tak szybko osiągniemy tak wysoki poziom. Wierzę, że uda nam się zrealizować nasz cel, choć nie będzie to łatwe [do dalszej fazy awansują zwycięzcy siedmiu grup oraz sześć najlepszych drużyn z drugich miejsc]. Znamy naszych rywali, faworytem oczywiście jest Modena, która ma niezwykle mocny skład. Dwie pozostały drużyny - Vojvodina i Lublana - są jak najbardziej w naszym zasięgu [sylwetki rywali Lotosu Trefla tutaj].

Waszym pierwszym przeciwnikiem będzie Vojvodina Nowy Sad, ubiegłoroczny zwycięzca Pucharu Challenge.

- To naprawdę dobry zespół. Dzisiaj oglądaliśmy wideo z ich meczami i szczegółowo je analizowaliśmy. Mam do nich dużo szacunku, mają sporo młodych i interesujących graczy. Ich szkółka jest znana, gdyż wywiodło się z niej kilku zawodników wysokiej klasy. Musimy być skoncentrowani przez cały mecz i wznieść się na najwyższy poziom naszych umiejętności.

Atut własnej hali w debiutanckim spotkaniu w Lidze Mistrzów będzie miał znaczenie?

- Zdecydowanie tak. Pierwszy raz zagramy w tym sezonie w Ergo Arenie, przed naszą publicznością. Po niezwykłym triumfie w meczu o Superpuchar ludzie czekają żeby nas zobaczyć i przywitać się z naszą drużyną. Całkowicie inaczej gra się u siebie, gdzie fani wspierają nas głośnym dopingiem przez cały mecz.

Ma pan w składzie kilku zawodników, którzy doświadczyli już gry w Lidze Mistrzów, m.in. Mateusza Mikę czy Sebastiana Schwarza. Ten ostatni nawet triumfował już nawet w tych rozgrywkach w 2007 roku.

- Ich doświadczenie na pewno się nam przyda. Jednakże siatkówka to siatkówka. Możesz być ogranym na wielu turniejach, ale najważniejsze, by zagrać dobrze, gdy wychodzi się na parkiet. Jesteśmy już po inauguracji sezonu i meczach o Superpuchar z Resovią oraz w lidze z BBTS Bielsko-Biała - w tym drugim mieliśmy więcej problemów. O Superpuchar graliśmy w środę w Poznaniu, a już w piątek walczyliśmy w Bielsku. Nie jest łatwo wytrzymać kondycyjnie dwa mecze przy tak krótkiej przerwie. Z drugiej strony mamy w składzie zawodników, którzy mogą zastąpić naszych podstawowych graczy jak m.in. Damian Schulz, Przemek Stępień czy Miłosz Hebda. Odmienili oni losy meczu z BBTS, cieszy mnie, że mam taką zdrową rywalizację w drużynie.

Wasze ostatnie dwa mecze zakończyły się tie-breakami. Pewnie wolałby pan uniknąć teraz takiej nerwowej końcówki.

- Bardzo bym chciał, ale w zeszłym sezonie, gdy zdarzały się nam tie-breaki, to zazwyczaj je wygrywaliśmy. I to jest bardzo ważne, by wygrywać te piąte sety, gdy już się przytrafiają. To bardzo buduje mentalność zawodników i podnosi "team spirit" w drużynie. Siatkarze bardziej wierzą w siebie i w zespół. Nie wiem co będzie w meczu z Vojvodiną, może czeka nas kolejny pięciosetowy horror, kto wie. Najważniejsze, że my wierzymy w siebie i pracujemy ciężko na nasz sukces.

W tych meczach przeplataliście dobre sety z gorszymi. W Lidze Mistrzów może nie być miejsca na słabsze momenty.

- Zgadzam się. W meczu z BBTS nasza gra w drugim secie nie wyglądała źle, ona była po prostu tragiczna! Popełniliśmy wiele błędów, straciliśmy też gdzieś koncentrację i nie mogliśmy się skupić na naszej grze. Takie rzeczy zdarzają się w siatkówce, to normalne. Najważniejsze jest jednak to, że później odwróciliśmy losy meczu i wygraliśmy w tie-breaku. Wpuściliśmy na parkiet innych graczy, odnaleźliśmy równowagę w drużynie i to przyniosło pozytywne skutki. W sporcie zawsze trzeba walczyć do końca, nigdy nie wolno wywieszać białej flagi.





TRÓJMIEJSCY SPORTOWCY W SOCIAL MEDIACH




Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 PROJEKT Warszawa 14 15:4 5 0
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 12 12:2 4 0
3 PGE Skra Bełchatów 12 14:7 4 1
4 Aluron Virtu CMC Zawiercie 12 15:11 4 2
5 Jastrzębski Węgiel 12 12:9 4 3
6 Indykpol AZS Olsztyn 10 13:8 4 1
7 Cerrad Czarni Radom 9 12:9 3 2
8 Trefl Gdańsk 8 10:6 3 1
9 Asseco Resovia 7 10:13 2 4
10 GKS Katowice 6 11:14 1 4
11 Cuprum Lubin 5 10:16 2 4
12 MKS Ślepsk Suwałki 3 5:10 1 3
13 BKS Visła Bydgoszcz 1 3:18 0 6
14 MKS Będzin 0 3:18 0 6

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały