Anastasi: Mecz z Modeną? Pamiętajmy, że mamy też inne priorytety

Transfer Bydgoszcz - Lotos Trefl Gdańsk 1:3. Andrea Anastasi

Transfer Bydgoszcz - Lotos Trefl Gdańsk 1:3. Andrea Anastasi (PAWEL MALINOWSKI)

Włoski szkoleniowiec Lotosu Trefla Andrea Anastasi na chłodno podchodzi do kwestii meczu 2. kolejki Ligi Mistrzów z Modeną Volley. Zdaje sobie sprawę z siły rywala i priorytetów, jakie przyświecają gdańszczanom w tym sezonie.
- Nie powiem, że mamy zamiar zlekceważyć mecz z Modeną i spisać go całkowicie na straty, to w ogóle nie jest prawda. Bo dla nas ten mecz to okazja do szlifowania swojej gry i sprawdzenia schematów na tle silnego rywala. Jednak kiedy rozpisywaliśmy z całym sztabem szkoleniowym plan na ten tydzień, to najważniejszy jest dla nas niedzielny mecz z Jastrzębskim Węglem. Obecna sytuacja w PlusLidze na to właśnie nas kieruje

Czwartkowy mecz z Lidze Mistrzów będzie kolejnym historycznym dla Lotosu Trefla. Po raz pierwszy w historii zagrają bowiem na wyjeździe w europejskich pucharach. I to nie z byle kim. Jakby sytuację odnieść do futbolu, to tak jak kilka lat temu Wisła Kraków mierzyła się z Realem Madryt. Siatkarze z Modeny to po prostu taki "Galacticos". Szanse jakie są, każdy widzi.

- Znamy swoje miejsce w szeregu i nie zamierzamy za bardzo martwić się faktem, że włoski zespół jest silniejszy. Jesteśmy na zupełnie innym etapie i walczymy o zupełnie inne cele. Jestem przekonany, że włoski zespół mierzy w turniej finałowy Ligi Mistrzów i ma duże szanse aby się w nim znaleźć, zaś naszym celem jest wyjście z grupy. A do tego potrzebujemy zwycięstw przede wszystkim nad zespołami z Lublany i Nowego Sadu - potwierdza Anastasi.

Choć o zwycięstwo, delikatnie mówiąc, będzie piekielnie trudno, to dla włoskiego szkoleniowca to spotkanie ma dodatkowy wymiar. Anastasi wraca na stare śmieci, w strony, gdzie się urodził i wychował. Na meczu pojawią się także jego rodzina i przyjaciele.

- Jako zawodnik Modeny nigdy nie udało mi się wywalczyć mistrzostwa Włoch. Zawsze przegrywaliśmy finałowe starcia. Wygraliśmy za to Puchar CEV. Moim ówczesnym trenerem był Gianpaolo Guidetti, ojciec obecnego szkoleniowca Legionovii. Zawdzięczam mu naprawdę wiele - wspomina Włoch. - Z tego co mi wiadomo z mojego miasta przyjeżdża specjalny autokar więc mój zespół na pewno może liczyć na wsparcie bliskich mi ludzi. Mój dom znajduje się zaledwie 20-30 minut samochodem od Modeny i cieszę się, że chociaż na krótką chwilę będę miał okazję spotkać się z moją rodziną, a w szczególności z moją mamą - cieszy się Anastasi.

EKSLUZYWNA ROZMOWA Z ANDREĄ ANASTASIM