Mateusz Mika już na zgrupowaniu reprezentacji. Będzie miał mało czasu na odpoczynek

Liga Światowa. Polska - Rosja 3:0. Piłkę przyjmuje Mateusz Mika

Liga Światowa. Polska - Rosja 3:0. Piłkę przyjmuje Mateusz Mika (RAFAŁ MALKO)

Z jednej strony wyróżnienie, z drugiej ogromny problem. Temat powołań do kadry Mateusza Miki to już wieloodcinkowy serial. Kluczowy siatkarz Lotosu Trefla przebywa obecnie w Spale na zgrupowaniu reprezentacji i będzie miał bardzo mało czasu na regenerację organizmu przed styczniowymi meczami Gdańskiej drużyny.
Mateusz Mika może trochę narzekać na bardzo napięty kalendarz rozgrywek. Właśnie teraz, gdy jego Lotos Trefl Gdańsk skończył zmagania w 2015 roku, przyjmujący musiał udać się do Spały na zgrupowanie reprezentacji. Wszystko dlatego, że w styczniu siatkarzy Stephane Antigi czeka turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich.

Francuski szkoleniowiec powołał 17 zawodników - w tym właśnie Mikę. Antiga tym razem zrezygnował z gdańskiego libero Piotra Gacka. Wbrew pozorom to dobra decyzja, bo bez wątpienia "Gato" jest w Lotosie Treflu nie do zastąpienia. Jednak i on potrzebuje wytchnienia od regularnego grania. Niestety, tego komfortu nie będzie miał Mika.

Siatkarze reprezentacji spotkali się w Spale 21 grudnia, lecz dwa dni później rozjeżdżają się do domów na święta. Rozbrat od pracy będzie jednak bardzo krótki, bo z powrotem stawić się mają drugiego dnia świąt. 2 stycznia z kolei udadzą się do Berlina na turniej kwalifikacyjny. Polacy zagrają kolejno: 5 stycznia z Serbią, 7 stycznia z Belgią i 8 stycznia z Niemcami. 9 i 10 stycznia odbędą się zaś półfinały i mecze o miejsca, a do Rio pojedzie jedynie zwycięzca całego turnieju.

- Dla nas to spory minus. Wiadomo, jeśli wyróżnieni powołaniami zostają siatkarze naszej drużyny, to trzeba się cieszyć, ale ma to też drugą stronę. Mateusz będzie miał bardzo mało czasu na odpoczynek - mówił jeszcze ówczesny rzecznik prasowy Lotosu Trefl Michał Rudnicki.

Gdańscy siatkarze ostatni mecz w 2015 roku grali 20 grudnia. Najbliższe starcie o stawkę, jakie ich czeka, będzie miało miejsce dopiero 13 stycznia, a więc po 3,5 tygodniach przerwy. Niestety, Mika na odpoczynek będzie miał zaledwie... dwa dni.

- Szkoda, że ta przerwa nie będzie równa dla wszystkich. Mateusz jedzie na kadrę i na pewno nie będzie tak zregenerowany, jak reszta zespołu. Nie wiem, co wydarzy się w styczniu wobec tego. Tym ważny jest więc fakt, by każdy grał i był gotów na pojawienie się na parkiecie. Może właśnie w miejsce Miki, który będzie potrzebował odpoczynku - dodaje trener żółto-czarnych Andrea Anastasi.

EKSLUZYWNA ROZMOWA Z ANDREĄ ANASTASIM