Do Gdyni przyjeżdża zespół gwiazd z Modeny. "Wynik nie będzie miał znaczenia"

AZS Częstochowa - Lotos Trefl Gdańsk 1:3

AZS Częstochowa - Lotos Trefl Gdańsk 1:3 (GRZEGORZ SKOWRONEK)

W czwartek Lotos Trefl w Gdynia Arena zagra z potentatem z Modeny. Zespołem, który jest jednym z głównych faworytów do końcowego triumfu. Czy wobec tego gdańszczanie mają jakiekolwiek szanse?
Cała drużyna Lotosu Trefla - na czele z trenerem Andreą Anastasim - jest zgodna: nie wynik będzie w tym meczu najważniejszy. Pójdziemy o krok dalej i stwierdzimy, że w zasadzie jedną ważną rzeczą w tym meczu będzie fakt, czy zagra Mateusz Mika. Reszta spraw? Bez większego echa.

Sytuacja w tabeli grupy F jest następująca: Modena prowadzi z przewagą trzech punktów nad Lotosem Trefl, zaś ten ma aż sześć przewagi nad trzecią Vojvodiną. Patrząc na rozkład sił w tym zestawieniu, poza absolutnym zasięgiem każdego są Włosi. Oni pewnie z Gdyni wyjadą z trzema punktami, podobny wynik wykręcą też w ostatniej kolejce z Ach Bled Volley. Wydaje się również, że o klasę lepszy od pozostałej dwójki jest właśnie gdański zespół. I niespodzianek być nie powinno. Czy wobec tego ktokolwiek ma specjalne oczekiwania na czwartkowe starcie z Modeną?

- Po pierwsze oczekuję, że przyjdzie dużo ludzi! Liczymy na naszych fanów i bardzo ich potrzebujemy. Oczywiście, będziemy się starali pokazać wszystko co mamy najlepsze przeciwko Modenie - mówi z uśmiechem rozgrywający Marco Falaschi. - Jesteśmy prawie pewni awansu. Potrzebujemy może jednego, dwóch punktów do tego. To będzie mecz z gatunku sprawdzenia się, gdzie obecnie jesteśmy. Gramy w końcu z najlepszym, albo jednym z najlepszych zespołów w Europie - dodaje.

Włosi to drużyna, która naszpikowana jest gwiazdami. Najjaśniejsza to jednak francuski przyjmujący Earvin Ngapeth.

- Problemem nie jest tylko Ngapeth. Tu jest jeszcze Luca Vettori, Bruno Rezende, Lucas... Ale na pewno Ngapeth jest tym, na którego trzeba uważać. To według mnie najlepiej atakujący siatkarz świata. Ale nie jest też do końca pewne czy zagra, bo w Modenie mogą po prostu dać mu odpocząć - komplementuje rywali Falaschi.

Jak do spotkania podejdzie Lotos Trefl? Ma być walka, pokazanie się z dobrej strony, ale i oszczędzanie sił. A wynik? A wynik nie jest już tak istotny.

- Jeśli mam być szczery - przed nami mnóstwo grania i nie chcemy zmarnować zbyt dużo energii na Modenę. Chcemy po prostu zagrać ten mecz. Walczyć. To są moje oczekiwania. Nie interesuje mnie wynik - stanowczo zaznacza trener Andrea Anastasi.

- Gdyby się udało wygrać z Modeną, to byłaby niesamowita sprawa. Zdajemy sobie sprawę z siły rywala. Nie będę obiecywał, że wygramy, a to, że powalczymy o każdą piłkę. Wszystko się jednak rozstrzygnie później, wynik w meczu z Modeną tak czy inaczej nie będzie miał aż tak wielkiego znaczenia dla losów grupy, więc spokojnie - dodaje z kolei środkowy Wojciech Grzyb.

Ciśnienia - i słusznie - nikt na Włochów nie ma. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i stwierdzić śmiało, że inny wynik niż zwycięstwo za trzy punkty przyjezdnych będzie niespodzianką. Wynik tym bardziej schodzi na drugi plan, bowiem nie będzie miał on wielkiego znaczenia w ostatecznym rozrachunku. Co więcej miejsce rozgrywania tego meczu, a więc Gdynia Arena, to hala, którą siatkarze Lotosu Trefla nie traktują na równi z Ergo Areną.

- Jest inna. To na pewno. Przepraszam, że to powiem, ale Ergo Arena, to Ergo Arena. Natomiast w Gdynia Arena może być nieco łatwiej naszym rywalom. To po prostu hala, w której łatwo się gra w siatkówkę, nie ma nic szczególnego, w czym moglibyśmy upatrywać tam przewagi - oprócz oczywiście publiczności. Mam nadzieję, że hala będzie wypełniona po brzegi - stwierdzi Falaschi.

- Będziemy mieli publiczność za sobą, ale to Ergo Arena jest naszą domową halą. Przeciwnikom tam gra się ciężej. Ten zegar, który jest nad boiskiem przeszkadza, szczególnie przy mocnej zagrywce. My jednak już tę halę znamy i do takich niuansów jesteśmy przyzwyczajeni. To rywal musiał się dostosowywać do specyfiki Ergo Areny. W Gdyni natomiast tak nie będzie - kwituje Grzyb.

Początek meczu w czwartek o godz. 18 właśnie w Gdynia Arena.

ROK 2015 W WYKONANIU LOTOSU TREFLA OCZAMI MARCO FALASCHIEGO. "INCREDIBILE!" [PODSUMOWANIE]