Lotos Trefl w słabym stylu pożegnał się z Ligą Mistrzów

W rewanżowym meczu 1/6 finału play-off Ligi Mistrzów siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk przegrali w Kazaniu z Zenitem 0:3 i odpadli z dalszej rywalizacji. I choć mierzyli się z jedną z najlepszych drużyn świata, uczynili to w kiepskim stylu.
Zenit to od wielu miesięcy maszynka do wygrywania. Zwycięzcy ostatniej edycji Ligi Mistrzów w obecnym sezonie praktycznie się nie mylą, we wszystkich rozgrywkach ponieśli zaledwie jedną porażkę w 25 meczach! Jeden ze skalpów zdjęli dwa tygodnie temu w Ergo Arenie kiedy bez większych kłopotów pokonali wicemistrza Polski 3:1. Dlatego w Kazaniu siatkarzy Lotosu Trefla - jeśli myśleli o awansie do kolejnej fazy play-off - czekało piekielnie trudne zadanie. Trzeba było wygrać mecz za trzy punkty (3:0 lub 3:1), a potem jeszcze zwyciężyć w tzw. złotym secie.

Szybko okazało się, że jest to marzenie ściętej głowy. Różnica potencjałów obu zespołów jest po prostu zbyt duża. Owszem podopieczni Andrei Anastasiego mieli kilka fajnych momentów, jednak w całym meczu zagrali zbyt słabo i bojaźliwie, aby zasiać choć ziarnko niepokoju u pewnych siebie Rosjan. Ci grali na pół gwizdka i ewidentnie nie wytoczyli w tym dniu swoich najcięższych dział, ale i tak metodycznie wybijali gdańszczanom z głowy myśli o wygraniu choćby seta.

Każdy z nich zaczynał się od wypracowania przez Zenit kilkupunktowej przewagi, która potem była albo utrzymywana, albo powiększana. Kiedy rosyjski niedźwiedź na chwilę przysypiał Lotos Trefl potrafił zdobyć dwa czy trzy punkty z rzędu, jednak wystarczyło, że Wilfredo Leon od czasu do czasu w swoim stylu "kopnął" zagrywką, a Matthew Anderson wykonał kilka ataków na stratosferycznym zasięgu, żeby wszystko wracało do normy.

W gdańskim zespole słabo funkcjonował blok, bardzo niski był też procent skuteczności w ataku. Siatkarze Anastasiego co chwilę zderzali się z rosyjską ścianą, a kiedy sfrustrowani takim obrotem sprawy próbowali ją omijać, zbyt często nie trafiali w boisko. Bardzo kiepsko prezentował się Murphy Troy (szybko zmieniony przez Damiana Schulza), w ataku męczyli się Mateusz Mika i Miłosz Hebda, zagubiony był środkowy Artur Ratajczak. A przecież walka z Zenitem możliwa była tylko w wypadku, gdyby wszyscy zawodnicy Lotosu Trefla wznieśli się na wyżyny. O tym nie było jednak mowy.

Sprawa awansu rozstrzygnęła się już po dwóch setach wygranych przez Zenit do 19 i 16. W trzecim obaj trenerzy grali już mocno rezerwowymi składami, ale przewaga gospodarzy wciąż była wyraźna. Rosjanie spokojnie wygrali ostatnią partię 25:22 i cały mecz 3:0. W kolejnej rundzie zmierzą się z PGE Skrą Bełchatów, ciekawe czy ten zespół będzie potrafił postawić im trudniejsze warunki.

Zenit Kazań - Lotos Trefl Gdańsk 3:0

Sety: 25:19, 25:16, 25:22

Zenit: Butko, Gucaljuk, Leon, Michajłow, Aszczew, Anderson, Salparow (libero) oraz Spiridonow, Kobzar, Werbow, Poletajew, Kuleszow.

Lotos Trefl: Falaschi, Grzyb, Schwarz, Troy, Ratajczak, Mika, Gacek (libero) oraz Schulz, Hebda, Czunkiewicz, Gawryszewski, Stępień.

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały