O co zagra Lotos Trefl w nowym sezonie? "Jesteśmy w drugiej grupie drużyn" [ZDJĘCIA]

BARTOSZ BAŃKA

Na pierwszym przedsezonowym treningu siatkarzy Lotosu Trefla nie brakowało nowych twarzy. Na co stać będzie gdański zespół w zbliżających się rozgrywkach? - Pytacie mnie o cele na najbliższy sezon, a ja wam muszę odpowiedzieć wprost: jesteśmy w drugiej grupie drużyn - mówi szkoleniowiec zespołu Andrea Anastasi.
Z czwartej drużyny poprzedniego sezonu odeszło trzech podstawowych, by nie powiedzieć trzonowych postaci. Do ligi rosyjskiej odeszli Sebastian Schwarz i Murphy Troy, zaś do GKS Katowice rozgrywający Marco Falaschi. Gdańszczanie muszą sobie zatem radzić w nowej odsłonie.

- To normalne, że zespół się zmienia, ale zmienia się na miarę możliwości. Nie mamy tylu pieniędzy, ile trzy najlepsze kluby w Polsce, a więc ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Asseco Resovia i PGE Skra Bełchatów. One są kompletnie poza rywalizacją w tym sezonie. Dla przykładu, w Bełchatowie jest trzech, czterech atakujących, którzy mogliby grać w każdym polskim klubie. Wybór niesamowity, my zaś działamy na tym, co mamy. I nie ma tutaj pretensji, czy żalu do klubu. Mamy dużo mniejszy budżet i na tym pracujemy - mówi trener Lotosu Trefla Andrea Anastasi.

Już ubiegły sezon pokazał, że w PlusLidze klaruje się stalowa trójka wspomnianych przez włoskiego szkoleniowca drużyn. Sam Lotos Trefl wyraźnie przegrał w rywalizacji o brąz z PGE Skrą Bełchatów.

- Pytacie mnie o cele na najbliższy sezon, a ja wam muszę odpowiedzieć wprost: jesteśmy w drugiej grupie drużyn. Te walczą o czwarte miejsce, ale to też nie przyjdzie nam łatwo - twierdzi Anastasi.

Pierwszy trening żółto-czarnych obfitował w nowe twarze. Głównymi wzmocnieniami powinien być duet Dmytro Paszycki (środkowy) i Michał Masny (rozgrywający). W ubiegłym sezonie reprezentowali barwy kolejno Asseco Resovii i Jastrzębskiego Węgla.

- Dmytro jest znakomitym zawodnikiem. Takiego szukaliśmy i posiadanie go w drużynie to duża nobilitacja. Świetnie serwuje, bardzo dużo piłek blokuje i jest skuteczny w ataku - chwali środkowego Anastasi. - Masny w Polsce gra już blisko 10 lat i zna tutejsze granie doskonale. Przez ten czas pokazał, jak świetnym jest rozgrywającym - opisuje Słowaka jego nowy trener.

Wobec utraty Amerykanina Troya, głównym atakującym drużyny powinien zostać Damian Schulz, który już w zeszłym sezonie udowodnił swoją przydatność do drużyny. Jego notowania rosną też u samego trenera gdańszczan.

- Jeśli chodzi o Murphy'ego to nie będziemy się oszukiwać, że chodziło tutaj o pieniądze. Klub miał różne wizje z zawodnikiem, jeśli chodzi o wynagrodzenie dla niego, po prostu nie było nas na niego stać. Mamy jednak Damiana Schulza, dla którego będzie to świetne wyzwanie. Naprawdę w niego wierzę. Nie dlatego, że muszę, ale dlatego, że znam jego możliwości. Przecież widzieliście go choćby w poprzednim sezonie. Damian musi poczuć, że ma moje zaufanie, wtedy pewność w jego grze będzie duża, co przyniesie wymierne korzyści dla całego zespołu. Same plusy - uśmiecha się Anastasi.

- W zeszłym sezonie Damian chciał szukać nowego klubu, żeby więcej grać, ale porozmawiałem z nim i mu powiedziałem: "Nie martw się, bądź cierpliwy, a dostaniesz swoją szansę". To będzie rzecz jasna wyzwanie dla niego, ale - umówmy się - będą nas czekały same wyzwania, bo nie mamy takiego komfortu, jak najlepsza trójka w Polsce - dodaje włoski szkoleniowiec.

- Mamy naprawdę ciekawy zespół. Trzymamy się strategii, by łączyć młodość z doświadczeniem. Jasne, to może być wynik tego, że inaczej nie da rady. Nie możemy wydawać pieniędzy, jeśli ich nie mamy - to proste. Natomiast takie połączenie dawało już nam efekty i na nie liczę też w tym sezonie. Czasem trzeba zrobić jeden mały krok w tył, by potem być dużo silniejsi. Cierpliwość będzie najważniejsza - podsumowuje Włoch.

TRÓJMIEJSCY SPORTOWCY W SOCIAL MEDIACH