Sport.pl

Karnowski o turnieju tenisowym: Tradycji nie kupisz

Prezydent Sopotu Jacek Karnowski opowiada dlaczego wracający po latach do Trójmiasta turniej tenisowy, który miała zorganizować Gdynia, jednak odbędzie się w Sopocie.
Marcin Dajos: Jeszcze miesiąc temu było niemal pewne, że turniej tenisowy odbędzie się w Gdyni. Teraz na 100 proc. wiemy, że zorganizuje go Sopot. Jak to się stało?

Jacek Karnowski, prezydent Sopotu: W Sopocie są tradycja i infrastruktura. Tego pierwszego nie można sobie kupić. Poza tym w wakacje ludzie chętnie przyjeżdżają do naszego kurortu. W końcu jest on nazywany letnią stolicą Polski. Przecież na warszawski turniej [na licencji po Orange Prokom Open w Sopocie] praktycznie nikt nie przyjeżdżał. A to dlatego, że stolica wakacje spędza u nas. Poza tym za Sopockim Klubem Tenisowym stoi ponadstuletnia tradycja. Z naszymi kortami wiążą się takie nazwiska jak np. Fibak czy bracia Kornelukowie. Wojciech Fibak sam ściągał tutaj swoich tenisowych kolegów i wiem, że chwalili sobie czas spędzony na kortach SKT.

Głośno mówi się jednak o tym, że to pan stanął na głowie, aby turniej tenisowy odbył się w Sopocie.

- To był wspólny pomysł Ryszarda Krauzego i mój. Epoka ostatnich tenisowych turniejów w Sopocie to najlepsze lata działalności pana Krauzego. Na naszych kortach zaczynała wówczas swoją wielką karierę niemal cała dzisiejsza czołówka rankingu ATP. Pan Krauze przyczynił się wtedy dobitnie do rozwoju polskiego sportu, ale i kultury. W zamian za to dostał specyficzne podziękowania od rządu naszego kraju. Turniej tenisowy był modelowym okrętem firmy Prokom. Jednoczył wszystkich. Nawet kiedy prowadziliśmy małą wojnę z SKT, na czas turnieju była ona zawieszana. Ta impreza znaczyła i od tego roku ponownie będzie znaczyć bardzo wiele dla miasta.

Jaki udział w turnieju będzie miało miasto?

- Ustaliliśmy, że pierwsza umowa obowiązywać będzie przez trzy lata. Miasto Sopot wniesie do niej pewną okrągłą sumę, która jest jeszcze w trakcie negocjacji. Wszystko będzie zależało do wielkości turnieju.

Nie obawiacie się, że turniej będzie kolidował ze spotkaniami w ramach prezydentury Polski w Unii Europejskiej? Przecież w lipcu miastem gospodarzem tych spotkań będzie Sopot.

- Wszyscy politycy to przecież też ludzie. Nie możemy oczekiwać od nich, że cały miesiąc spędzą z nosem w papierach. Przygotowujemy dla nich specjalny program, który pozwoli im odetchnąć od pracy. Jednym z jego punktów będzie właśnie turniej tenisowy. Co do miejsc w hotelach, także nie ma obawy. W końcu w Sopocie są ich aż cztery o najwyższym standardzie. Nie ukrywam, że w niektórych przypadkach podeprzemy się także Gdańskiem i Gdynią, ale sami weźmiemy większość zakwaterowania na własne barki.