BNP Paribas Polish Open w Sopocie. Deszcz wygrał z tenisem

Inauguracyjny dzień BNP Paribas Polish Open został niemal w całości odwołany, bo sopockie korty zalał deszcz. Największy polski turniej ma się na dobre rozkręcić we wtorek. Na których tenisistów zagranicznych warto zwrócić uwagę w Sopocie?
W poniedziałek, w pierwszym spotkaniu turnieju, który po czterech latach przerwy powrócił do Sopotu, mieli zagrać Grzegorz Panfil (jeden z czterech tenisistów, którzy otrzymali "dziką kartę") oraz rozstawiony z nr. 6 Francuz Marc Gicqel. Niestety, możliwość wyjścia na kort pokrzyżował im deszcz. Jeszcze o godz. 15 była iskierka nadziei, że za około półtorej godziny turniej singla rozpocznie się w poniedziałek, ale wszelkie nadzieje szybko rozwiała pogoda.

- Jeżeli tylko przestanie padać, potrzeba ok. 20 minut, by kort samoczynnie się osuszył i możemy zaczynać - mówił rzecznik BNP Paribas Polish Open Jakub Kowalski.

Ale pierwszego dnia turnieju nie było co osuszać, bo i tak za moment nawierzchnia stałaby się mokra.

Tak więc dwa mecze singla (drugi to starcie Jan Hajek - Juan Pablo Brzezicki) zostały odwołane i przeniesione na wtorek. Późnym wieczorem odbyły się tylko dwa deble.

Poniedziałek miał być jednak tylko rozgrzewką przed kolejnymi dniami. Pomimo chęci promowania przez organizatorów tenisistów z Polski, w Sopocie warto obejrzeć również zagraniczne gwiazdy.

Najwięcej uwagi skupia turniejowa jedynka, Lukas Rosol. Urodzony w Brnie Czech w trakcie ogłaszania listy uczestników był jedynym tenisistą z pierwszej setki rankingu ATP. Charakteryzujący się mocnym serwisem i skłonnością do krótkich wymian zawodnik obecnie przeżywa najlepszy okres w karierze (trwa ona od 2004 r.). Zajmuje 70. pozycję w ATP. 26-latek w ciągu niecałego miesiąca awansował o 15 miejsc. Czechowi brak jednak spektakularnych zwycięstw, a na jego rozkładówce wygranych próżno szukać wielkich nazwisk. Są za to na niej Polacy. Wyższość Rosola uznawali m.in. Michał Przysiężny, Jerzy Janowicz czy Łukasz Kubot. Czech ma jeszcze jedno miłe wspomnienie związane z Polską. To tutaj odniósł pierwsze turniejowe zwycięstwo w imprezie rangi Futures (tenisowa III liga) w 2006 r. w Zabrzu. Wówczas Rosolowi wróżono wielką karierę. W ojczyźnie jest on jednak uważany za niespełniony talent. Choć z drugiej strony Czesi wierzą, że ich tenisista w końcu zagości w pierwszej pięćdziesiątce ATP.

Z nr. 2 w Sopocie zobaczymy Flavio Cipollę. Włochowi dotychczas tylko raz udało się wskoczyć do pierwszej setki rankingu ATP. Najwyżej sklasyfikowany był w lipcu 2009 r. - na 99. pozycji. Z bycia jednym ze stu najlepszych tenisistów na świecie cieszył się tylko przez tydzień. Nieco lepszym specjalistą Cipolla był w grze podwójnej, gdzie jego rekord wynosi 75. miejsce w ATP. Obecnie Włoch skupia się raczej na grze pojedynczej. W swoim dorobku ma pięć zwycięstw w turniejach rangi challenger (II liga tenisowa), czyli takich jak ten w Sopocie. Ostatni triumf odniósł w tym roku, wygrywając w lutym w australijskim Burnie. Jego finałowy rywal zmuszony był jednak poddać mecz.

Niemal dwa miliony dolarów zarobił już na korcie rodak Cipolli - Simone Bolelli. 25-latek to uczestnik ćwierćfinału Australian Open z 2009 r. Wówczas to Włoch przeżywał najlepsze chwile w karierze. W rankingu wskoczył nawet na 36. miejsce, co sprawia, że w sopockim turnieju nie ma tenisisty, który dotarłby wyżej w klasyfikacji ATP. Obecnie Bolelli jest dopiero 120.

Smak pierwszej pięćdziesiątki zna również Belg Steve Darcis. Sopockiej publiczności szybki, waleczny Belg znany jest z ostatniego przed przerwą turnieju. W 2007 r. dotarł do drugiej rundy, gdzie przegrał z późniejszym zwycięzcą Tommym Robredo. Fani tenisa zapamiętali go z gry o każdą, nawet pozornie straconą piłkę. Najwyżej w karierze Darcis był w 2008 r. na 44. miejscu. W tym sezonie zaimponował w Roland Garros, docierając do trzeciej rundy.

- Darcis i Bolelli marzą, aby powrócić do 50. Dlatego w znaczny sposób podniosą poziom naszego turnieju - mówi dyrektor sportowy BNP Paribas Polish Open Grzegorz Wójcik.

Wtorek na kortach ma się rozpocząć o godz. 10.30. Wstęp dla kibiców jest wolny.