Tenisowy challenger BNP Paribas Polish Open w Sopocie. Kolejni Polacy odpadają z turnieju

Po bardzo zaciętym pojedynku Grzegorz Panfil przegrał z Markiem Gicquelem 6:2, 4:6, 6:7 (6-8) i to Francuz zagra w 2. rundzie BNP Paribas Polish Open. Z imprezą pożegnał się również Robert Godlewski.
Pierwszy set meczu Panfil - Gicquel wskazywał na to, że doczekamy się pierwszego Polaka w kolejnej rundzie. Panfil niemal po profesorsku rozpracował rywala i wygrał do dwóch. W kolejnej partii Francuz zdecydowanie poprawił serwis, a piłki rozdawane przez leworęcznego Polaka coraz rzadziej przynosiły punkty. Gicquel wygrał więc do czterech i o zwycięstwie decydował ostatni set. Każdy z tenisistów rządził swoim podaniem i przy stanie 6:6 sędzia zmuszony był ogłosić tie-breaka. W lepszej formie, przynajmniej psychicznej, wydawał się być Polak. A to ze względu na to, że Francuz niemal za każdy stracony punkt winił... zbyt miękki kort. Przy stanie 6:5 dla Panfila kibice składali już ręce do oklasków w trakcie wymiany, gdyż Panfil był o krok od decydującego ciosu. Francuz podniósł się jednak z kolan, zdobył trzy kolejne punkty i awansował do drugiej rundy. Tam spotka się z Hiszpanem Danielem Munozem de la Nava, który w pojedynku pierwszej rundy pokonał swojego rodaka Roberto Bautista-Aguta 6:4,6:4.

- Przed meczem założyłem sobie, że muszę grać agresywnie i walczyć o każdą piłkę - mówił po spotkaniu Panfil. - W trzecim secie miałem zwycięstwo w ręku, miałem nawet piłkę meczową... Naprawdę szkoda tego tie-breaka. Takie mecze bolą, ale też uczą. Teraz muszę usiąść z trenerem i na spokojnie przeanalizować to spotkanie, wyciągnąć wnioski. Uważam, że lepiej zagrać w lepszym turnieju i przegrać, niż wygrywać w turniejach o mniejszej randze. Trochę zdziwiło mnie zachowanie Francuza, któremu przeszkadzał stan kortu. Wszyscy widzieliśmy jaka była wczoraj pogoda i to normalne, że było trochę grząsko. Warunki były takie same dla nas obu, a Gicquel chyba był bardziej zdziwiony moją postawą i na stan kortu mógłby zrzucić ewentualną porażkę. Szkoda, że nie dałem mu ku temu okazji. Nie pamiętam, kiedy tak dobrze grałem. Ten mecz to dla mnie dobry prognostyk na przyszłość - podkreślił polski tenisista.

W innym meczu 1. rundy doszło do kolejnego starcia francusko-polskiego. I ponownie górą okazał się reprezentant "Trójkolorowych". Robert Stephane pokonał Roberta Godlewskiego 6:2 ,6:0. Wcześniej Maciej Smoła przegrał z Włochem Simone Bolelli 1:6, 1:6.

ZACIEKAWIŁ CIĘ TEN NEWS? KLIKNIJ "LUBIĘ TO" PONIŻEJ I SPRAW, ŻEBY ZAPOZNALI SIĘ Z NIM RÓWNIEŻ TWOI ZNAJOMI!