Sport.pl

BNP Paribas Polish Open. Kolejny faworyt za burtą. Jan Hajek w półfinale

Rozstawiony z numerem 5. Belg Steve Darcis tylko w pierwszym secie stanowił zagrożenie dla rozpędzonego Jana Hajka, który w sopockim turnieju nie stracił dotychczas nawet jednego seta. W drugiej odsłonie Czech potrafił przełamać serwis Belga bez straty punktu i ostatecznie zwyciężył 7:6, 6:3.
Zwycięstwo z Darcisem było trzecim triumfem Czecha nad tym zawodnikiem. Przed piątkowym meczem obaj zawodnicy mierzyli się ze sobą czterokrotnie, odnosząc solidarnie po dwa zwycięstwa.

Hajek jest obecnie sklasyfikowany dopiero na 166. miejscu w rankingu ATP. Zna jednak smak bycia w pierwszej setce. Chodź znajdował się w niej dawno temu, w 2006 roku, to robi teraz wszystko, by go sobie przypomnieć. Zwłaszcza, że w tamtym roku wykonał gigantyczny skok w klasyfikacji. Do sezonu przystąpił z 356. miejsca, a zakończył go... na 71 miejscu! Czech z pewnością potrafi więc grać w tenisa i na sopockich kortach stale to udowadnia. Jak dotychczas w żadnym z meczów nie stracił jeszcze seta. Kiedy na drodze stanęła mu "piątka" sopockiego turnieju, czyli właśnie Darcis, to Czech nie zastanawiał się długo, tylko rozpoczął systematyczne punktowanie rywala.

Belg stanowił dla niego zagrożenie tylko w pierwszym secie, który zakończył się tie-breakiem. W drugim na sopockim korcie centralnym niepodzielnie panował już Hajek. Gdy przełamał Belga na 5:2, nie tracąc w gemie ani jednego punktu, stało się jasne, że zwycięzca może być tylko jeden. Kolejne minuty tylko to potwierdziły, a Czech stał się trzecim półfinalistą, obok Marca Gicquela i Nikoli Cirica, największego polskiego turnieju tenisowego.

- To był bardzo trudny i wyrównany mecz. Steve jest ostatnio w bardzo dobrej formie, więc zwycięstwo z nim jest dla mnie jeszcze bardziej cenne. Mam nadzieję, że siłą rozpędu dojadę do finału - mówił uradowany Czech po meczu. - Bardzo lubię grać w Polsce, kilka lat temu wygrałem tu turniej z serii Futures, w finale ograłem wtedy Mariusza Fyrstenberga, który też gra w sopockim turnieju, tyle że w deblu. Potem wygrałem jeszcze challangera w Poznaniu (w 2006 roku - przyp. red.) i możecie być pewni, że tutaj też łatwo nie odpuszczę - zapowiada Hajek.

Więcej o: