Londyn 2012. Anna Rogowska walczy z czasem. Czy zdąży?

- Nie udało się jeszcze zgrać wszystkich rzeczy, dopiero niedawno przestawiliśmy rozbieg na 16 kroków. Czasu do igrzysk zostało niewiele, ale musimy myśleć pozytywnie - mówi Jacek Torliński, trener najlepszej polskiej tyczkarki Anny Rogowskiej.
Sytuacja zawodniczki SKLA Sopot na kilkanaście dni przed startem w igrzyskach olimpijskich w Londynie nie jest wesoła. Urazy najpierw ścięgna Achillesa, a potem stawu skokowego sprawiły, że o normalnych przygotowaniach nie było mowy. Noga cały czas pobolewa i tak pewnie będzie aż do olimpijskiego startu.

- Nie tak to miało wyglądać, ale taki jest już sport, że nie wszystko można zaplanować - podkreśla trener Torliński. - Kiedy wszystko wali się tuż przed najważniejszą imprezą czterolecia, złość jest jeszcze większa, ale co robić. Trzeba zacisnąć zęby, włączyć pozytywne myślenie i już podczas igrzysk walczyć na 100 procent. Wówczas wszystko jest możliwe - dodaje szkoleniowiec.

Czymś co trzyma jego podopieczną przy nadziei jest mityng, który odbył się 10 lipca we francuskim Sotteville. Wówczas Rogowska w swoim pierwszym letnim występie, skacząc ze skróconego 14-krokowego rozbiegu zdołała skoczyć 4,70 m. To dało jej olimpijską kwalifikację i 9. miejsce na liście najlepszych tegorocznych wyników.

Na igrzyskach rozbieg sopocianki wydłużony będzie do 16 kroków, a próba generalna miała miejsce podczas piątkowego mityngu Diamentowej Ligi w Monaco. Wypadła ona fatalnie, gdyż Rogowska nie zaliczyła już pierwszej wysokości 4,45 m, która w normalnych warunkach powinna być dla niej rozgrzewką (jej rekord Polski to 4,85 m).

- Nie ma co ukrywać, że trzy skoki wyglądały źle, po prostu nie udało się jeszcze zgrać wszystkich rzeczy przy zmianie rozbiegu na 16 kroków - tłumaczy Torliński. - Przed Londynem Anię czekają jeszcze tylko trzy treningi techniczne, czasu na poprawki nie ma więc wiele. Trzeba po prostu zrobić wszystko co się da, czy to wystarczy aby włączyć się do walki o medale ciężko powiedzieć. Jednak nasze cele się nie zmieniają, wciąż jest nim podium olimpijskie - zapewnia szkoleniowiec.

Rogowska trenuje obecnie w Spale, 29 lipca czeka ją w Warszawie olimpijskie ślubowanie, a do Londynu wyleci 1 sierpnia. Trzy dni późnej stanie na starcie eliminacji, finał zaplanowano na 6 sierpnia. Marnym, ale jednak pocieszeniem jest dla niej fakt, że najgroźniejsze rywalki również mają ogromne kłopoty. Na wspomnianym mityngu w Monaco, który był ostatnim przedolimpijskim sprawdzianem, "zerówkę" zaliczyła również słynna Rosjanka Jelena Isinbajewa, która podobnie jak Rogowska ma kłopoty ze zdrowiem. Słabo zaprezentowały się również aktualna mistrzyni świata Brazylijka Fabiana Murer (ledwie 4,54 m) czy rewelacja ostatnich miesięcy Brytyjka Holly Bleasdale (4,62 m). Jedyna wygraną zawodów była Niemka Silke Spiegelburg, która zwyciężyła ze świetnym wynikiem 4,82 m co wywindowało ją na 2. miejsce na tegorocznej liście najlepszych wyników (o centymetr wyżej skoczyła Amerykanka Jennifer Suhr).

- Naprawdę nie patrzymy w tej chwili na rywalki, mamy dość swoich kłopotów. W tej chwili skupiamy się tylko i wyłącznie na tym, żeby Ania skoczyła w Londynie jak najwyżej. Nie interesują nas problemy innych dziewczyn - podsumowuje Torliński.

Czy Rogowska "odpali" podczas igrzysk w Londynie? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! +1? »


Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka