Londyn 2012. Szermierka. Anna Rybicka o występie florecistek: Winy nie można zrzucać na Sylwię Gruchałę

Florecistka Sietomu AZS AWFiS Gdańsk Anna Rybicka twierdzi, że to nie Sylwia Gruchała była główną winowajczynią porażki Polek z Francuzkami, eliminującej je z walki o medale igrzysk w Londynie. - Występy drużynowe rządzą się swoimi prawami. Nie ma takich strat, których nie dałoby się odrobić - tłumaczy Rybicka.
Polki przegrały z Francuzkami w ćwierćfinale IO w Londynie 32:41. Wynik nie oddaje jednak przewagi, jaką rywalki polskiej reprezentacji miały od początku meczu. Już w drugim starciu kreowana na liderkę drużyny Gruchała uległa Yoaorze Thibus aż 0:5. Co ciekawe, francuska zawodniczka gra w kadrze dopiero od roku i miała być jednym ze słabszych ogniw drużyny rywalek. Gruchałę jednak od początku demolowała bez żadnych kłopotów.

Zdemotywowane występem Gruchały Martyna Synoradzka i Małgorzata Wojtkowiak nie zdołały już podjąć walki. Dystans do Francuzek zwiększał się z każdą rundą, a gdy osiągnął już niemal maksymalny pułap, rywalki skupiły się tylko na trzymaniu Polek na dystans.

- Daleka jestem jednak od tego, by winę za porażkę z Francją zrzucać na Sylwię - twierdzi w rozmowie z Trojmiasto.sport.pl Rybicka, która Gruchałę zna ze wspólnych występów w Sietomie oraz reprezentacji Polski. - Pierwsze rundy zawsze są trudne. Nie raz jednak zdarzało się już, że jedna z nas sromotnie poległa, ale za chwilę innym udawało się to odrobić. Turniej drużynowy rządzi się swoimi prawami.

Co zatem zdecydowało o porażce Polek?

- Już przed meczem mówiło się, że Francja będzie niezwykle trudnym rywalem. One grają "męski" floret, ruszają do ataków z dużych odległości, często cofają ręce. Są przy tym świetne technicznie i właśnie dlatego gra z nimi zawsze jest bardzo trudna - tłumaczy Rybicka. - Dziewczyny chciały zniwelować ich atuty, skracać dystans. Ale szybko straciły prowadzenie i musiały zacząć gonić. A to zawsze nie jest łatwe ani przyjemne.

Rybicka nie zgadza się też z opinią, że porażkę Gruchały na igrzyskach (w turnieju indywidualnym odpadła już po I rundzie) po części tłumaczyć można zmianą klubu. Zawodniczka pod koniec ubiegłego roku zamieniła bowiem Sietom na AZS Warszawa.

- Zmiana klubu nie miała wpływu. Przecież Sylwia ma za sobą bardzo udany sezon, jeszcze niedawno zwyciężyła w zawodach Pucharu Świata w Seulu. Miała więc pełne prawo oczekiwać, że na igrzyskach będzie w stanie walczyć o medal. We florecie, gdy ma się świadomość, że walczy się z teoretycznie słabszym rywalem, to włącza się taki dziwny mechanizm. Bardzo się chce, ale niewiele wychodzi. Tak właśnie było w przypadku Sylwii w Londynie - dodała Rybicka.

Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka