Londyn 2012. Władysław Kozakiewicz o szansach Rogowskiej: Finał to inna dyscyplina sportu, Ania da radę

- To co działo się do tej pory nie ma żadnego znaczenia. Finał olimpijski to jakby inna dyscyplina sportu, tu najbardziej liczy się psychika. A Ania ma mocną głowę, więc liczę, że zdobędzie medal - mówi Władysław Kozakiewicz, złoty medalista igrzysk olimpijskich w Moskwie w 1980 roku. Finałowy konkurs tyczkarek dziś o godz. 20.
W finale o medale olimpijskie oprócz Rogowskiej powalczą: Jelena Isinbajewa (Rosja), Jennifer Suhr, Becky Holliday (obie USA), Yarisley Silva (Kuba), Lisa Ryzih, Silke Spiegelburg, Martina Strutz (wszystkie Niemcy), Holly Bleasdale (Wlk. Brytania), Vanessa Boslak (Francja), Jirina Ptacnikova (Czechy) oraz Alana Boyd (Australia). Jak szanse Rogowskiej ocenia Kozakiewicz?

- Wiem, że Ania miała w tym sezonie kłopoty z kontuzjami i nie mogła normalnie przygotowywać się do igrzysk, ale to wyjątkowo specyficzna impreza, w której najważniejsza jest głowa - mówi mistrz olimpijski z Moskwy. - Wygra nie ta, która jest w najwyższej formie, ale ta która najlepiej wytrzyma konkurs psychicznie. A Rogowska już nie raz potwierdziła, że głowę ma mocną. Według mnie do medalu powinno wystarczyć 4,75 m - 4,80 m, może nawet trochę mniej, a taki wynik jest jak najbardziej w zasięgu Ani. Tyczka to najtrudniejsza konkurencja lekkoatletyczna, na dobry wynik składa się bardzo wiele czynników. W finale olimpijskim pogubić może się każdy, nawet Isinbajewa, choć oczywiście to ona jest faworytką do złota. Ale do wyjęcia są jeszcze srebro i brąz - podkreśla Kozakiewicz.

Według niego oprócz Rosjanki groźna będzie przede wszystkim Silke Spiegelburg.

- Ona na pewno będzie perfekcyjnie przygotowana do zawodów, bo jej trenerem jest świetny fachowiec Leszek Klima [polski szkoleniowiec, z którym przez dwa lata współpracowała także Rogowska]. To ona wygrała ostatni sprawdzian przed igrzyskami - Diamentową Ligę w Monako - i może mieć nad resztą zawodniczek przewagę psychiczną - tłumaczy Kozakiewicz.

W eliminacjach tyczkarkom przeszkadzał mocny wiatr. Jeśli w finale sytuacja się powtórzy, może mieć duży wpływ na przebieg rywalizacji.

- Tyczkarze bardzo nie lubią wiatru wiejącego w twarz, a także bocznego, ale to nie może być wytłumaczenie ewentualnego niepowodzenia. Warunki dla wszystkich będą takie same, nikt na tym nie skorzysta, ani nie straci. Jeśli Ania skoczy 4,50 m i zdobędzie medal, nikt nie będzie pamiętał o stylu. Wierzę, że jest w stanie tego dokonać - podsumowuje Kozakiewicz.

Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka