Sport.pl

Kim jest Przemysław Miarczyński, brązowy medalista igrzysk w Londynie

W Sydney brakowało mu doświadczenia, w Atenach rozłożył go półpasiec, w Pekinie jego start był katastrofą. Ale w końcu żeglarz SKŻ Ergo Hestia Sopot Przemysław Miarczyński wywalczył upragniony medal olimpijski - w Londynie był trzeci w klasie RS:X.
Dla Miarczyńskiego są to już czwarte igrzyska. I najprawdopodobniej ostatnie. W maju Międzynarodowa Federacja Żeglarska (ISAF) podjęła bowiem decyzję o wycofaniu windsurfingu z programu igrzysk. W Rio de Janeiro w 2016 r. miejsce deski z żaglem zajmie deska z latawcem.

Do Londynu "Pont" jechał jako czwarty żeglarz świata, ale w regatach w Weymouth był rozstawiony z dwójką. Ze względu na restrykcyjne przepisy ISAF, która pozwala na start tylko jednego reprezentanta kraju w danej klasie, na igrzyskach zabrakło lidera światowego rankingu i największego rywala, a zarazem dobrego kolegi Miarczyńskiego - Piotra Myszki, a także m.in. reprezentanta Izraela Nimroda Mashischa.

Przed wyjazdem do Londynu Miarczyński przyznał, że do trzech medali będzie nawet siedmiu faworytów. W tym on. Jak zapewniał, wnioski z poprzednich startów na igrzyskach zostały wyciągnięte.

- Na pierwszych igrzyskach w Sydney miałem 21 lat. Choć żeglowałem dobrze, w najważniejszych momentach zabrakło mi doświadczenia. Regaty zakończyłem na 8. miejscu - przypomina żeglarz SKŻ Ergo Hestia Sopot. - Cztery lata później, tuż przed wyjazdem do Aten, rozłożył mnie półpasiec. Choroba w przeddzień startu podcięła mi skrzydła, odebrała siły, ale nie zabiła determinacji. Zająłem 5. miejsce, co w tamtych warunkach było superwynikiem. Na więcej nie wystarczyło mi sił. Katastrofa była w Pekinie, gdzie jechałem jako brązowy medalista mistrzostw Europy i wicemistrz świata, a zająłem odległe, 16. miejsce. Tym razem przedobrzyłem. Za ciężko trenowałem, nie trafiłem ze sprzętem, nie dopisała pogoda. Wszystko poszło nie tak jak trzeba - wspomina Miarczyński.

U wybrzeży Weymouth przebywał już od 16 lipca. Na miejscu trenował razem z Myszką, który pomagał mu podtrzymać formę. - Szanuję Piotra za to, że znalazł dalszą motywację, by pływać i mi pomóc - podkreślał Miarczyński. A obecność Myszki wcale nie była oczywista. Po tym, jak przegrał krajowe eliminacje, mimo że w przekroju całego sezonu zajmował wyższe miejsca, w środowisku żeglarskim pojawiły się głosy, że to on, a nie Miarczyński powinien jechać na igrzyska. Ostatecznie z kontrowersyjnego pomysłu dogrywki między Miarczyńskim a Myszką działacze się wycofali, dzięki czemu pozostający w niepewności "Pont" mógł w spokoju skupić się na przygotowaniach do IO.

- Akwen w Weymouth nie jest mi obcy. Będziemy się ścigać na trzech trasach, każda jest inna. Pierwsza w zatoce otoczonej falochronem, gdzie wiatr może być najsłabszy. Druga z dala od brzegu, tam może być silny i zmienny wiatr. Najdziwniejsza jest trasa trzecia, tuż przy brzegu, niemal przed nosami kibiców, którzy będą obserwować m.in. Medal Race [decydujący o medalach, ostatni wyścig] ze specjalnej trybuny na wzniesieniu - analizował Miarczyński.

I wszystko przeanalizował doskonale. W końcu ma upragniony medal olimpijski!

Do wtorkowego, ostatniego wyścigu w Londynie, tzw. medalowego, Miarczyński przystępował z czwartego miejsca w klasyfikacji generalnej. Miał sześć punktów straty do trzeciego Niemca Toniego Wilhelma. Aby go wyprzedzić w klasyfikacji generalnej, musiał być w ostatnim wyścigu od niego lepszy o trzy pozycje. Udało się! Miarczyński wyścig zakończył na 4. miejscu, a Niemiec był dziewiąty.

Więcej o:
Kto ma rację w wymianie zadań między Włoszczowską i Szurkowskim?
Włoszczowska
Szurkowski
Ile medali zdobędzie Polska?
Londyn 2012 czy Euro 2012?
igrzyska
piłka
Komentarze (8)
Kim jest Przemysław Miarczyński, brązowy medalista igrzysk w Londynie
Zaloguj się
  • paher

    Oceniono 11 razy 9

    Gratujaluacje za medal, gratulacje za charakter a poza tym to taki piękny sport pan uprawia!

  • mr_gm

    Oceniono 9 razy 5

    Gratulacje dla Pana Przemysława BTW szkoda, że boksu nie kasują z programu igrzysk.

  • heresy

    Oceniono 10 razy 4

    Podsumowując - facet startował już na igrzyskach ze zmiennym szczęściem. Gdybyśmy mieli w Londynie Pekin i jego 16 miejsce byłby wyszydzany na forum, że hej. Jednak 4 lata później zdobyłby medal - także oby te na granicy medalowych pozycji miejsca kajakarzy dały zwycięstwa w następnej imprezie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX