Janusz Biesiada: Trzeba uważać, bo mistrzostwa same się nie wygrają

- Potencjał naszej reprezentacji jest bardzo duży. Po Lidze Światowej i słabym wyniku na igrzyskach olimpijskich w Londynie staram się być jednak ostrożny w osądach. Trzeba uważać, bo mistrzostwa same się nie wygrają. Możemy od tych zawodników wymagać, ponieważ praktycznie w niezmienionym składzie grają ze sobą od 2011 roku - mówi Janusz Biesiada, prezes Polskiego Związku Siatkówki w latach 2001-2004.
Biesiada jest ostrożny w ocenie szans polskiej reprezentacji przed rozpoczynającymi się w piątek mistrzostwami Europy, których organizatorami są Polska i Dania.

- Reprezentacja miała trochę wewnętrznych zawirowań. To trudna sytuacja dla zespołu, kiedy nie ma w niej kluczowego zawodnika. A takim na pewno jest Zbyszek Bartman. Gdyby zależało to ode mnie, toby nadal był w kadrze. Pytanie, czy jego nieobecność reprezentacji pomoże czy nie. O tym jednak przekonamy się dopiero po pierwszych dwóch meczach - podkreśla były prezes PZPS w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim.

I podkreśla, że atutem biało-czerwonych będzie wsparcie z trybun.

- Na pewno dla reprezentacji to jest dodatkowy zawodnik. A dla drużyn przeciwnych doping będzie deprymujący. Co byśmy nie powiedzieli o polskiej publiczności, to jej zaangażowanie podczas meczów ociera się wręcz o fanatyzm. Tak już się dzieje od kilkunastu lat, że bilety na mecze biało-czerwonych rozchodzą się bardzo szybko. Ciekawi mnie też, jaka będzie frekwencja w Gdyni, gdzie występować będą silne zespoły - zaznacza Biesiada.

Wszystko o siatkarskich mistrzostwach Europy w Trójmieście.

Polscy siatkarze spełnią oczekiwania kibiców? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Co osiągnie Polska reprezentacja na mistrzostwach Europy