Sport.pl

Jak Lechia kupuje napastników. Dziewięciu piłkarzy, 13 goli, bramka co 700 minut, czyli 'snajperzy' wystąp!

Od momentu powrotu do ekstraklasy (sezon 2008/09) Lechia Gdańsk sprowadziła do klubu dziewięciu napastników. Wszyscy okazali się niewypałami, w sumie rozegrali 171 meczów i zdobyli raptem 13 bramek. Do siatki rywali trafiali dokładnie co 699 minut. Zobacz gdańskich 'snajperów'.

Jak Lechia kupuje napastników. Dziewięciu piłkarzy, 13 goli, bramka co 700 minut, czyli "snajperzy" wystąp!

Od momentu powrotu do ekstraklasy (sezon 2008/09) Lechia Gdańsk sprowadziła do klubu dziewięciu napastników. Wszyscy okazali się niewypałami, w sumie rozegrali 171 meczów i zdobyli raptem 13 bramek. Do siatki rywali trafiali dokładnie co 699 minut. Zobacz gdańskich "snajperów".

Maciej Kowalczyk - 38 meczów, 3 bramki, gol co 752 minuty

Przyszedł do Lechii przed sezonem 2008/09 z Korony Kielce. Początkowo był niemal niezastąpiony, w pierwszym sezonie zagrał we wszystkich 30 meczach (21 razy w wyjściowym składzie), ale goli strzelał jak na lekarstwo. Był raczej typem napastnika-walczaka, który bardziej skupiał się na uprzykrzeniu życia obrońcom niż szukaniu za wszelką cenę drogi do bramki. W sumie znalazł ją tylko trzykrotnie (z Cracovią, ŁKS i Śląskiem Wrocław). W kolejnym sezonie był już głębokim rezerwowym, wystąpił tylko w ośmiu meczach, gola nie zdobył i po zakończeniu rozgrywek odszedł do I-ligowej Sandecji Nowy Sącz. Obecnie jest zawodnikiem Kolejarza Stróże.

Jakub Zabłocki - 22 mecze, 3 bramki, gol co 404 minuty

Pojawił się w Lechii w połowie sezonu 2008/09 i spędził w Gdańsku 2 lata. Ostatnie pół roku już jako członek "klubu Kokosa" co było wynikiem nie tylko słabej gry, ale przede wszystkim niesportowego trybu życia. Goli dla Lechii strzelił niewiele, ale każdy z nich ma swoją historię. Wyrównująca bramka z Polonią Warszawa (1:1) doprowadziła do zwolnienia trenera "Czarnych Koszul" Bogusława Kaczmarka (choć wcześniej wygrał trzy mecze z rzędu!), gol z Piastem Gliwice zapewnił Lechii utrzymanie w ekstraklasie, a bramka zdobyta z Arką Gdynia, jak każda strzelona w derbach, na zawsze zapisała go w klubowych annałach. Obecnie jest piłkarzem III-ligowej Siarki Tarnobrzeg.

Piotr Trafarski - 1 mecz, 0 bramek, grał 45 minut

Do Lechii przychodził w połowie sezonu 2008/09 z etykietką jednego z najskuteczniejszych snajperów w regionie. W rundzie jesiennej dla III-ligowej Olimpii Elbląg zdobył bowiem 20 bramek w 15 meczach. Jednak w Gdańsku zupełnie sobie nie poradził, wystąpił tylko w jednym spotkaniu (45 minut z Cracovią) i po kilku miesiącach wrócił do Olimpii. Tam dalej strzelał bramki i przeniósł się do Termaliki Nieczecza, z którą obecnie walczy o awans do ekstraklasy.

Tomasz Dawidowski Tomasz Dawidowski Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Tomasz Dawidowski - 48 meczów, 2 bramki, gol co 908 minut

Wychowanek Lechii po 11 latach wrócił do macierzystego klubu pod koniec rundy jesiennej sezonu 2009/10 (był wolnym zawodnikiem). Początkowo spisywał się nieźle, jako "swój" człowiek miał również poparcie kibiców. Jednak z czasem owo poparcie coraz bardziej przeradzało się we wściekłość, irytację, a nawet nienawiść. Dawidowski zamiast strzelać bramki (do tej pory tylko dwie: z Cracovią i Wisłą Kraków), zbierał kartki (w sumie 13 żółtych i dwie czerwone) i w wielu meczach bardziej przeszkadzał zespołowi niż mu pomagał. Ale póki co w klubie jeszcze jest.

Aleksandr Sazankow (zielona koszulka) Aleksandr Sazankow (zielona koszulka) Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Aleksandr Sazankow - 10 meczów, 1 bramka, grał 207 minut

Jedna z największych i najdroższych pomyłek transferowych w historii klubu. Białorusin kosztował 300 tys. euro (przyszedł z Dinama Mińsk), ale zamiast grać nieustannie się leczy. Przez półtora roku wpadał na boisko incydentalnie, w obecnym sezonie raptem na 25 minut. Lechia chce się go pozbyć i rozwiązać ważny jeszcze półtora roku kontrakt, ale Sazankow póki co nie chce się na to zgodzić. Obecnie leczy kolejną kontuzję.

Przy piłce Bedi Buval Przy piłce Bedi Buval Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Bedi Buval - 23 mecze, 2 bramki, gol co 848 minut

Francuz przeszedł do Lechii przed sezonem 2010/11, ale z powodu kłopotów proceduralnych zadebiutował dopiero w 6. kolejce w meczu z Cracovią. No i zaliczył "wejście smoka" bo od razu zdobył zwycięska bramkę, mało tego do siatki rywali trafiał też w dwóch kolejnych meczach (Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze oraz ligowym z Legią Warszawa). Ale potem karabin się zaciął, i to na amen. Buval do końca przygody z Lechią gola już nie strzelił, a z klubem rozstał się w atmosferze skandalu (zarzucił kierownictwu sfałszowanie jego podpisu pod aneksem do umowy, co okazało się nieprawdą). Teraz jest piłkarzem portugalskiego Feirense.

Fred Benson Fred Benson Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Fred Benson - 11 meczów, 1 bramka, grał 613 minut

Holender przychodził do Lechii przed obecnym sezonem w glorii czołowego strzelca II ligi holenderskiej (17 goli), ale bardzo szybkom okazało się, że w polskiej ekstraklasie o bramki dużo trudniej. Dla Lechii udało mu się trafić tylko raz, ale za to w jakim momencie! Benson już na zawsze przejdzie do historii klubu, bo został strzelcem pierwszego gola na PGE Arenie (w meczu z Cracovią). To był jednak jednorazowy przebłysk i po rundzie jesiennej klub za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt z Holendrem.

Josip Tadićw barwach Lechii do siatki rywala trafił raz. W sparingu... Josip Tadićw barwach Lechii do siatki rywala trafił raz. W sparingu... Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Josip Tadić - 11 meczów, 0 bramek, grał 713 minut

Ostatni przedsezonowy transfer last minute okazał się kolejnym niewypałem. Chorwat okazał się napastnikiem niezdolnym do zdobywania goli (czasami pudłował w sytuacjach nieprawdopodobnych) i choć trener Tomasz Kafarski konsekwentnie na niego stawiał, efektów nie było żadnych. Kolejny szkoleniowiec Rafał Ulatowski posadził Tadicia na ławkę rezerwowych, a Paweł Janas już nie bawił się w subtelności i po kilku tygodniach wspólnego obcowania przesunął go do zespołu rezerw. Po sezonie Chorwat zapewne opuści klub.

Piotr Grzelczak (nr 9) Piotr Grzelczak (nr 9) fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Piotr Grzelczak - 7 meczów, 1 bramka, grał 529 minut

Najnowszy nabytek klubu, do zespołu dołączył kilka dni przed startem rundy wiosennej (podpisał 3,5-letni kontrakt). I to widać, bo Grzelczak cały czas sprawia wrażenie niedopasowanego. Podobnie jak poprzednikom zdobywanie goli idzie mu bardzo opornie, odblokował się dopiero w siódmym meczu z GKS Bełchatów. Ale ciężko przypuszczać, że nagle zacznie strzelać jak najęty.

Więcej o: